Uniwersytet w Illinois ogłosił, że NASA podpisało się pod realizacją projektu opracowania systemu kriogenicznych wodorowych ogniw paliwowych do zasilania całkowicie elektrycznych samolotów. Mowa więc o Centrum Kriogenicznych Wysokowydajnych Technologii Elektrycznych dla Samolotów (CHEETA), które otrzymało 6 milionów dolarów dofinansowania na podstawie trzyletniej umowy. Dzięki tej kwocie zbada technologię niezbędną do stworzenia praktycznego, całkowicie elektrycznego projektu, który zastąpi konwencjonalne systemy napędowe, korzystające z paliw kopalnych.

Czytaj też: Dron Magma może odmienić na zawsze sposób sterowania samolotami

Silnik odrzutowy we wszystkich jego odmianach zrewolucjonizował podróże lotnicze, ale czasy, gdzie „wszystko jest zielone” zbliżają się tak szybko, jak szybko wzrasta popularność samochodów elektrycznych. A to, że cena benzyny i ropy naftowej nie jest stała, tylko napędza ten ruch w lotnictwie. Nic więc dziwnego, że konsorcjum ośmiu światowej rangi instytucji w ramach CHEETA chce zrewolucjonizować lotnictwo za pomocą wodoru kriogenicznego. Jednak przed tym projektem jest jeszcze długa droga, bo na ten moment jest jedynie w koncepcyjnej fazie.

Na ten moment wiemy, że opiera się na opracowaniu w pełni elektrycznej platformy samolotu, która wykorzystuje kriogeniczny ciekły wodór jako metodę magazynowania energii. Energia chemiczna wodoru byłaby zamieniana na tę elektryczną za pośrednictwem szeregu ogniw paliwowych, napędzających napęd elektryczny. Największy problem? Nie opracowano jeszcze żadnego niezbędnego elementu do tego systemu, więc przed wzniesieniem się w przestworza tego typu samolotów jeszcze dużo wody w Wiśle upłynie.

Czytaj też: „Przystępny cenowo” elektryczny samolot P2 Xcursion odbył swój pierwszy lot

Źródło: New Atlas

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!