„A imię jego…” może i nie czterdzieści i cztery, a 45 – tak właśnie nazwał swój elektryczny koncept Hyundai, prezentując go na salonie motoryzacyjnym we Frankfurcie w pełnej krasie. W niej z kolei nie trudno nie zauważyć inspiracji koncepcją z 1974 roku, jaką był model Pony Coupe. 

Czytaj też: Mercedes ujawnił swój elektryczny supersamochód

Stąd zresztą wzięła się sama nazwa tej koncepcji Hyundaia. 45 oznacza po prostu liczbę lat, które minęły od pokazu Pony Coupe… choć równie dobrze może odnosić się do 45-stopniowych kątów z przodu i z tyłu oszklonej kabiny, które nadały temu konceptowi pierwotnego charakteru. Ten jednak jest wyjątkowy na znacznie więcej sposobów i to zwłaszcza przy nadwoziu. Rzućcie tylko okiem na ten dziwaczny, bo praktycznie gładki przód z wąskim czarnym paskiem, w którym skrywają się cienkie reflektory.

Koncept 45 bawi się też samym oświetleniem przy progach, które pokazuje poziom naładowania akumulatorów, kamerom w miejscu lusterek bocznych, fenomenalnym felgom, ciekawym połączeniem kolorystyki i faktury, czy wnętrza, które zaprasza swoją przestrzennością i minimalizmem. Tyle miejsce można było zagospodarować tylko i wyłącznie za sprawą umieszczenia akumulatorów w dolnej części „deskorolkowego podwozia”

Czytaj też: Pininfarina łączy siły w celu rozwoju elektrycznej platformy dla luksusowych EV

 Źródło: New Atlas

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej