WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Publicystyka

Starcie dwóch światów w Kraśniku. Uchwała w sprawie 5G oddalona

Podczas nadzwyczajnej sesji Rady Miasta w Kraśniku radni ponownie rozpatrzyli „petycję” w sprawie wstrzymania sieci 5G. To było jedno z dwóch wydarzeń tego dnia. Drugim było pojawienie się na wydarzeniu przedstawicieli nauki i strony rządowej oraz dużej delegacji środowisk antykomórkowych. Było żenująco, niesmacznie i… w zasadzie jak zwykle.

Radni Kraśnika poszli po rozum do głowy. „Petycja” o wstrzymaniu 5G oddalona

Dzisiejsze nadzwyczajne posiedzenie Rady Miasta Kraśnika dotyczyło ponownego rozpatrzenia „petycji” dotyczącej m.in. wstrzymania sieci 5G oraz wycofania ze szkół sieci Wi-Fi.

Pomijając już wielokrotnie powtarzany fakt, że „petycja” w świetle prawa petycją nie jest, radni zostali w umyślny sposób zmanipulowani przez Koalicję Polska Wolna od 5G. Praktycznie żadne z argumentów jakie padły w trakcie ostatniego posiedzenia Rady Miasta nie były prawdziwe.

Po zaprezentowaniu rzeczywistych faktów przez przedstawicieli m.in. Ministerstwa Cyfryzacji i Instytutu Łączności radni niejednogłośnie, ale zmienili swoją decyzję. Stosunkiem głosów 13 do 5, przy jednym wstrzymującym się, radni ostatecznie odrzucili „petycję” Koalicji Polska Wolna od 5G.

Festiwal żenady na sesji Rady Miasta w Kraśniku

Uczestnicy sesji Rady Miasta w Kraśniku zostali poinformowani o rejestrowaniu całego wydarzenia, tym samym wyrażając zgodę na publikację wizerunku

Ku zdziwieniu wszystkich zgromadzonych do Kraśnika przybyła liczna grupa środowisk antykomórkowych. To niecodzienna sytuacja, ponieważ liderzy ruchu bardzo rzadko wychodzą poza internetowe dyskusje.

Już na starcie reporterka stacji TVN próbowała dowiedzieć się, czy protestujący wiedzą co oznacza symbol Polski Walczącej noszony przez nich na ramionach. W odpowiedzi usłyszała, że ma do czynienia z przedstawicielami Polski Walczącej, reprezentantami polskiego państwa NADZIEMNEGO.

Jakby profanowanie symboli narodowych to było za mało, później było jeszcze ciekawiej. Protestujący bardzo mocno starali się pojawiać przed kamerami telewizji, zaczepiali zgromadzonych, zakłócali obrady wymuszanym śmiechem i chamskimi komentarzami. Wszystko to oczywiście bez maseczek, bo pandemii nie ma, COVID to ściema, a noszący maseczki są oszołomami. To również było okazją do wyśmiewania zgromadzonych. Pojawiły się też argumenty o tym, że radni zostali zastraszeni przez zamaskowane osoby obecne na sesji Rady Miasta. Stężenie absurdów i teorii spiskowych było niebezpiecznie wysokie.

Przedstawicieli instytucji rządowych, przy wsparciu profesora Grzegorza Tatonia z Uniwersytety Jagiellońskiego starali się sprawdzić wiedzę środowisk antykomórkowych. Ta nie jest w najlepszej kondycji, bo nawet podstawowe pytania dotyczące np. różnic pomiędzy siecią 4G, albo 5G okazały się zbyt skomplikowane.

Śledząc dzisiejsze wydarzenia mam jedną myśl. Środowiska antykomórkowe dawno już nie miały okazji zakłócać prac komisji sejmowych, ani też żaden przychylny im poseł nie organizował żadnych konferencji. Ogółem, przez ostatnie miesiące protestujący nie mieli okazji pojawić się publicznie. Dzisiaj okazja ku temu się pojawiła i mieliśmy kumulację wszelkich możliwych dziwności. Otrzymali swoje pięć minut i zamienili je w festiwal chamstwa i żenady.

Nagrania z sesji Rady Miasta są dostępne na oficjalnym kanale Kraśnika w serwisie YouTube. W trakcie obrad pojawiły się problemy z rejestrowaniem obrazu, więc mogą to jeszcze nie być wszystkie nagrania jakie zostaną udostępnione. Ciekawostką jest fakt, że protestujący całość transmitowali na żywo za pomocą sieci LTE. Tymczasem lokalny Internet kablowy transmisji nie podołał. Może jednak ta sieć 5G nie byłaby taka zła?

Przykłady zachowań środowisk anykomórkowych pokazuje poniższe nagranie:

Opublikowany przez Sławka Słabickiego Czwartek, 1 października 2020

Z kolei na poniższym nagraniu rzecznik prasowy UKE Witold Tomaszewski zostaje serdecznie pozdrowiony przez jednego z antykomórkowych aktywistów słowami – No co powiesz cwaniaczku ku*wa?

Zawsze powtarzam, że protestować trzeba. Ale trzeba mieć ku temu jakiekolwiek argumenty

Zawsze powtarzam, że protestować warto. Warto też pytać i poddawać niektóre kwestie pod wątpliwość. To one napędzają badania i kolejne próby udowodnienia szkodliwości lub jej braku w wyniku działania sieci komórkowych. Tego nie tylko w Polsce, ale i na świecie brakuje.

Środowiska antykomórkowe nie mają żadnych argumentów. Nie można z nimi nawiązać merytorycznej dyskusji, bo tak naprawdę nie mają oni kompletnie żadnej wiedzy w temacie, w którym protestują. Ale nie starają się przy tym swojej wiedzy poszerzyć, bo nie próbują jej do siebie dopuścić.

Tak długo jak protestujący będą opierać swoje działania na negowaniu rzeczywistości i zwykłym chamstwie, będą ignorowaniu i nigdy nikt nie weźmie ich zdania pod uwagę.

Bo pamiętajcie, jeśli korzystacie z telefonu komórkowego i dobrze Wam z tym, niemal na pewno jesteście opłacani przez korporacje telekomunikacyjne. Albo już dawno nie żyjecie, tylko jeszcze tego nie zauważyliście.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News