WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Nauka

Naukowcy chcą zaprogramować rośliny tak, by wytwarzały szczepionki

Podstawą dla idei hodowli molekularnej jest genetyczna modyfikacja roślin tak, aby ich komórki produkowały użyteczne dla nas biomolekuły. Pomysł ten sięga końcówki lat 80. ubiegłego wieku.

I choć w owym czasie uprawy molekularne wydawały się pomysłem na miarę rewolucji, to… projekt nie wypalił. Jednym z powodów takiego obrotu spraw była trudność w kontrolowaniu dawek szczepionek znajdujących się w pożywieniu. Za przykład naukowcy podają osobę zjadającą 20 bananów – i to w trosce o własne zdrowie. Jak nietrudno się domyślić, zbyt duża dawka szczepionki może być gorsza niż jej całkowity brak.

Kilka lat temu profesor Julian Ma przeprowadził badania mające wykazać, że przeciwciało może powstawać w roślinach. Następnie, jego zdaniem, można by je izolować przy użyciu prostych technik separacji, a powstałe w wyniku tego procesu białka byłyby „czyste” i bezpieczne dla użytku medycznego.

Czytaj też: Polska firma zrewolucjonizuje badania genetyczne? Pomoże w tym aplikacja mobilna

Teraz z kolei naukowcy pracują nad dwoma blisko spokrewnionymi roślinami. Pierwsza z nich, Nicotiana benthamiana, to krewna tytoniu, gatunek uprawiany w większości komercyjnych gospodarstw molekularnych, co wynika z łatwości we wprowadzaniu modyfikacji genetycznych. Druga to z kolei Nicotiana tabacum, większa, odporna roślina uprawiana w celu uzyskania tytoniu.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News

Dr Diego Orzáez wyprodukował odmianę Nicotiana tabacum, która nie kwitnie. Tym samym nie może rozprzestrzeniać nasion ani pyłków, a więc powinna być bezpieczna do uprawy na zewnątrz. Druga z opracowanych odmian wytwarza natomiast związek przeciwzapalny. Następnym krokiem jest połączenie ich w jedną linię. Podobna zależność ma dotyczyć Nicotiana benthamiana. I choć na obecną chwilę białka są przechowywane w liściach opisywanych roślin, to nic nie stoi na przeszkodzie, by „umieścić” je również w innych częściach, np. łodygach i nasionach.