Huawei pomaga utrzymać sieć w Ukrainie. Dlaczego ta informacja nie przebiła się w mediach?

Huawei mierzy się z, delikatnie mówiąc, kryzysem wizerunkowym po publikacji Daily Mail. Narracja mogłaby być zupełnie inna, ale informacja o pomocy firmy w Ukrainie nie przebiła się w mediach. Czy możemy już snuć teorie spiskowe na ten temat?

Huawei na przegranej pozycji, czyli zacznijmy od końca

6 marca Daily Mail opublikował tekst o tym, że Huawei pomaga ustabilizować sytuację po atakach hakerskich na rosyjski Internet. Tabloid powoływał się na, usunięty już, raport z chińskiego portalu informacyjnego, mówiący o wykorzystaniu ośrodków badawczych w Rosji do przeszkolenia 50 000 ekspertów technicznych. Z kolei z pięciu ośrodków badawczych firmy Huawei miał pośpieszyć z pomocą Rosji.

Ta publikacja wywołała lawinę. Od fali hejtu wobec firmy, ataków mediów branżowych, aż do informacji o zakończeniu współpracy z Huawei przez Roberta Lewandowskiego oraz jednego a ambasadorów marki fotografa Marcina Tyszki.

Czytaj też: Next-gen patch do Dying Light to mieszane wrażenia

Huawei pomaga utrzymać sieć w Ukrainie

Łączność komórkowa oraz Internet to bardzo ważne rzeczy dla broniących się Ukraińców. Pozwalają utrzymać łączność ze światem, ale w dużym stopniu również ducha walki w trudnych czasach. To dzięki temu świat może być świadkiem bohaterskich wyczynów obrońców kraju. O tym, jak ciężko jest utrzymać działanie sieci pokazują choćby te zdjęcia firmy WaveNet.

W dniu 1 marca ukraiński portal Pravda opublikował informację o wsparciu Huawei w pracach nad utrzymaniem ciągłości sieci w Ukrainie. Firma zapowiedziała darmową pomoc na zachodzie kraju oraz zaprzeczyła, że pomagała Rosji odeprzeć cyberataki.

Dziś dbamy o naszych użytkowników i współpracujemy z ukraińskimi dostawcami sieci, aby zapewnić, że sieć będzie działała konsekwentnie i dobrze. Pięćdziesięciu naszych lokalnych inżynierów zapewnia stabilną łączność i kontynuuje obsługę oraz konfigurowanie nowo utworzonych stron internetowych

– miał zakomunikować Huawei.

Informację tę podał również branżowy TelecomPaper, 2 marca.

Czytaj też: Recenzja Gran Turismo 7

Po sieci rozniosła się tylko negatywna informacja. Komu wierzyć?

Huawei zaprzecza doniesieniom Daily Maill. Firma nie opublikowała jednak żadnego obszernego komunikatu w tej sprawie, ograniczając się do stwierdzenia, że informacje są nieprawdziwe. Żadnego oświadczenia w sprawie zakończenia współpracy z firmą do tej pory nie opublikował też Rober Lewandowski.

Czy Huawei pomagał Rosji po atakach hakerskich? Być może. Firma jest obecna w kraju, co nie jest tajemnicą i jeśli ma zawarte z Rosją umowy serwisowe SLA (umowa o gwarantowanym poziomie świadczenia usług), nie bardzo mogła odmówić. Z moralnego punktu widzenia – jak najbardziej powinna. Z biznesowego – ani trochę. Tego typu umowy, na tym szczeblu, zawierają kary idące w grube miliardy dolarów. Więc Huawei mógł stanąć u progu porażki wizerunkowej lub finansowej. Chłodne kalkulacje mogły pokazać, że porażka wizerunkowa będzie mniej dotkliwa. Nawet jeśli Huawei będzie przez to całkowicie spalony w Europie, w Chinach sobie poradzi. Z klęski finansowej byłoby trudno się podnieść. Bez względu na to, czy moralnie się z tym w Polsce zgadzamy czy nie.

W doniesienia Daily Mail trudno uwierzyć z prostego powodu. Huawei ma na całym świecie 197 tys. pracowników (według oficjalnych podawanych danych). I nagle stwierdził, że przeszkoli 50 tys. osób do obsługi rosyjskiego Internetu? Można by uwierzyć w 5 tys., ale raczej nie 50. Warto tutaj wspomnieć, że w 2020 roku, jak informowały rosyjskie media, Huawei zatrudniał w Rosji 800-900 pracowników, a do 2024 roku chciał dodać do tego 1 000 kolejnych.

Nie chcę wchodzić w teorie spiskowe, ale dlaczego pozytywna informacja o pomocy Huawei dla Ukrainy się nie przebiła w sieci, a negatywna o pomocy Rosji, podana prawie tydzień później przez brytyjski tabloid (Wielka Brytania po namowach USA blokuje Huawei w swoich sieciach) wywołała burzę na świecie?