Rozbudowane silniki o dużej pojemności są już praktycznie w odwrocie, a producenci nieustannie decydują się na ich eliminacje na rzecz mniejszych, ale turbodoładowanych lub hybrydowych jednostek w imię większej efektywności paliwowej… a głównie to do utrzymania zgodności z normami emisji spalin. Jednak z najnowszych informacji wynika, że obecna wersja silniku V12 BMW zostanie z nami na kilka ładnych lat.

Dowiedzieliśmy się tego z rozmowy, jaką Top Gear przeprowadził z szefem rozwoju zespołu napędowego BMW, Michaelem Bayerem, na temat przyszłości wspomnianej jednostki o pojemności 6,6 litra z podwójnym turbodoładowaniem, a ten udzielił uspokajającej odpowiedzi. „Będziemy utrzymywać [V12 – dop. red.] na resztę tego pokolenia, więc przynajmniej do 2023 roku”. Dodał też, że wprawdzie zespół mógłby wziąć się za jego przeprojektowanie, aby podpiąć się pod nowe przepisy dotyczące emisji, ale byłoby to naprawdę trudne… ale nie niemożliwe.

Zwłaszcza że modele wyposażone w tą wielką V12 cieszą się sporą popularnością na Bliskim Wschodzie i w Chinach V-12. To dzięki tamtejszym klientom firma mogła sobie pozwolić na dopracowywanie tej jednostki na ostatni guzik i choć mogłoby się wydawać, że chińskie przepisy podatkowe nie zachęcają klientów do kupna silników o większej pojemności, to ze statystyk wychodzi, że kupujący są skłonni dopłacić na rzecz wydajniejszej jednostki.

Czytaj też: Obecny Mustang zostanie z nami na kilka dobrych lat

Źródło: Top Gear, Road and track

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej