To może nie najsmaczniejszy temat, ale jaką nowatorskość za sobą niesie? Okazało się, że do tej pory nikt na świecie nie wpadł na pomysł stworzenia niespecjalnie chętnej do pokazywania się publicznie łodzi napędzanej elektrycznością i to pozyskiwaną wyłącznie z paneli fotowoltaicznych. Zajęła się tym więc instytucja East Shore District Health i uczelnia Yale w stanie Connecticut. 

Co tu dużo mówić, kiedy natura zacznie domagać się kilku chwil samotności w zamkniętej kabinie na środku morza, czy oceanu, pasażerowie jachtów i łodzi są skazani na toaletę połączoną z pokładowym zbiornikiem. Ten z czasem musi zostać oczywiście opróżniony i choć cały ten proces może zostać przeprowadzony w przystani za pomocą specjalnego urządzenia, to nadal świetnie sprawdzają się w tym łodzie, które powstają właśnie z myślą o odpompowywaniu i przechowywaniu tych odpadów.

Do tej pory wszystkie z nich korzystały z benzynowych silników i pomp, więc ta nienazwana jeszcze i zdecydowanie najbardziej ekologiczna łódź jest swojego rodzaju fenomenem. Niespecjalnie jednak rewolucyjnym. Wszystko w jej przypadku sprowadza się do paneli słonecznych, które zasilają akumulatory Torqeedo Power 48, dostarczające energię do silników zaburtowych Torqeedo Cruise 4.0 i pompy ściekowej. Same akumulatory są ładowane przez osiem 100-watowych paneli słonecznych zamontowanych na czaszy dachu, które mają dostarczać 400 watów do każdego z nich.

Czytaj też: Royal Version 001 to jeszcze większa, szybsza i bardziej luksusowa motorówka

Źródło: New Atlas

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!