Trzytygodniowy iPhone Xs Max prawdopodobnie samemu zapalił się w spodniach jego właściciela. Osoba rozważa teraz rozpoczęcie działań prawnych przeciwko Apple.

Miało to miejsce 12 grudnia. Josh Hillard podczas przerwy na lunch w pracy poczuł dziwny zapach wydobywający się z tylnej kieszeni spodzi. Następnie poczuł ciepło, które poparzyło mu skórę oraz zauważył dym. Jego iPhone Xs Max po prostu samemu się zapalił. Josh nie mógł od razu zdjąć spodni, bo była w tym samym pokoju jego współpracownica. Kiedy próbował wyjść to kobieta to zauważyła i użyła gaśnicy do zgaszenia pożaru.

Resztki urządzenia zostały zabrane do Apple, ale Josh został źle potraktowany. Przez 20 minut odpowiadał na pytania pracownika, a następnie czekał 40 minut po tym, jak telefon został zabrany na zaplecze. Dostał on nowy smartfon, ale postanowił dalej pociągnąć sprawę. Według mnie jest to dobry ruch, bowiem takie sytuacje narażają nasze zdrowie na niebezpieczeństwo i nigdy nie powinny mieć miejsca.

Czytaj też: Problemy Galaxy S9 po zainstalowaniu Androida Pie

Źródło: Digitaltrends

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!