Gdybyśmy mieli wskazać jedno znalezisko archeologiczne, które odwróci świat od świata, prawdopodobnie wybralibyśmy odkrycie zaginionego miasta Atlantydy. Wielu szukało pozostałości mitycznego miejsca, ale jak do tej pory nikt tego nie dokonał. Teraz, dysponując zestawem zaawansowanych technologicznie urządzeń, firma Merlin Burrows twierdzi, że ​​wskazała lokalizację, w której kiedyś znajdowało się miasto. 

Tysiące lat temu Platon pisał o cywilizacji, zauważając, że jej niewiarygodny postęp technologiczny i bogactwo nie mają sobie równych. Opisywane miasto zostało ostatecznie zniszczone przez jakieś straszne wydarzenie. Nikt tak naprawdę nie wie, co Platon miał na myśli i czy jego pisma można potraktować jako dokumentację istnienia miasta. Mogły to też być po prostu historyjki, które miały służyć jako ostrzeżenie przed niebezpieczeństwami ludzkiej natury.

Merlin Burrows, która specjalizuje się w wyszukiwaniu „zapomnianych lub ukrytych” obiektów, jest gotowa wydać dokument poświęcony temu, co określa mianem zaginionej Atlantydy. Dyrektor generalny, Bruce Blackburn, powiedział, że jego firma wykorzystała dane satelitarne do przebadania obszaru, który według grupy mógł być miejscem dobrze prosperującego miasta. Prace rozpoczęły się lata temu i według Blackburna, lokalizacja została wybrana na podstawie pism Platona, a także innych tekstów.

Miejsce znajduje się w pobliżu wybrzeża w hiszpańskim Parku Narodowym Doñana. Datowanie materiału, który jest uważany za wczesny beton, sugerowało, że wyprodukowano go pomiędzy 10.000 a 12.000 lat temu. Takie datowanie pasowałoby do wcześniejszych doniesień o rzekomym istnieniu Atlantydy. Przy tak wielu fałszywych „znaleziskach” w przeszłości, cała społeczność archeologów sceptycznie podchodzi do tego typu rewelacji. Pozostaje więc poczekać na konkretne dowody w tej sprawie.

[Źródło: bgr.com; grafika: Merlin Burrows]

Czytaj też: Niedawno odkryte greckie miasto może być związane z wojną trojańską

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej