O co chodzi w Death Stranding?! To chyba jedno z najczęstszych pytań, jakie zadają sobie ludzie czekający na tę produkcję.

W Death Stranding jest coś magicznego. Coś co przyciąga do ekranu, a zwiastun trwający ponad dziesięć minut mija jakby miał dwie minuty. Magia Kojimy działa w przypadku i tej gry, ale jedna rzecz wyjątkowo irytowała. Nikt nie mógł zrozumieć, o co chodzi w produkcji dewelopera.

Czytaj też: Cyberpunk 2077 z ciągle niepewnym multiplayerem i New Game Plus

W końcu jednak udało się zebrać do kupy wszystkie poszlaki, a redaktor GamesRadar w banalny sposób przedstawił, co będzie naszym celem. I tak, to będzie symulator paczkomatu. Co nas zatem czeka?

Death Stranding dzieje się w USA przyszłości. Kraj ten jest bardzo podzielony ze względy na liczne ataki terrorystyczne. Córka prezydent USA (Amelia) postanawia przemierzyć kraj z wschodu na zachód, aby uruchomić pewne przekaźniki i tym samym szerzyć wiadomość o jedności kraju. Niestety, Amelia zostaje złapana przez przywódcę Homo Demens.

Jako Norman Reedus Sam Bridges będziemy przemierzać drogę Amelii, podróżując tak samo, jak ona. Po drodze aktywujemy wszystkie przekaźniki szerząc wieść o nadziei. Uruchomienie kilku terminali w naszej okolicy pozwoli na uruchomienie sieci połączeń z innymi terenami. Samo Death Stranding ma stawiać na duże etapy przypominające te występujące w God of War i Metro Exodus.

Czytaj też: Gameplay Marvel’s Avengers wygląda jakby gra nie miała duszy

Źródło: wccftech.com

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej