WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Moto

Przyszłość motoryzacji maluje się w dwóch barwach. Czy się nam to podoba, czy nie

Jeden z ekspertów na rynku twierdzi, że samochody napędzane ogniwami paliwowymi z wodorem oraz czystą energią przechowywaną w akumulatorach (BEV) są przyszłością. Jednak taką, która po prostu będzie musieć działać równolegle.

Tak przynajmniej uważa Hugo Spowers, założyciel firmy Riversimple, która ma nadzieję zacząć sprzedawać swój pierwszy pojazd napędzany wodorem w 2022 roku. Według niego:

Wodór i elektryczność jako dwa równoległe wektory zapewniają nam maksymalną wydajność energetyczną. Niektóre wymagania są lepiej zaspokajane przez BEV, a niektóre przez wodór. Potrzebujemy obu tych technologii.

Wyjaśnił, że

Energia elektryczna i wodór są bardzo komplementarne. Możesz wytwarzać energię elektryczną bardziej wydajnie z niektórych źródeł, a wodór z jeszcze innych. Wodór ma większy sens w przypadku pojazdów o większym zasięgu lub pojazdów użytkowych, natomiast pojazdy BEV mają większy sens w przypadku pojazdów o krótkim zasięgu. Zaletą obu tych rozwiązań jest zwiększanie wydajności.

Obecnie jednak oba te segmenty są mizerne na rynku, bo podczas gdy samochody elektryczne np. w Wielkiej Brytanii sprzedają się tylko w 1,4% wszystkich samochodów, na rynku wodorowych pojazdów jest dostępny tylko model Mirai od Toyoty oraz Nexo od Hyundaia. Gdzie w obu przypadkach leży problem? W infrastrukturze, która w porównaniu do wszechobecnych stacji paliw jest wręcz śmieszna i to zwłaszcza w kwestii stacji wodorowych.

ŹRÓDŁO: AutoCar