Reklama

Tej kultowej gry spodziewalibyście się wszędzie, ale nie tam!

doom

Tak jak Crisis stał się „memowym benchmarkiem”, tak Doom z 1993 roku już przed wieloma laty okazał się idealnym dziełem do wpychania go wszędzie tam, gdzie zupełnie byśmy się go nie spodziewali. Tym razem Doom zawitał nie do BIOSu, nie do Raspberry Pi Pico i nawet nie do Nokii N-Gage, a do… Notepada Microsoftu, działając w solidnych 60 FPS.

NotepadDOOM, czyli Doom w Notepadzie

Projekt NotepadDOOM to kolejny przejaw wprowadzania Dooma tam, gdzie nigdy byśmy się go nie spodziewali. W tym szczególnym przypadku obyło się nawet bez modyfikacji aplikacji, ale niestety nie wiemy, jak sama gra działa, bo twórca (Sam Chiet) postanowił nie dzielić się szczegółami. Zapewnił jednak, że wystarczy jeszcze kilka dni, aby przygotował wersję publiczną, która pozwoli chętnym pograć.

Czytaj też: Ray-tracing w Starfield? LinkedIn źródłem wieści

Pewne jest tyle, że w NotepadDOOM twórca generuje grafikę z wykorzystaniem znaków i liczb, które nieustannie się odświeżają, co powoduje charakterystyczne „białe paski” u dołu ekranu.