Reklama

Pandemia napędza sprzedaż akcesoriów chroniących przed 5G

W dzisiejszych czasach zarabianie na ludzkiej naiwności jest nie tylko proste, ale też powszechne. Dobitnie pokazuje to przykład słowackiego startupu, który w trakcie pandemii Koronawirusa znacząco zwiększył sprzedaż czapki chroniącej przed promieniowaniem elektromagnetycznym. Choć autorzy projektu zaznaczają, że wiedzą o niepotwierdzonej szkodliwości sieci 5G i w przeciwieństwie do polskich odpowiedników, nie podsycają strachu przed sieciami komórkowymi.

W Polsce była a-czapka. Na Słowacji jest Shield

W ostatnich miesiącach Internet dosłownie zalewają kolejne akcesoria, które mają chronić przed promieniowaniem elektromagnetycznym. Jednym z takich cudownych wynalazków była a-czapka, w 2019 roku sprzedawana w serwisie PolakPotrafi.pl. Dzisiaj to jest jednak tylko próba doczepienia się do biznesu, w którym królują starzy wyjadacze.

Na Słowenii są nimi twórcy marki Shield, których sprawę opisuje portal Zive. Podobnie jak polski wynalazek początkowo była to zwykła czapka, która rzekomo została uszyta z dodatkami m.in. srebra, co ma skutecznie blokować promieniowanie elektromagnetyczne emitowane przez urządzenia pracujące w zakresie od 10 MHz do 6 GHz. Projekt powstał w 2017 roku i w ciągu pierwszego roku na Kickstarterze sprzedanych zostało 700 czapek. Pod marką Shield są sprzedawane również inne części ekranującej garderoby.

Twórcy marki mówią, że obroty ich firmy rosną. Sprzedają ok 2000 produktów i mają ponad 10 000 klientów na całym świecie. W 2019 roku obroty firmy wyniosły prawie 80 tys. euro.

Ale to tylko początek, bo w końcu przyszło El Dorado przyszła pandemia Koronawirusa.

Czytaj też: Co ma wspólnego Koronawirus i 5G? Dla specjalistów dezinformacji więcej niż myślisz

Biznes na fali teorii spiskowych, w które sprzedawcy nie wierzą

Teorie spiskowe łączące pandemię Koronawirusa z siecią 5G dosłownie wpychają w ręce Słowaków nowych klientów. W trakcie pandemii sprzedaż ich produktów wzrosła o 300%. Kupującymi są głównie osoby zza granicy. Większość ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, krajów skandynawskich i Niemiec. Twórców Shield to nie dziwi, bo jak sami mówią na Słowacji niewielu jest przeciwników sieci 5G, a ich produkty są zbyt drogie dla przeciętnego Słowaka.

Czytaj też: Te badania pokazują, jak rozprzestrzeniał się koronawirus poza Chinami

Tym co różni twórców słowackiego startupu od ich polskich odpowiedników jest to, że nie wierzą oni w szkodliwość sieci 5G i promieniowania elektromagnetycznego. Jak sami zaznaczają, nigdy nie mówili ludziom, że sieć 5G jest niebezpieczna. Ich zdaniem jeśli ktoś czuje potrzebę zabezpieczenia się, to oni dają ludziom taką możliwość. Dodają, że to lepsze rozwiązanie niż owijanie się w folię i palenie nadajników sieci komórkowych. Co ważne powtarzają też, że czytali wiele badań na temat możliwych skutków promieniowania emitowanego przez sieci 5G i żadne poważne i szanowane badania nie potwierdziły szkodliwości pola elektromagnetycznego, wręcz przeciwnie.

Takie podejście do sprawy szanuję

Naprawdę podoba mi się podejście Słowaków do antykomórkowego biznesu. Chcesz – kupujesz, ale my strachu podsycać nie będziemy. To kompletne przeciwieństwo polskich tego typu biznesów, które do granic możliwości żerują na strachu potencjalnych kupujących.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News