Czasem lepiej uspokoić swoich miłośników, aby uchronić się przed plotkami. Tak też postąpiła firma Curtiss Motorcycles, która z prototypu Zeus wyciągnęła pomysł na dwa motocykle napędzane niczym innym, jak oczywiście elektrycznym silnikiem.

Wprawdzie motocykl Zeus Bobber i Cafe od Curtiss Motorcycles ma trafić do produkcji dopiero w 2020 roku, ale konferencja podczas targów EICMA była tak ważnym wydarzeniem, że firma po prostu musiała z niej skorzystać. Zapowiedziała więc dwa egzemplarze motocyklów, które przedstawiają sobą „najlepsze rozwiązanie technologiczne w przemyśle”. Mają upakować na swoim pokładzie skrajnie dopracowane systemy, aby znaleźć ten złoty podział pomiędzy mocą i zasięgiem na jednym ładowaniu. Curtiss celuje raczej wysoko, bo w zasię rzędu 450 kilometrów, moment obrotowy wynoszący prawie 200 niutonometrów i przyśpieszanie do 96,5 km/h w 2,1 sekundy. Wszystko to za sprawą 140 kW silnika elektrycznego.

Są to jednak wyłącznie przedwczesne zapowiedzi, a nie już oficjalnie „przypieczętowana” specyfikacja. Firmie pozostało teraz żartować z przestarzałej technologii w swoim prototypie oraz podgryzać marketingowo spółkę Harley-Davidson, która również próbuje wskórać coś na rynku elektrycznych motocykli. Dostaliśmy jednak kilka fotek, więc nie powinniśmy narzekać, choć na szczegółowe dane poczekamy zapewne do ostatnich miesięcy 2019 roku. Oby te nie ograniczyły się do przeprosin związanych z ewentualnymi opóźnieniami…

Czytaj też: Elektryczny silnik tchnął nowe życie w Mercury z 1949 roku

Źródło: NewAtlas

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej