WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ

Recenzja krótkometrażowej animacji If Anything Happens I Love You

Recenzja krótkometrażowej animacji If Anything Happens I Love You

Na ilość i jakość Netfliksowych treści można narzekać w nieskończoność. Jednak raz na jakiś czas na platformie pojawia się tytuł, który sprawia, że zapominamy o wszystkich innych produkcjach. Tak jest właśnie w przypadku If Anything Happens I Love You( Jakby coś, kocham was). Ta niepozorna, dwunastominutowa animacja to małe arcydzieło, które bez słów potrafi przekazać treści, których często próżno szukać w dwugodzinnych filmach lub kilkusezonowych serialach.

If Anything Happens I Love You to tytuł, na który każdy powinien zwrócić uwagę

Niepozorny, czarno-biała miniaturka skrzętnie ukrywa się pomiędzy innymi, głośnymi produkcjami, którymi zasypuje nas Netfliks praktycznie każdego dnia. Trafiłam na nią w zakładce „Nowe i popularne” zupełnym przypadkiem. Zauważyłam, że to nowość i postanowiłam sprawdzić. Jestem wielką fanką animacji, zwłaszcza tych krótkometrażowych, bo zdążyłam już dawno przekonać się jak wiele treści ich twórcy potrafią przekazać w tych kilkunastu minutach. Jakby coś, kocham was zdobyło w tym roku kilka nagród na różnych festiwalach. Jednak to nie tylko najlepsza krótkometrażowa animacja 2020 roku, tylko jedna z najlepszych w historii.

Napisana i wyreżyserowana przez Michaela Goviera i Willa McCormacka bez użycia słów przekazuje tak wiele rzeczy i, przede wszystkim, głębokich, prawdziwych emocji. Opowiadana przez twórców historia jest prosta, ale każdy animowany ruch czy gest jest niezwykle istotny, a w każdym momencie filmu odnajdziemy ogrom treści. Wystarczy zaledwie chwila, byśmy zatonęli w przedstawionej za pomocą zbioru kresek opowieści o żalu, tęsknocie i oddaleniu wynikającym z żałoby.

Czytaj też: Recenzja serialu Mroczne materie – 2 sezon, odcinki 1 i 2
Czytaj też: Recenzja serialu The Mandalorian – sezon 2, odcinek 3
Czytaj też: Recenzja serialu Miłość i Anarchia – sezon 1

Takie historie pisze życie

Jakby coś, kocham was opowiada o dwójce rodziców pogrążonych w żałobie po śmierci córeczki, która zginęła podczas strzelaniny w jednej ze szkół w USA. Nie jest to obraz żadnego konkretnego małżeństwa, choć ciężko nie oprzeć się wrażeniu, że obserwowana na ekranie para poniekąd jest odzwierciedleniem tych wszystkich zrozpaczonych rodziców, którzy stracili dzieci w podobnych wydarzeniach. Twórcy we wspaniały sposób przedstawiali nam różne stadia żałoby, co wydaje się wręcz niewykonalne w tak krótkim formacie i to jeszcze bez dialogów.

Tymczasem  obserwujemy jak pogrążeni w smutku i tęsknocie rodzie złoszczą się, a potem stopniowo coraz bardziej oddają. Aż dochodzą do punktu, w którym wydawałoby się, że są w tym wszystkim sami. A potem przychodzi moment, w którym zbliżają ich piękne wspomnienia związane z dzieckiem, których po prostu nie są w stanie przeżywać samotnie. Po dwóch minutach zapomniałam, że nie oglądam prawdziwych ludzi. Zapomniałam również o tym, że jest to jedynie animacja. Od dawna nie miałam okazji poczuć podczas seansu tak wiele autentycznych uczuć.

Niezwykły obraz pełen osobowości, ducha i życia

Przez dwanaście minut podążamy za rodzicami pogrążonymi w żalu, początkowo nienazwanym, jednak z każdą kolejną sekundą zaczynamy go widzieć, czuć i wyobrażać sobie. To wszystko przedstawione jest za pomocą oszczędnej kreski, utrzymane głównie w odcieniach czerni, bieli i szarości. Kolory pojawiają się z czasem i to jedynie we wspomnieniach związanych ze zmarłą córką. Do tego należy dodać przepiękną, budującą atmosferę muzykę Lindsay Marcus, która spina tę animację w jedną, niepowtarzalna i niezapomnianą całość.

Jakby coś, kocham was dobitnie pokazuje, że warto poświęcić czas na krótkometrażowe animacje, które nadal są tak niesprawiedliwie spychane na margines. Netfliksowa nowość potrafiła dać mi autentyczne emocje, a to rzadko udaje się filmom czy serialom. Wystarczyła chwila, bym miała łzy w oczach. Osobiście uważam, że jest to małe arcydzieło, które zdecydowanie zasługuje na szerszy rozgłos. Twórcy wiedzieli co robią, a ich animacja to połączenie artyzmu, znaczenia i konkretnego celu. Z pewnością jeszcze nie raz wrócę do Jakby coś, kocham was, bo jest to jeden z tych tytułów, który zasługuje na to, by obejrzeć go przynajmniej kilka razy.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News