Reklama

Kontrowersyjne gry, przy których GTA, Hatred, czy Agony to wydmuszki

kontrowersyjne gry, usunięte gry, cost of freedom, rape day

Istnieją gry, które przez mainstreamowe media do dziś uznawane są za kontrowersyjne. W historii pojawiły się jednak gry, które szokują jeszcze bardziej.

Do napisania tego tekstu poniekąd natchnęła mnie wizyta w Auschwitz-Birkenau. Miejsce, w którym przebywał mój dziadek do dziś wzbudza grozę i aż ciężko wyobrażać sobie, co czuli ludzie przetrzymywani we wszystkich niemieckich obozach koncentracyjnych na świecie. Historia mojego dziadka zakończyła się szczęśliwie – po więzieniu go w Aushwitz-Birkenau trafił do obozu Mauthausen, znajdującego się na terytorium dzisiejszej Austrii.

To właśnie tam wydarzyła się nieprawdopodobna historia według, której niemiecki oficer kazał ustawić się więźniom w jednym rzędzie i odliczać do dziesięciu. Dziadek był tym dziesiątym i zapewne spodziewał się śmierci. Okazało się jednak, iż właśnie co dziesiąty więzień został tamtego dnia wypuszczony na wolność. Mój przodek miał „szczęście”, ale wielu zginęło przez chore ambicje Trzeciej Rzeszy. I niektórzy postanowili zrobić o tym grę. Tylko, że w tej ukraińskiej produkcji mieliśmy wcielić się w rolę… strażnika.

Sam się sobie czasem dziwię, ale śledzę od czasu do czasu te najbardziej kontrowersyjne projekty gier. Na świecie znajdują się ludzie, którzy przesuwają nasze granice dotyczące tego, co akceptujemy na ekranie. Społeczeństwo nie zawsze pozwala na istnienie tego typu gier i doprowadza do anulowania projektów. Czasem jednak projekty udaje się przepchnąć dalej.

Niższa liga kontrowersji

Grand Theft Auto 5 / Grand Theft Auto: San Andreas

Zacznijmy od czegoś „lajtowego”. Seria GTA od lat musiała walczyć z wizerunkiem gry, w której wszystko jest dozwolone, a producenci to wysłańcy samego Szatana, który chce zawładnąć umysłami młodych graczy. Dziwnym trafem wiedza o tego typu grach z otwartym światem kończy się tylko na Grand Theft Auto, ponieważ jak rozjeżdżamy ludzi (swoją drogą, serio to jeszcze kogoś bawi?) w Saint’s Row to już jakoś nikogo to nie obchodzi.

Grand Theft Auto 5 musiało jednak mierzyć się z negatywnymi opiniami społeczeństwa, ponieważ kontrowersje wywołała scena tortur, która do dziś uznawana jest przez niektórych za zbędną.

Podobne problemy Rockstar miał przy okazji modyfikacji Hot Coffee do Grand Theft Auto: San Andreas. Mod ten aktywował niedokończoną minigrę polegającą na uprawianiu seksu. Doprowadziło to do sytuacji, w której grze podskoczyła kwalifikacja wiekowa co np. uniemożliwiało sprzedaż tytułu na konsolach.

https://www.youtube.com/watch?v=XfGyjX1c6m0

Hatred

Polacy z Destructive Creations zanim zyskali popularność za pomocą świetnego Ancestors Legacy, stworzyli również grę o tytule Hatred. Ależ się działo. W produkcji tej bohater, którym sterowaliśmy wychodził na miasto i zabijał ludzi. Czyli takie trochę Grand Theft Auto powiecie. Niby tak, ale tutaj problemem dla wielu były finiszery, które ukazywały sceny w postaci wkładania przechodniowi pistoletu do buzi, a następnie pociągnięciu za spust. I tym podobne…

Agony

Twórcy Agony chcieli pokazać prawdziwe piekło. Przemoc, gwałty, żadnych ograniczeń. Gra w takiej formie nie mogła jednak się ukazać np. na konsolach i wiele scen z gry usunięto. To czego nie zobaczycie w grze, nie będziecie mogli również znaleźć na YouTube. Vimeo ma jednak luźniejsze zasady.

Wyższa liga kontrowersji

The Cost of Freedom

Wracamy do wspomnianej gry o obozie koncentracyjnym. Zacznijmy może jednak od zwiastuna…

Deweloperzy zdecydowanie nie przejmowali się podczas tworzenia materiału wideo żadnymi ograniczeniami. The Cost of Freedom miało być symulatorem obozu koncentracyjnego, w którym część graczy wcielałaby się w więźniów, a część w strażników. Wysyłanie skazańców na stracenie czy posyłanie psów, aby ich zagryzły mogło być tutaj elementem gameplayu. Widać, że zwiastun stworzony jest, aby wybadać potencjalne zainteresowanie, ale deweloperzy zachęceni ogromnym odzewem (przytłaczająco negatywnym, swoją drogą) postanowili rozkręcić fazę produkcji. Facebook i Twitter szybko zaczęły jednak utrudniać komunikację z… eh, fanami. Przez długi czas śledziłem projekt i przeskakiwałem z w kółko powstających na nowo grup na Facebooku, aż twórcy dali sobie spokój. Przynajmniej tak się zdawało. Bo dokładnie 1 marca 2020 na grupie gry na VKontakte (taki można by rzec rosyjski Facebook) twórcy odżyli i poinformowali o trwających pracach.

Rape Day

O Rape Day było przez jakiś czas bardzo głośno. Pewien deweloper postanowił bowiem stworzyć grę wideo, w której to dochodziłoby do gwałtów. Tym „złym” miał być gracz. Całość rozgrywała się podczas apokalipsy zombie, a potencjalny odbiorca miał tak postępować, aby zgwałcić jak najwięcej pań. Zwiastun Rape Day znajduje się w tym miejscu. Gra rzeczywiście trafiła do sprzedaży (premiera prawie odbyła się na Steamie, ale Valve w porę zareagowało) i w gruncie rzeczy była grą koszmarną. Całość była krótka i tak głupia, że nawet pozbywając się skandalicznego tematu, nikt by dalej nie chciał w to zagrać.

Dokument I Met You (VR)

Możliwe, że słyszeliście o niedawnym kontrowersyjnym dokumencie, który pojawił się na YouTube. W wirtualnej rzeczywistości stworzono postać zmarłej 7-latki. Jej matka do dziś nie może pogodzić się z jej stratą i specjalnie dla niej odtworzono w 8 miesięcy, na podstawie archiwalnych nagrań, model córki. Dzięki wirtualnej rzeczywistości i specjalnym rękawicom, matka mogła poczuć córkę i porozmawiać z nią. Całość kończy się ostatecznym pożegnaniem, które powinno pomóc w zagojeniu ran.

W tym przypadku jednak pojawił się iście cyberpunkowy temat jakby żywcem wyjęty z Altered Carbon. Czy nie powinniśmy mieć kontaktu ze zmarłymi i spróbować przeżyć żałobę wewnątrz nas czy właśnie pomóc sobie i spotkać się ze zmarłymi, gdy będzie nam ich brak?