Chociaż sześciokołowe samochody ciężarowe do rzadkich nie należą, to jednak najnowszy Goliath od Hennessey robi ogromne wrażenie. Nic dziwnego – zachwyca zarówno specyfikacją, jak i tym, że będzie istnym rarytasem, którego aż szkoda utaplać w błocie i zawalić sprzętem podczas transportu. 

Czytaj też: Oto Lotus Evija, najmocniejszy elektryczny samochód w historii

Oczywiście Hennessey Goliath nie jest dla nas zaskoczeniem. Firma zapowiedziała go już pod koniec ubiegłego roku, wspominając, że będzie bazował na Chevrolecie Silverado 2019/2020. Teraz z kolei zaserwowała nam to, co najlepsze, czyli finalne cyferki, którymi Goliath może się pochwalić. Chociaż te imponują, to na rynku z pewnością znajdzie się i Dawid, który przewyższy go specyfikacją i możliwościami.

Jednak Hennessey Goliath swoje kosztuje, bo za jeden z 24 egzemplarzy (tych może już nie być, kiedy to czytacie) wyciągnie chętnym z kieszeni 375 tysięcy dolców. Sporo, ale za takie wydanie po prostu się płaci, bo mówimy o sześciu kołach, a więc i trzech osiach, które napędza sześciocylindrowy silnik o pojemności 6,2 litra, który wyciąga maksymalnie 705 koni mechanicznych… ale producent postanowił ograniczyć go do 450 koni mechanicznych. Jednak napęd, to nie wszystko, bo terenowy sznyt Goliatha (jakby uszedł Waszym oczom), dopełnia zestaw, który podniósł Silverhanda o osiem cali, sprawiając, że Goliath z 20-calowymi felgami Hennesseya i 37-calowymi oponami terenowymi BFGoodrich wręcz góruje nad trudnym terenem.

Resztę dopełniają ulepszenia po stronie układu hamulcowego i wydechowego, zawieszenia, skrzyni biegów, wahaczy, obecności zderzaków Hennessey oraz unikalnym malowaniu.

Czytaj też: Polski system antydronowy podbija kolejne rynki

Źródło: New Atlas

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej