Reklama

Na PS5 i XSX w końcu nie będzie płaczu, że nie ma w co grać

ps5 płyta, ps5 pudełko, gry ps5

Jeszcze raz usłyszę, że na konsolach nie ma w co grać, to chyba umrę ze śmiechu. A tak właśnie było na początku PS4 i XONE. Nie pamiętacie?

Oezu. Przypomniałem sobie niedawno co się działo, gdy zadebiutowały konsole aktualnej generacji. Poziom absurdalnych wpisów w Internecie sięgał zenitu, a żarty były tak czerstwe, że wiele razy w 2013, 2014 i 2015 musiałem je rozchodzić. Teraz będzie inaczej. Mam nadzieję.

Gdy w 2013 roku zakupiłem PlayStation 4 to z chęcią dołączałem do różnych grup na Facebooku czy lajkowałem fanpejdże skupione wokół gier na aktualną generację konsol. Starałem się tłumaczyć wszelkie tematy i odpowiadać na pytania niedzielnych graczy, dla których gry były pierwszą stycznością lub powrotem po latach do dawnego hobby (ciekawe, czy nextgeny też będą tak przyciągały ludzi?). No, w skrócie – starałem się tłumaczyć przeróżne kwestie.

Do dziś nie rozumiem jednak pewnego zjawiska, które wtedy przelało sie przez cały Internet. No bo wiecie… na konsolach nie ma w co grać. Hehe. RemasterStation i Xbone hehe. To chyba tylko prosto brzmiące i wpadające w ucho nazwy konsol sprawiły, że pojawił sie trend na mówienie, że na konsolach nie można w nic grać, bo nie widzę innego powodu takowego zjawiska w postaci nazywania urządzeń Sony i Microsoftu w ten sposób.

Czytaj też: Premiery gier maja wskazują, że sobie nie pogramy

OK, co prawda oba urządzenia nie oferowały wtedy kompatybilności wstecznej (Xbox One teraz bez problemu radzi sobie ze starszymy hitami), ale nowych gier stale przybywało. Posłużę się tutaj przykładem PlayStation 4, ze względu na to, że z konsolą jestem od początku. Sprzęt zadebiutował w Europie 29 listopada i schodził jak ciepłe bułeczki.

A gry? Na start mieliśmy zestaw składający się z (wymieniam tylko większe produkcje) Assassin’s Creed: Black Flag, Need for Speed: Rivals, Injustice, FIFA 14, Battlefield 4, Killzone: Shadow Fall oraz Knack. Następnie nastąpił mały przestój większych gier, rzeczywiście. Powrót gier, które dziś są przynajmniej kojarzone nastąpił dopiero w styczniu 2014 roku (choć w grudniu mieliśmy jeszcze samodzielny dodatek do Assassin’s Creed: Black Flag, a do tego masę indyków i darmowych gier), ale pod koniec tego roku kolekcja była naprawdę spora. Nie wiem, więc jakim cudem (pewni to znowu wina tych przeklętych pecetowców!) w 2015 jeszcze natrafiało się na ludzi, którzy byli przekonani, że na konsolach nie ma w co grać. A nie, chyba wiem, tłum tak często powielał mit o braku gier i ciągłych remasterach, że w końcu potencjalni kupcy (i posiadacze nowych konsol!) uwierzyli w te bzdury.

Czytaj też: Czy warto kupić PlayStation VR w 2020 roku?

Co zatem zrobić, aby sytuacja się nie powtórzyła? Trzeba zalać Xbox Series X i PlayStation 5 grami. Nie może dojść choćby do miesiąca z samymi indykami, bo znowu znajdą się trolle co zaczną spamować swoje wymysły. Tutaj jednak jest nadzieja na to, że nowa generacja konsol będzie co rusz otrzymywać nowe gry. Wszystko dzięki (przez?) koronawirusa. Firmy postanowiły wynieść się z planowanymi premierami na późniejsze terminy, co sprawi, że na pewno część z nich stanie sie nextgenami. Taka sytuacja została już potwierdzona przy okazji Watch Dogs Legion, które trafi w ulepszonej wersji na PlayStation 5 i Xbox Series X. Końcówka aktalnej generacji i początek kolejnej będą obfitowały w premiery. To co wyjdzie w ostatnim kwartale 2020 na Xbox One i PlayStation 5 pewnie otrzyma swoją nextgenową wersję. Co moim zdaniem już otrzyma swoją wersje na next-geny? Przed nami premiery takich tytułów jak:

  • Crysis Remastered
  • Wasteland 3
  • Marvel’s Avengers
  • Cyberpunk 2077
  • Dying Light 2
  • Green Hell
  • Phoenix Point

W końcu każdy będzie mógł powiedzieć, że “jest w co grać”.

Chyba.

Bo pewnie i tak znajdą tacy co powiedzą, że Cyberpunk 2077 na XSX i PS5 to tak jakby remaster, bo… tak. A wsteczna kompatybilność obu konsol to oznaka tego, że nie ma w co na nich grać. I po co ja sie przejmuję takimi rzeczami…

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News