WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Publicystyka

Proste sposoby na uprzyjemnienie sobie pracy biurowej

Przez ostatnie lata spędzam regularnie kilkadziesiąt (bliżej setki, niż dwóch tuzinów) godzin tygodniowo przed komputerem i po tym czasie wreszcie znalazłem sobie kilka nawyków, dzięki którym wiem, jak sobie ten czas uprzyjemnić. 

Tradycyjnie zacznę od swojej historii, która sprowadza się do codziennego usadowienia czterech liter na fotelu przed dwoma ekranami z filiżanką kawy obok. Czy to w dni robocze, weekendy, czy nawet w święta – wyjątków nie ma, bo jeśli ja nie zrobię tego, co muszę i co chcę zrobić z wbitymi w ekran oczami, to kto inny to zrobi? 

Ostatnie miesiące spędziłem pod tym kątem intensywniej, niż zwykle, realizując swoje poboczne projekty, pisząc codzienne dawki newsów, testy sprzętu i publicystyczne twory podobne do tego, którego czytacie i powoli budującej się serii specjalnie z myślą o książkach

W skrócie – nie licząc mojego przygotowywania do egzaminu z programowania, zadań szkolnych i głupotek pokroju zakupów przez internet, moje „dniówki” przed ekranem często przekraczały te magiczne 8 godzin w pozornym bezruchu. Nie porównałbym ich jednak do typowej fuchy biurowej, bo jeśli już w elektroniczny papier wsiąkam, to często budzę się z transu po kilkudziesięciu minutach i po chwili wątpliwości wpadam w niego znów. Pracoholizm? Pewnie tak, ale określiłbym go mianem tego zdrowego, ponieważ jeszcze jakoś żyję. 

Jednak nie będę ukrywał, tego typu maratony nie były dla mnie początkowo męczące. Ba! Wtedy zdarzało się, że po tylu godzinach senność uderzała we mnie niemiłosiernie, a ból oczu i głowy pozostawał ze mną nawet na całą noc. Innymi słowy – nie potrafiłem pracować w ten sposób i nawet doszło do tego, że zastanawiałem się nad sensem ciągnięcia tego dalej. Pociągnąłem, a dzięki temu odkryłem sposoby na to, jak uprzyjemnić swoje maratony przed ekranami. 

Oczywiste oczywistości

Coś czuję, że kilka z nich pomoże również Wam i to bez względu na to, czy pracujecie, uczycie się, czy gracie lub oglądacie przez długie godziny. 

Chociaż jest to tak oczywiste i podchodzi pod głupi frazes, to na początku po prostu trzeba wspomnieć o zapewnieniu sobie odpowiednich warunków. Co tu dużo mówić, odpowiadające nam biurko i fotel, to subiektywna podstawa (może znajdziecie jakieś krzesło w naszych testach?).

praca biurowa, praca przed ekranem, ułatwianie pracy, dobre nawyki

Później warto zadbać o takie ustawienie monitorów, aby nasza linia oczu znajdowała się albo na ich środkach, albo nawet nieco niżej. Wszystko dlatego, że unoszenie gałek ocznych w górę po prostu męczy tamtejsze mięśnie. Rozwiązaniem tego jest albo regulowany monitor, albo solidne ramię na biurko. 

Następne kwestie są już mniej ważne, ale ciągle przydatne. Czy to stosowny podnóżek pod stopy, aby siadać poprawnie i dawać odpoczynek naszym nogom i dolnej partii kręgosłupa, podkładka pod nadgarstki, czy nawet odpowiednio szerokie biurko, na którym utrzymamy względny porządek. Pamiętajcie – porządek na biurku, to porządek w duszy!

W zdrowym ciele zdrowy… pracownik!

Jeśli wspomniane kwestie macie już dopięte, to warto pójść o krok dalej w kwestii wygodnickiego podejścia do pracy. Rozumiem przez to dwa główne elementy – wodę i ruch. To, jak ważna jest dla nas woda, wyjaśnia powtarzany w kółko skład naszego ciała, a z nim może zgodzić się zapewne każdy i tak więc – polecam Wam pić wodę. Dużo chłodnej, czystej wody, a nie tej z cukrem i taką dawką chemii, którą można śmiało wziąć się za sprzątanie toalety… i to publicznej. 

praca biurowa, praca przed ekranem, ułatwianie pracy, dobre nawyki

Przez „dużo” mam na myśli przynajmniej te dwa litry (nie przesadźcie z nią jednak) w ciągu codziennego maratonu, które jak najbardziej można łączyć z kawą, czy herbatą. Ważne jest to, żeby po prostu ją pić w regularnych, małych dawkach i korzystać z ruchu już w częstszej drodze do toalety. Proszę Was jednak, żebyście poszli w tej kwestii z duchem czasu i zainwestowali w dzbanki/butelki z filtrami do wody kranowej. Inaczej po prostu zawalicie się plastikiem z butelek mineralnej. 

A jeśli już o ruchu mowa, to jasne – czasem trudno ruszyć swoje cztery litery, ale naprawdę warto. Nie tylko po to, aby dać mięśniom potrzebny ruch, ale też poprawić krążenie i tym samym nieco się rozbudzić. Ten nawyk można nabyć tak naprawde w banalny sposób. Polecam do tego alarm, czy po prostu aplikację na komputer, czy telefon (np. Break Reminder). 30 minut pracy i 2 minuty aktywnej przerwy (przysiady, pompki, brzuszki wcale nie bolą) sprawi, że i kilkanaście godzin przed komputerem zdzierżycie z łatwością. 

praca biurowa, praca przed ekranem, ułatwianie pracy, dobre nawyki

Sam ruch był dla mnie największym game-changerem pod tym kątem, ale zdałby się na nic, gdybym pławił się w nadmiernym cieple w pomieszczeniu. Co tu dużo mówić, dużo elektroniki wytwarza odczuwalne ciepło, a to – przynajmniej mnie – rozleniwia nawet przy poziomie temperatury pokojowej i sprawia, że staje się śpiący. Rozwiązanie? Przekręcenie termostatu o jeden stopień niżej i częste wietrzenie pomieszczenia. Chyba o tym, jak ważne jest świeże, wilgotne powietrze z zewnątrz, a nie to osuszone prosto z klimatyzacji nie muszę wspominać?

Chrońmy swoje oczy. Warto.

Jako że parę oczu mamy tylko jedną, a i tak dajemy im w kość każdego dnia, wpatrując się w ekran, to asekuracyjnie warto pomóc im w zachowaniu możliwie najlepszej kondycji. Osobiście dokonuje tego na kilka sposobów i choć nie nauczę Was częstego mrugania, to sugeruję, żebyście obniżyli możliwie najbardziej poziom jasności ekranów, zaciągnęli roletę i cieszyli się znacznie mniejszym poziomem męczenia się oczu z godziny na godzinę.

praca biurowa, praca przed ekranem, ułatwianie pracy, dobre nawyki

Taką praktykę można wspomóc szeregiem ciemnych teł do przeglądarki, czy dokumentów, a nawet aktywacji ostrego trybu nocnego nawet przed zmierzchem. Takie coś nie ma jednak sensu, kiedy obraz jest dla Was kluczowy (podczas grania/oglądania, czy w pracy grafika). Jeśli z kolei nie wyobrażacie sobie częstej zmiany parametrów monitora, skorzystajcie ze stosownych profili wbudowanych w nowsze modele. Te można często dostosowywać pod siebie i zapisywać. 

Uszy również mają coś do powiedzenia

Osobiście nie wyobrażam sobie pracy bez nawet delikatnego podkładu muzycznego, a zastanawiając się nad kwestią poprawy ergonomii przed ekranem wpadłem właśnie na to – podejście do audio. Wbrew pozorom, jest to ważne. Przynajmniej dla mnie. 

Dobre brzmienie zapewniam sobie na trzy główne sposoby. Za pomocą głośników, słuchawek nausznych z wymiennymi nausznikami (skórzanych/welurowych) i słuchawek dokanałowych. 

test Logitech G935, recenzja Logitech G935, ocena Logitech G935, opinia Logitech G935, test G935, recenzja G935, ocena G935, opinia G935, Logitech G935,

Tych dwóch ostatnich używam wtedy, kiedy potrzebuje pełnego skupienia, czyli w momentach, kiedy albo sąsiad wariuje jakimś sprzętem na podwórku, albo domownicy nieco się zapominają. Wtedy jednak bez względu na to, jak świetny jest to sprzęt, po kilku godzinach zaczynam się męczyć. Dlatego też tak ważne są też dobre głośniki, które nadadzą naszej pracy nieco nieinwazyjnego rytmu, kiedy w okolicy panuje idealna cisza.

To byłoby na tyle z moich wskazówek, jak przetrwać długie godziny przed ekranem z zachowaniem względnie dobrej kondycji i stanu. A może Wy macie na to jakieś ciekawe patenty? Piszcie śmiało poniżej!