Joe Biden podjął decyzję dotyczącą stosowania min lądowych

wojsko

Dotychczasowe przepisy, w myśl których amerykańskie siły mogą korzystać z min lądowych (pod pewnymi warunkami) zostaną utrzymane. Decyzja Joe Bidena stoi w sprzeczności z powszechną niechęcią do tego typu metod.

Miny są skonstruowane tak, aby ich naciśnięcie (np. poprzez nastąpienie bądź najechanie) uruchamiały detonator. Prowadzi to do eksplozji ładunku, w wyniku której dochodzi do śmierci lub okaleczenia ludzi oraz zniszczenia pojazdów. Miny przeciwczołgowe wymagają jednak zupełnie innego nacisku aniżeli przeciwpiechotne.

Czytaj też: Nowe helikoptery dla prezydenta USA, to wydatek 4,95 miliarda dolarów

Problem z ich wykorzystaniem polega na tym, że ich ofiarami często padają postronni ludzie bądź inne zwierzęta. Na mocy traktatu ottawskiego z 1997 rok przyjęto zakaz stosowania min lądowych, pod czym podpisały się 164 kraje, wliczając w to większość sojuszników Stanów Zjednoczonych.

Joe Biden najprawdopodobniej utrzyma decyzję Donalda Trumpa dot. stosowania min lądowych

USA przez długi czas wstrzymywały się z decyzję, m.in. ze względu na fakt, że w razie podpisania traktatu musiałyby dokonać usunięcia min lądowych ułożonych w tzw. strefy zdemilitaryzowanej pomiędzy Koreą Południową i Północną. W 2016 roku Amerykanie zgodzili się na zaprzestanie używania min przeciwpiechotnych (poza Półwyspem Koreańskim), co oznacza, że Stany nie będą produkować, eksportować ani wspierać dystrybucji tego typu materiałów.

Czytaj też: Nadchodzi arcyważny test kontroli bezzałogowych sprzętów wojskowych USA

W 2020 roku Donald Trump i jego administracja postanowili o złagodzeniu przepisów. W efekcie, w wyjątkowych okolicznościach siły amerykańskie mogłyby używać samodezaktywujących się min lądowych. Te wyjątkowe okoliczności odnoszą się np. do scenariusza, w którym Rosja dokonuje inwazji na Europę. Joe Biden najprawdopodobniej utrzyma w mocy decyzję Trumpa, jednak w przyszłości spodziewane jest zaostrzenie przepisów.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Obserwuj nas w Google News