Taycan jest jednym z najbardziej wyczekiwanych samochodów Porsche, na temat którego każdą informację traktujemy z ogromną ciekawością. Nic w tym dziwnego, ponieważ jest to pierwszy elektryczny samochód tej elitarnej firmy. Tym razem prototyp Taycan był testowany obok siedziby Porsche w Niemczech… co zaowocowało odpowiednią dawką informacji.

Na początku ważną kwestią jest… sama nazwa. Ten samochód będzie oficjalnie nazwany mianem Taycan, a nie ”Mission E”, jak do tej pory sądzono na podstawie konceptu. Mało tego! Już teraz można zapisać się do listy „chętnych klientów”, do których następnie zgłosi się przedstawiciel Porsche i ustali, jak wiele zechcą zapłacić za samochód. Właśnie tak – ceny firma nie podała, choć wiemy, że Taycen wjedzie na drogi do 2020 roku. Ten będzie występował nie w jednym, a wielu wariantach – coś w stylu Taycan S czy Taycan GTS. Jeden z magazynów motoryzacyjnych wskazuje, że samochód będzie występował w wersji o mocy 402, 536 i 670 koni mechanicznych.

Te będą generowane za pomocą silniku na przedniej i tylnej osi, choć bazowy model Taycana może postawić wyłącznie na ten drugi. Warianty mają dotyczyć nawet pojemności baterii – wiadomo o wersji o 80 i 95 kWh. Te będzie można ładować za pomocą szybkiego ładowania o mocy 800-woltów. Dla porównania – modele Tesli w ramach stacji Supercharger korzystają z 480-woltowych „ładowarek”. Pozwala to na osiągnięcie zasięgu 170 mil po 30-minutowym ładowaniu. Porsche może więc osiągnąć aż 250 mil przy dwukrotnie mniejszym nakładzie czasu.

Taycan ma być dla firmy podstawową platformą, która będzie podlegać prostemu skalowaniu. Może więc być protoplastą dla ogromnej rodziny samochodów elektrycznych, na które Porsche przeznaczyło do 2022 roku okrągłe 8 miliardów dolarów.

Porsche prezentuje Cayman GT4 Clubsport w rajdowym wydaniu

Źródło: Roadandtrack
Zdjęcia: Roadandtrack

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!