Reklama

Rząd rozpoczyna walkę z betonem. Szykujcie się na podatek od deszczu

Podatek od deszczu to sposób przeciwdziałania skutkom suszy. Im bardziej zabudowana działka tym większe opłaty, chyba, że zaczniemy gromadzić deszczówkę.

Prezes Wód Polskich Przemysław Daca powiedział:

Opłata za działkę może być nawet dziesięciokrotnie mniejsza, jeśli jej właściciel będzie gromadził deszczówkę, na przykład w beczce.

Największym problemem jest ilość wody, którą bezpowrotnie tracimy w kanalizacji. Powodem jest “zabetonowana Polska” czyli ilość zabudowy w miastach, drogi, autostrady czy drogi ekspresowe. Zamiast wykorzystywać wodę z deszczu spływa ona do kanalizacji, a w efekcie i do Bałtyku. Obecnie zatrzymujemy tylko jakieś 6,5 procent wody z rocznych opadów w Polsce.

Celem nowych przepisów jest sprawienie, by retencja wyniosła co najmniej 15 procent. Dlatego powstał projekt ustawy o inwestycjach w zakresie przeciwdziałania skutkom suszy. W połowie sierpnia trafił on do konsultacji publicznych i uzgodnień, które według planu mają potrwać do połowy września.

Jak czytamy w uzasadnieniu projektu:

Projekt ustawy zawiera pakiet rozwiązań, które ułatwią zatrzymywanie wody i poprawią dostępność zasobów wodnych w Polsce w celu łagodzenia negatywnych skutków, jakie niosą ze sobą coraz dłuższe okresy suszy

Przede wszystkim chodzi o zmianę w ustawie o prawie wodnym i ma ona dotyczyć wyliczania tzw podatku deszczowego. Same przepisy nie są jednak nowością, gdyż już coś takiego w prawie istnieje, choć działanie było nieco inne. Do tej pory odnosiły się do większych powierzchni i do innych form zbierania odpadów.

Ile wyniesie podatek od deszczu?

W projekcie znalazła się propozycja, by opłata od nieruchomości, na której nie ma urządzeń do odzyskiwania wody z powierzchni uszczelnionych wyniosła 1,50zł za 1 mkw na rok, według ministerstwa będzie to średnio 1350 zł rocznie. Oczywiście jeśli zadbamy o odzyskiwanie chociaż części wody z opadów nasze opłaty będą dużo niższe.

Czytaj też: Niedługo ruszą rozmowy o skupie ziemi pod Centralny Port Komunikacyjny

Przemysław Daca wyjaśnia, że ustawa ma na celu skłonienie właścicieli działek do zamontowania urządzeń do retencjonowania wody:

 Jeżeli mamy taką działkę 1 tys. metrów kwadratowych – gdyby nie było na niej żadnej retencji, żadnego zatrzymywania wody opadowej, która nam spływa po tej powierzchni zabetonowanej, wówczas właściciel takie powierzchni musiałby rocznie wnieść 255 zł opłaty za zmniejszenie naturalnej retencji. Ale jeżeli zamontuje podstawową formę łapania tej deszczówki np. beczki, które pozwolą łapać około 30 proc. opadów spływających z tej działki (z powierzchni zabetonowanej), wówczas ta opłata się zmniejsza dziesięciokrotnie. W skali roku opłata wyniesie 25 zł, czyli miesięcznie 2 zł

Jeśli tym specjalnym urządzeniem faktycznie będzie mogła być zwykła beczka to z pewnością Polacy chętniej zainteresują się odzyskiwaniem wody. Problem może pojawić się wówczas, gdy wspomniane urządzenia będzie trzeba dodatkowo zakupić.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News