WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Testy

Test obudowy FSP CMT271

Kolejna obudowa w przystępnej cenie pojawiająca się na łamach WhatNext to FSP CMT271. Czy warto wziąć ją pod uwagę podczas zakupów?

Obudowa zapakowana jest w standardowy karton. W środku jest instrukcja, śrubki, zaślepka PCI czy opaski zaciskowe. Dodatki są więc całkowicie standardowe i bez zaskoczeń.

FSP CMT271 ma wymiary 380 x 210 x 452 mm. Zmieścicie w niej płyty ATX, micro ATX i mini ITX. Obudowa jest też dostępna w wersji FSP CMT270 – z tyłu jest wentylator ARGB.

Przedni panel ma otwory wentylacyjne pośrodku oraz po bokach. Powinno to zapewnić dobry przepływ powietrza. pozostała część jest zabudowana plastikiem. Po jego zdjęciu widać filtr przeciwkurzowy mocowany na magnes. Pod nim jest miejsce na trzy wentylatory 120 mm. Niestety w zestawie z przodu nie ma żadnego śmigła.

Na górze znajduje się filtr przeciwkurzowy mocowany na magnes. Pod nim jest miejsce na dwa wentylatory 120 mm. Blisko przodu jest panel wejścia/wyjścia. Do dyspozycji są dwa złącza USB 3.0, dwa USB 2.0, wejście na mikrofon i wyjście na słuchawki. Nie zabrakło też przycisku reset i power oraz różnych diod.

Lewy bok to szkło hartowane mocowane na dwie szybkośrubki. Nie zajmuje ono całego boku – dochodzi tylko do wysokości piwnicy, niżej jest już blacha. Prawy bok to blacha o grubości ok. 0,7 mm – dosyć cienka.

FSP CMT271 stoi na czterech nóżkach i łatwo ślizga się po panelach. Pod zasilaczem jest filtr przeciwkurzowy, który niestety nie ma łatwego demontażu. Dalej widać otwory do zmiany położenia koszyka na dyski.

Tył jest kompletnie standardowy. Do dyspozycji jest 7 zaślepek PCI, które są niestety wyłamywane. Można tutaj też zauważyć jedyny dołączony wentylator. Jest to model 120 mm zasilany ze złącza Molex – dlaczego nie ma choćby złącza 3 pin?

Wnętrze również nie wyróżnia się niczym wyjątkowym – jest bardzo typowe. W miejscu montażu płyty jest spory otwór. Po prawej są dwa miejsca na montaż dysków 2,5 cala. Na piwnicy są otwory wentylacyjne oraz otwory do przeciągnięcia okablowania. Sam system zarządzania okablowaniem jest całkiem niezły – z tyłu jest ok. 20 mm wolnej przestrzeni i obudowa ma sporo otworów do przeciągnięcia okablowania. Nie są one jednak wyłożone gumowymi przelotkami.

W FSP CMT271 zmieścicie karty graficzne o długości do 325 mm i chłodzenia procesora o wysokości do 170 mm. Obudowa mogła by być troszkę dłuższa, ale tak naprawdę i tak dłuższej karty najpewniej nie będziecie chcieli do niej wsadzić.

W piwnicy jest miejsce na zasilacz o długości do 150 mm. Stawiany jest on na czterech nóżkach niestety niczym nie wyłożonych. Dalej jest demontowalny koszyk na dwa dyski 3,5 cala. Dzięki temu tak naprawdę możecie zmieścić dłuższy zasilacz – wystarczy przesunąć koszyk albo go zdemontować.

Producent mówi, że na górze zmieści się 240 mm radiator. Niestety nie wspomina on nic o przodzie więc musimy założyć, że żadna chłodnica tam się nie zmieści.

Obudowa wygląda ładnie, choć jest bez szału. Boczne okno jest dosyć standardowe a przedni panel również jest po prostu ok. Brakuje mi jakiegoś RGB, które mogło by rozświetlić wnętrze – tutaj przypominam o modelu FSP CMT270.

Montaż przebiegł bez problemów z małą uwagą. Żeby zmieścić zasilacz musiałem przesunąć koszyk na dyski bliżej przodu obudowy. Poza tym system zarządzania okablowaniem sprawdzić się całkiem nieźle a sam montaż odbył się bez żadnych zaskoczeń czy dziwnych rozwiązań.

Spis treści:
PRZEJDŹ DO 2 STRONY: Metodologia i platforma testowa
Pokaż cały spis treści
PRZEJDŹ DO 2 STRONY: Metodologia i platforma testowa