W 1952 roku w Kalifornii współpracowali ze sobą panowie Glen Hire i Vernon Antoine i wspólnymi siłami stworzyli unikalny, zdecydowanie niestandardowy samochód Manta Ray pod marką Studebaker. Chociaż ta istniała do przełomu lat 1966 i 1967, to Manta Ray nie zatraciła się przez lata i teraz, będąc jedynym egzemplarzem na świecie, zmierza na sprzedaż w Monterey.

Czytaj też: Obejrzyj jak BMW E46 przelatuje ulicami w centrum miasta

Manta Ray zdecydowanie odbiegał wtedy i w sumie nadal odbiega od samochodów. Jego forma z włókna szklanego inspirowana na samolotach z lat 50. XX wieku zachwyca zdecydowanie jednym – wielką okrągłą dziurą z dziobem na środku, po bokach której ciągną się chromowane panele. Raz jeszcze rzućcie okiem na ten przód i przyznajcie, czy te lampy z półkolistym nadwoziem pod turbiną nie przypominają uśmiechniętej buźki?

Historia jedynego egzemplarza Manta Ray zaczyna się tak naprawdę już na początku lat 50. Wtedy to został wykupiony przez kolekcjonera w Junction City w stanie Kansas, który przechowywał go aż do swojej śmierci w 1990 roku. Wtedy Manta Ray wpadła w ręce jego syna, który przywrócił ją do świetnego stanu i w pewnym momencie wymienił oryginalny silnik Stubareka na V8 Cadillaca, a jego złote nadwozie przyjęło jasnoróżowy lakier. W nowej formie zaliczył występ w 2016 roku na Amelia Island Concours i nadal pozostaje w dobrym stanie do jazdy.

Teraz Manta Ray zmieni swojego właściciela po raz kolejny, bo zostanie wystawiona na aukcję na imprezie Mecum w Monterey 2019. Jego szacunkowa cena sprzedaży wynosi od 200000 do 300000 dolców.

Czytaj też: Ktoś przeniósł wyścigi IndyCar 2019 jakieś 50 lat w tył

Źródło: Road and Track

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!