WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Biznes

Klienci umawiają się na grupowe zakupy bez maseczek

W sklepach nadal jest obowiązek noszenia maseczek zakrywających nos i usta, jednak doskonale wiemy, że nie wszyscy Polacy to robią. Jednak to nie pojedynczy klienci niestosujący się do nakazów są problemem, a zorganizowane grupy.

Zapewne każdy z nas przynajmniej kilka razy widział na mediach społecznościowych wpisy osób, które pandemię nazywają wymysłem, sposobem kontroli ciemnoty czy spiskiem. Osoby takie nawołują do zaprzestania noszenia maseczek za nic mając bezpieczeństwo ludzi wokół siebie. Oczywiście, zawsze może się zdarzyć, że idąc do sklepu zapomnimy maseczki z domu, jednak wśród niestosujących się do obostrzeń takich ludzi jest akurat najmniej. Przeważają covidosceptycy i to właśnie oni są największym utrapieniem pracowników i właścicieli sklepów.

Jak mówi Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji, to właśnie sieci handlowe są najczęściej ofiarą negatywnych zachowań konsumentów, którzy sabotują podejmowane przez nich środki bezpieczeństwa. Pomimo apelów ze strony rządu, upomnień i obostrzeń wiele osób nadal nie chce stosować się do nowych zasad bezpieczeństwa i do tego samego namawiają innych. Doszło już do sytuacji, że tacy ludzie organizują się w grupy by tłumnie, bez maseczek wkroczyć do jakiegoś supermarketu. W takich przypadkach często dochodzi do awantur między pracownikami a klientami. Bo domorośli internetowi naukowcy i fanatycy teorii spiskowych wiedzą lepiej niż Ministerstwo Zdrowia.

Sama byłam świadkiem kilku takich sytuacji, gdy osoba bez maseczki wyzywała ekspedientkę, która nie chciała jej obsłużyć. Zwykle ze strony covidosceptyka słychać było wyzwiska, a parę razy prawie doszło do rękoczynów. Niestety takie niezdyscyplinowane osoby najczęściej zasłaniają się zapisem mówiącym, że jeśli ktoś ma zdrowotne przeciwwskazania do zakrywania nosa i ust to nie musi tego robić, a jednocześnie nie musi również pokazywać żadnego zaświadczenia.

Zdaniem POHiD  powinno powstać prawo, które zezwala na odmowę obsługiwania klienta bez maski a także do tego, by takiej osoby nie wpuścić do sklepu. Obecnie jest to tylko zapis w rozporządzeniu, a nie w ustawie. Handlowcy apelują o wsparcie rządu, bo wdrożone przez nich zasady bezpieczeństwa są mniej skuteczne w takich przypadkach. Chodzi tu o zdrowie nie tylko pracowników, ale również konsumentów stosujących się do obostrzeń. Obecnie służby ochroniarskie nie mają uprawnień, by egzekwować obowiązek noszenia maseczek w sklepach. Organizacja podkreśla, że tym powinien zająć się sanepid i policja, to oni powinni dokonywać kontroli w sklepach i upominać lub karać osoby nie stosujące się do nakazów.

Screen wpisu z jednej z antycovidowych grup na Facebooku

Covidosceptycy nie rozumieją racjonalnych argumentów, a przecież w sklepach zakażenia się pojawiają. Takie przypadki odnotowano w wielu województwach, w końcu często stoimy obok siebie w kolejce, czy w poszczególnych alejkach. Do tego dodajmy zamknięte pomieszczenie i słabą wentylację. Gdy wszyscy mają maseczki zasłaniające usta i noc ryzyko zakażenia maleje, ale wystarczy kilka niezdyscyplinowanych osób i zagrożenie jest spore.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News