O tym, że Jaguar Land Rover planuje wprowadzić do swojej obecnej oferty silników Ingenium sześciocylindrową jednostkę wiedzieliśmy od dawna, ale ta prezentacja, która wzięła się praktycznie znikąd i tak nas zaskoczyła. Wszystko przez to, że najnowszy silnik jest po prostu kawałem cholernie zaawansowanego technologicznie sprzętu… który ma sporo wspólnego z tego z Mercedesa-AMG E53.

Czytaj też: Tak jeździ Porsche 911 zlepione z samochodów kilku generacji

Na razie nowy silnik jest dostępny tylko w specjalnym wydaniu Land Rover Range Rover Sport model HST (zdjęcie poniżej) w Wielkiej Brytanii. Ale to zapewne kwestia czasu, aż trafi do kolejnych samochodów. Mowa o 3-litrowej V6 z turbodoładowaniem, którą połączono z 48-woltowym układem elektrycznym, przewidującym elektryczną sprężarką i oczywiście silnik elektryczny. Ten rzecz jasna wspomoże główną jednostkę napędową w chwilach, kiedy moc będzie priorytetem. Jest też używany, jako jego rozrusznik i jednocześnie generator do ładowania akumulatora.

W kwestii mocy mowa o 395 koniach mechanicznych i 550 Nm momentu obrotowego. Według firmy elektryczna sprężarka doładowująca wyostrza reakcję przepustnicy silnika, umożliwiając jej dobicie do 65000 obrotów na minutę w zaledwie pół sekundy. To z kolei ma maskować opóźnienie, które może pojawić się w turbosprężarce między momentem, w którym kierowca naciska pedał gazu, a reakcją silnika.

Czytaj też: Bentley Bentayga Speed to najszybszy na świecie SUV

Źródło: Popular Mechanics

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!