Czasem nowoczesna technologia może znaleźć zastosowanie w czymś kompletnie niespodziewanym. Jak bowiem możemy opisać fakt, że władze Kolumbii zdecydowały się na zatruwanie upraw roślin służących do produkcji kokainy za pomocą dronów?

Nie wiem dlaczego, ale brzmi to jak misja z jakiejś odsłony GTA. Podczas gdy w Hiszpanii drony ratują pływaków, w Kolumbii doczepia się do nich odpowiedni preparat, który następnie rozprowadzają po uprawie krasnodrzewu pospolitego, który jest podstawowym składnikiem kokainy. O całej sprawie poinformował nas dziennik Wall Street Journal, który oświadczył, że rząd w Kolumbii współpracuje z firmą produkującą drony. Wszystko po to, aby wyprodukowali jakiś mechanizm, który pozwoli dronom rozprowadzanie pestycydów po plantacjach. Owoc tej współpracy jest już widoczny, ponieważ testy 10 dronów ważących około 23 kilogramów spowodowały zniszczenia setki akrów upraw.

A skąd w ogóle pomysł na takie rozwiązanie problemu? Czy nie lepiej wykorzystać istniejące już samoloty z odpowiednimi ładunkami? Okazuje się, że nie, ponieważ drony mogą zapewnić podgląd obrazu w czasie rzeczywistym i po prostu odgrywać rolę regularnych patrolów. Ponadto „rozrzut” ładunku w ich przypadku jest znacznie mniejszy i pozwala ograniczyć szkody wyrządzane środowisku… i ludziom. Używane pestycydy wpływają bowiem na organizm człowieka i prowadzą np. do raka.

DARPA marzy o dronach, które mogą latać w nieskończoność

Źródło: Bgr
Zdjęcia: Kiribaticlub, Genengnews

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!