Przenośne laboratorium ma ułatwić diagnozowanie zarażonych koronawirusem

Kanadyjscy naukowcy pracują nad przenośnym laboratorium, dzięki któremu rozpoznawanie zakażeń SARS-CoV-2 ma być znacznie tańsze i szybsze.

Autorem pomysłu jest Keith Pardee, badacz z Uniwersytetu w Toronto. Mężczyzna wcześniej prowadził podobne przedsięwzięcia, zaprojektował m.in. system do diagnostyki wirusa Zika. Celem nowego pomysłu jest stworzenie niewielkich rozmiarów aparatu, który pozwoli przeprowadzić nawet 14 tysięcy testów na obecność koronawirusa.

Takie rozwiązanie miałoby rozpowszechnić się wszędzie tam, gdzie występują problemy z wykrywaniem zarażonych. W niektórych częściach świata brakuje bowiem specjalistów oraz samego sprzętu. W innych, które na co dzień nie miałyby problemu z tego typu badaniami, w ostatnim czasie dochodzi do paraliżu w działaniu służb medycznych. Taka sytuacja ma miejsce chociażby na terenie włoskiej Lombardii, gdzie lekarze skarżą się na brak miejsc w szpitalach.

Zaprojektowany aparat mógłby trafić do miejsc użytku publicznego, gdzie przebywają ogromne ilości ludzi, np. na dworcach kolejowych czy też lotniskach. Takie rozwiązanie wydaje się konieczne w kontekście coraz większej ilości zarażeń SARS-CoV-2.