„Interaktywna książka”. Czytając takie hasło myśli się raczej o jakichś ruchomych obrazkach, tudzież innych hologramach. Dziennik 29 jest jednak czymś innym. To zbiór zagadek oraz kodów QR do zczytania. Brzmi ciekawie? No to posłuchajcie

Dlaczego ta recenzja będzie nieco inna?

Jeśli czytacie moje teksty to wiecie, że lubię się rozpisać i gadać o szczególikach. W przypadku Dziennika 29 będzie inaczej. Dlaczego? Ano dlatego, że nie chciałbym zdradzać zbyt wielu szczegółów, żeby nie popsuć Wam zabawy. Spodziewajcie się raczej krótkiego opisu co, gdzie i jak oraz moich wrażeń z rozgrywki z kilkoma zdjęciami.

Wykonanie i o co w tym właściwie chodzi

Jedną z części hasła promującego jest „książka” i niech mnie diabli – to faktycznie jest książka. Wydana w grubej okładce, kartki są naprawdę dobrej jakości (a nie przetworzoną rolką papieru toaletowego), do tego mamy tu naprawdę klimatyczne grafiki. Biorąc pod uwagę, że cena Dziennika 29 to około 30zł, to wykonanie jest naprawdę szałowe.

Dziennik 29 okładka

Cel rozgrywki jest dosyć prosty. Musimy odszukać zaginioną ekipę badawczą. Naszym jedynym tropem jest pozostawiony przez nich tajemniczy dziennik. Przekopując się przez kolejne zagadki zbliżamy się do rozwiązania tajemnicy.

Moje wrażenia

Pierwszą rzeczą, z którą warto się zapoznać, jest strona z instrukcją. Niby oczywista oczywistość, ale już na tym etapie musicie przełknąć jedną sprawę. Twórcy ostrzegają nas, że książka będzie popisana, będziemy wykonywać rysunki czy zaginać kartki. I to jest stuprocentowa prawda. Jeśli, tak jak ja, dbacie o książki i co do zasady ich nie niszczycie to możecie mieć problem z niektórymi zagadkami. Oczywiście da się to obejść w większości przypadków, jedynie kilka zagadek Dziennika 29 wymaga trwałego „uszkodzenia” książki. I całe szczęście, bo serduszko mnie bolało na samą myśl o zagięciu kartki.

Dziennik 29 1 strona

Do rozwiązania zagadek potrzebujemy dostępu do Internetu, ponieważ wpisujemy odpowiedzi na specjalnie dedykowanej do tego stronie. W zamian otrzymujemy specjalny klucz, który prawdopodobnie zostanie wykorzystany w następnych zagadkach. Dodatkowo dzięki stronie dysponujemy podpowiedziami oraz ewentualnie możemy przeczytać pełne rozwiązanie wraz z wyjaśnieniem. Rozwiązuje to problem, który miałem Escape Roomami Foxa – tutaj możemy próbować do woli.

Dobra, ale dosyć o tym jak grać, już mówię co myślę o Dzienniku 29. Przede wszystkim – nie jestem jakimś ogromnym fanem escape roomów, więc część zagadek była dla mnie cholernie trudna do odgadnięcia. Wiem, że zwykle w zagadkach powtarzają się pewne schematy, jednak ja nie mam z nimi większego doświadczenia. Z tego co zdążyłem się zorientować to doświadczony gracz rozwiąże wszystkie 63 zagadki w czasie około 5h. Mnie to zajęło zdecydowanie dłużej, a i nieraz musiałem posiłkować się pomocą znajomych. Muszę jednak przyznać, że niektóre zagadki są wręcz KAPITALNE, a grafiki to po prostu cud, miód i orzeszki.

Dziennik 29 instrukcja

Bardzo podoba mi się również to, że większość zagadek jest utrzymana w pewnym nieco mrocznym klimacie „o którym nic wam nie powiem, bo spojler”. Jasne, w trakcie zapominamy, że powinniśmy ratować zaginioną ekipę, jednak co jakiś czas zagadki przypominają nam o naszym celu.

Podsumowanie

Dziennik 29 to koszt około 30zł za jednorazową rozgrywkę – nie mamy po co do niego wracać po ukończeniu wszystkich zagadek. Czy warto? Jeszcze jak! Interaktywna książka zapewni nam kilka godzin zabawy rodem z escape roomu. Moim zdaniem idealnie nadaje się na prezent dla escape roomowych świrów.

Dziennik 29 zagadka

Dziękujemy wydawnictwu FoxGames za przesłanie Dziennika 29 do recenzji

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!