WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Rozrywka

Różne oblicza izolacji. Recenzja antologii filmów krótkometrażowych Homemade

Seria krótkometrażowych filmów Homemade, którą znajdziemy na Netfliksie to obraz izolacji widziany oczami różnych twórców z całego świata. To osobiste wyznania, zabawa stylem i dowód, że gdy nadchodzą ciężkie chwile wszyscy jesteśmy tacy sami.

Homemade to siedemnaście filmów krótkometrażowych, w których filmowcy z całego świata pokazują różne oblicza izolacji. W pewnym momencie każdy z nich został zmuszony do porzucenia pracy na planach filmowych i pozostania w domu. Niektórzy przerzucali się na tryb zdalny, ale tak jak w przypadku innych zawodów, nie zawsze to było możliwe. Na HBO GO odnajdziecie serię pięciu filmów od hiszpańskich filmowców zebrane w antologię W domu. Netflix postanowił zrobić coś podobnego, choć zrzeszając twórców z różnych części świata dzięki czemu dostajemy wyjątkowe i różnorodne obrazy. A jednak podczas seansu dostrzegamy wiele elementów wspólnych. Ich codzienność w izolacji przypomina naszą. Czas spędzony z rodziną, odnawianie więzi, zastanawianie się nad życiem, rozwijanie kreatywności. Chyba nigdy nie byliśmy bliżej tych osób niż podczas oglądania Homemade. Dzięki temu w tej antologii każdy znajdzie film dla siebie.

Ciężko nie oprzeć się wrażeniu, że to dopiero początek pandemicznej twórczości. W kolejnych miesiącach, nawet gdy filmowcy wrócą do pracy, dostawać będziemy kolejne produkcje o życiu podczas kwarantanny. Jedni będą ten czas demonizować, inni romantyzować. Na szczęście Homemade to coś zupełnie innego. To taki list w butelce, wspomnienie utrwalone w formie nagrania. Osobiste, introspektywne i pełne wrażliwości. Filmowcy pokazują, że wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni w tej przedziwnej samotności, której po raz pierwszy w tym samym czasie doznaje większość świata. Homemade składa się z siedemnastu krótkometrażowych filmów trwających od 4 do 11 minut. To konglomerat stylów i treści od twórców z całego świata. Różni ich bardzo  wiele, ale łączy izolacja, którą każdy z nich odczuwa inaczej. To wyjątkowy przegląd kina międzynarodowego w pigułce, który pozwala nam zajrzeć przez okno do ludzi znajdujących się na drugim końcu naszej planety. Podczas seansu czujemy, że nigdy nie byliśmy z tymi ludźmi bliżej niż właśnie teraz. To pokrzepiające, że choć różnimy się tak bardzo, to w tych historycznych czasach wszyscy właściwie jesteśmy tacy sami.

Czytaj też: An American Pickle – pierwszy zwiastun filmu z podwójną rolą Setha Rogena

Ten zbiór filmów możemy oglądać w dowolnej kolejności, co podkreśla sam Netflix. Jednak gdy usiądziemy i obejrzymy je tak jak serwuje nam platforma odkryjemy korzyści, jakie daje linearny seans rozpoczynający się od filmu Ladja Ly i kończący dziełem Anny Lily Amirpour. Te dwie klamry spinają uporządkowany środek, który poświęca wiele czasu na rozwinięcie tematu społecznego, ekonomicznego i kulturowego wpływu pandemii na nasze życie. A to wszystko podane jest w przeróżnej formie. Maggie Gyllenhaal stawia na science fiction, od Sebastiana Lelio dostajemy musical, a fani horrorów dostaną ten klimat od Antonio Camposa. Nie brakuje elementów komediowych i czysto refleksyjnych. A wszystko to kreci się wokół pandemii, ale nie każdy z twórców mówi o niej wprost. Jednak to się czuje. Wirus obecny jest w tle i odbija się na życiu wszystkich. Bardzo podobała mi się quasi-animacja od Sorrentino, który za pomocą figurek przedstawił nam spotkanie królowej Elżbiety II z papieżem. Oboje zamknięci są w Watykanie i spędzają czas na rozmowach, zwiedzaniu i oglądaniu Dwóch papieży i The Crown. W tej przedziwnej wizji odnajdujemy wiele elementów wspólnych z innymi filmami reżysera. Całość jest absurdalna, ale dziwnie przejmująca i osobista. Wracałam do niej parę razy i uwielbiam segment, w którym padają słowa „Jesteśmy tylko symbolami. Dlatego niczego nie potrafimy.”. Nie napiszę dokładnie o co chodzi, sami zobaczycie.

Jednym z najlepszych krótkometrażowych filmów jaki zobaczymy w Homemade jest ten autorstwa Ladja Ly, który wygląda jak fragment wycięty z nominowanych do Oscara Nędzników. Znów widzimy jak Buzz (Al-Hassana Ly, syna reżysera) za pomocą swojego drona pokazuje nam wizję paryskiej dzielnicy Clichy-Montfermeil wyjątkowo dotkniętej przez pandemię. I tak jak w Nędznikach kamera pokazuje nierówności społeczne tak tutaj obserwujemy wizję życia w pandemii. Widzimy nastolatków spotykających się na dachach, zaglądając w okna obserwujemy ojca uczącego dzieci, a na rynku kobiety stojące w kolejce i trzymające dystans. Całość kończy się czarną planszą z napisem „Nastały ciężkie czasy. Dla kogo?”.

Oczywiście tak jak już wcześniej wspomniałam nie brakuje wizji bardziej zabawnych, takich jak krótkometrażówka od Rungano Nyoni pokazująca za pomocą SMS-ów i wiadomości z czatów grupowych rozpad związku dwóch osób żyjących w jednym mieszkaniu. Pablo Larraín daje nam obraz starego człowieka, który za pośrednictwem wideorozmowy wyznaje uczucia dawnej kochance. A raczej kochankom, bo obawiający się wirusa staruszek jest tak naprawdę starym zbereźnikiem, który wspomina swoje młodzieńcze podboje.

Filmowcy do stworzenia tych krótkometrażówek wykorzystali domowy sprzęt, a jako aktorów domowników, lub przyjaciół również pozostających w izolacji. W Homemade znajdziemy sporo nagrań z dziećmi. Szczególnie ujmująca jest córka Nadine Labaki i Khaleda Mouzanara, która zamknięta w pokoju ze swoim jednorożcem wymyśla swój własny świat. I choć to co robi dziewczynka wydaje się urocze, to jednak im bliżej końca, tym bardziej odczuwać można niepokój. Wśród tych siedemnastu filmów odnajdziemy wyznania skierowane do dzieci, podkreślające nie tylko trudny okres w jakim się znajdujemy, ale i ich własne uprzywilejowanie. Dostrzegają, że ich kwarantanna nie jest dokładnie taka sama jak innych, bo mając co jeść zawsze będą na wygranej pozycji. Chiński reżyser Johnny Ma swoje słowa kieruje do matki, która najprawdopodobniej nawet tego nie obejrzy. Mówi o ich relacjach, a także o swojej nowej rodzinie w Meksyku uzupełniając wszystko o słodko-gorzkie obserwacje i przepis na pierożki. Gurinder Chadha w swoim filmie poszukuje równowagi. Ten materiał kręcą jej dzieci i oprócz wizji ich codziennego dnia obserwujemy jej zmagania z żałobą po śmierci bliskich.

Idealnym zamknięciem tej antologii jest wpis Anny Lily Amirpour, któ0ra przedstawia nam samotną rowerzystkę przemierzającą puste ulice Los Angeles. Jej poczynania komentuje Cate Blanchett uzupełniając to, co dzieje się na ekranie o przemyślenia, obserwacje na temat pandemii i  spostrzeżeniami dotyczącymi branży filmowej w czasie kryzysu. Te słowa doskonale podkreśla widok pustego Hollywood Boulevard i wymarłego Teatru Chińskiego.

Homemade to wyjątkowy dokument opisujący nasze czasy. To produkcja na wskroś aktualna i przesycona pewną klaustrofobią i poczuciem odizolowania, które odczuwamy wszyscy, niezależnie od miejsca zamieszkania, zawodu czy statusu społecznego. Warto poświęcić chwilę czasu na obejrzenie tych krótkometrażowych filmów. Zwłaszcza w kontekście naszych, czasem i desperackich, prób powrotu do normalności. Może po seansie łatwiej niektórym będzie zaakceptować niepewność i strach jakie wywołuje pandemia. Może, gdy zobaczą, że każdy w tym okresie czuje podobnie zaczną inaczej podchodzić to tego wszystkiego. A może nie wyciągną z tego żadnych wniosków? Ciężko powiedzieć. Wiem jedno, do Homemade wrócę jeszcze nie raz i liczę, że nie tylko ja.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News