WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Rozrywka

Na Netflixie ponownie szaleją hormony. Recenzja 2. sezonu Sex Education

Po świetnym debiucie serial Sex Education od Netflixa powraca z 2.sezonem. A wraz z nim ulubieni bohaterowie, seksualnie rozbudzone liceum Moordale i problemy nastolatków, których w końcu nikt nie piętnuje.

Sex Education w kolejnym sezonie utrzymuje wysoki poziom

Choć powinien wywoływać święte oburzenie, to serial Sex Education w dziwny sposób jest jeszcze omijany przez skrajnie prawicowe środowiska bojkotujące Netflix. A przecież porusza „zakazany” temat seksualności nastolatków. Oczywiście powinniśmy się z tego powodu tylko cieszyć, bo to jeden z lepszych seriali, jaki platforma ma do zaoferowania. Jednak nie jest to produkcja dla każdego. Jeśli odbiliście się od poprzedniego sezonu, to i teraz w Sex Education się nie odnajdziecie. To nic złego, bo serial bywa często obsceniczny i bardzo przesadzony. Ale taki już jego urok.

Ponownie wracamy do liceum Moordale, wokół którego toczy się życie Otisa i jego znajomych. Choć zapewne bliżej prawdy byłoby powiedzenie, że wszystko w serialu kręci się wokół seksu. Netflix ponownie przedstawia nam nieco wykrzywiony i przesadzony obraz nastolatków w okresie dojrzewania. Ale, szczerze mówiąc, taki format pokochali zarówno widzowie jak i recenzenci. Otis, nasz główny bohater, w końcu na poważnie odczuł młodzieńczą burzę hormonalną i przekonał się, że teoria to nie wszystko. Nadal udziela seksualnych porad, jednak niektóre z nich w końcu może odnieść do własnych doświadczeń.  Problemy też pojawiają się zupełnie nowe, bo mamy do czynienia z chorobami wenerycznymi, fetyszami i kolejnym rodzajem orientacji seksualnej.

W tym wszystkim znalazło się miejsce na różnorodne problemy bohaterów

W bardzo dobry sposób 2. sezon Sex Education pokazuje przeróżne problemy związane z okresem dojrzewania. To nie tylko seks, ale również poczucie własnej wartości, nieodnajdywanie się w związkach czy relacjach z innymi ludźmi, a także molestowanie seksualne i traumy z nim związane . Na plus wyszło rozszerzenie wątków związanych z mamą Otisa i ojcem Oli. Bo i w tym przypadku dostajemy świetną konfrontację pomiędzy teorią i wyobrażeniami, a zwyczajną rzeczywistością.  Grana przez Gillian Anderson wzięta seksuolożka w końcu przekonuje się, że wiedza to nie wszystko. Netflix pokazuje nam również dwa zupełnie różne podejścia do problemów nastolatków. Gdy Jean wkracza do liceum Moordale by pomóc udoskonalić szkolną edukację seksualną również, chcąc nie chcąc, zaczyna udzielać porad trochę psując interes Otisa i Maeve.

Najważniejszą rzeczą, jaką kontynuuje się w drugim sezonie Sex Education jest akceptacja. To najlepsze, co młodzież może wynieść z tego serialu. Nie ważne jaki masz problem, masz prawo być wysłuchany, trzeba ci doradzić, jeśli trzeba pomóc, ale nikt nie ma prawa z tego powodu cię piętnować. Każde zachowanie ma jakieś podłoże, co świetnie widać na przykładzie Adama, bohatera granego przez Connora Swindellsa. Masz prawo być wysłuchany i mieć wpływ na swoje życie, decydować jak chcesz je przeżyć. Pod kontrowersyjną otoczką kryje się nie tylko świetna lekcja WDŻ-tu, ale przede wszystkim instrukcja obsługi nastolatków w okresie dojrzewania. I poradnik dla młodzieży, jak przeżyć ten ciężki, wybuchowy okres.

Pozostaje tylko czekać na kolejny sezon

Fabuła 2.sezonu Sex Education, podobnie jak w poprzedniej odsłonie, kręci się wokół Maeve i Otisa. Ich uczucia względem siebie przeplatają się przez większość wątków. I jak to w nastoletniej historii bywa, komplikują się przez najgłupsze rzeczy. Dlatego końcówka nie do końca satysfakcjonuje, zwłaszcza w połączeniu z długim oczekiwaniem na nowe odcinki.

Ale w ogólnym rozrachunku to jeden z najlepszych seriali Netflixa. Zarówno pod względem fabularnym, jak i aktorskim, stoi na wysokim poziomie. I to nie tylko bohaterowie pierwszoplanowi, ale także ci epizodyczni, robią świetną robotę. Liczę, że Sex Education będzie trzymało się tej jakości jeszcze przez wiele sezonów.