Kolejny film nominowany do Oscara wchodzi do polskich kin. Oczywiście, jak to było w przypadku Green Book, z opóźnieniem, gdyż światowa premiera odbyła się 30 sierpnia zeszłego roku. Nie będę się jednak powtarzać na temat dystrybucji filmów w Polsce. Faworyta, film kostiumowy z gwiazdorską obsadą, podobno świetny, podobno genialny. Jaki się okazał? Zapraszam do lektury recenzji.

XVIII-wieczna Anglia

Film Faworyta pokazuje nam nieco zdegenerowany, w pewien sposób dekadencki, angielski dwór. Wyścigi kaczek, rzucanie pomarańczami w golasa i inne dworskie zabawy to zupełna normalność. W tym wszystkim odnajdujemy nie jedną, jakby mógł sugerować tytuł, Faworytę, a dwie. Na tronie zasiada królowa Anna (Olivia Colman) i, teoretycznie, to ona rządzi krajem. Jednak po bliższym przyjrzeniu się widzimy, że ktoś inny pociąga za sznurki. Najbliższa przyjaciółka i kochanka, zarządzająca dworem i całym królestwem, Sarah, księżna Marlborough (Rachel Weisz). Jej pozycja jest ugruntowana, kobieta owinęła sobie królową wokół palca, a w rezultacie Anna robi to, czego Sarah sobie życzy. Do czasu, aż na dwór przyjeżdża kuzynka księżnej, Abigail Hill (Emma Stone) i to ona, krok po kroku, wkrada się w łaski królowej Anny.

Rachel Weisz and Olivia Colman in The Favourite (2018))

 

Dwór Angielski jest świadkiem walki rodem z przypowieści o Salomonie. Dwie kobiety walczą tu nie o dziecko, a o królową. Sytuacja wydaje się niedorzeczna, jednak patrząc na nieporadną, męczoną chorobami i traumami Annę widać, że one wykorzystują po prostu okazję. Ale czy na pewno? W ogólnym rozrachunku widzimy, komu tak naprawdę na królowej zależy. Sarah, choć chłodna i obcesowa, robiła wszystko dla przyjaciółki, opiekowała się nią i była tak naprawdę na każde jej skinienie. Czy decyzje odnośnie kraju, które podejmowała były słuszne? Nie wiadomo. Wiadomo jednak, że kochała Annę. Potem wkracza w ten osobliwy związek Abigail. pozornym ciepłem i pochlebstwami zdobywa przychylność królowej i w rezultacie doprowadza do pewnych, przykrych wydarzeń.

Film Faworyta ma czarny charakter i jednocześnie go nie ma

Wiecie, pozornie to właśnie Abigail jest tutaj tą złą. Tylko czy tak do końca można winić osobę, której cudem udało się wyjść z rynsztoka, za to, że nie chce do niego wrócić? Bardzo podobała mi się scena, gdy Abigail rozważała niezbyt chwalebny czyn, jego zasadność i to, czy powinna odpuszczać sobie moralność w tym względzie. Chwilę później następuje konkluzja, że jeśli teraz tego nie zrobi, to będąc później na dnie i prostytuując się będzie mogła tą moralnością co najwyżej się podetrzeć. Dodatkowo, patrząc na postać królowej Anny ma się wrażenie, że prócz miłości i wierności jaką oferuje jej Sarah, tej kobiecie potrzeba też ciepła. I choć ja wiem, że Abigail w filmie Faworyta nie była pozytywną postacią, to jednak potrafię, w pewnym sensie, zrozumieć jej motywacje.

Emma Stone in The Favourite (2018)

Podoba mi się ta nie oczywistość, którą Yorgos Lanthimos nam tu serwuje. Wydaje się, że przedstawione tu kobiety są silne podczas gdy tak naprawdę bardzo łatwo jest je zranić. Jednocześnie Anna pokazana jest jako słaba i skłonna do dramatyzmu, ale nadal jest królową i nadal, mimo bólu i ogromnej straty jaką w życiu doznała, rządzi. Nie zatraca się bez reszty, o czym dobitnie świadczy końcówka. Nadal ma swoją dumę, choć widząc ją płaczącą na podłodze, czy zajadającą się ciastem mimo, że jej szkodzi, możemy w to wątpić.

F E N O M E N A L N E role kobiece

Muszę to podkreślić, bo casting w filmie Faworyta jest świetny. Emma Stone w roli Abigail, z jednej strony skrzywdzona i pokorna, ale patrząc na nią już wiesz, że to tylko poza. Spod maski pozornej uległości przebija spryt, skłonność do intryg, a przede wszystkim jakaś ciężka do zdefiniowania złośliwość. No i chęć dominacji. Widać to doskonale w relacjach z „mężem”. A raczej w odpowiedziach na jego zaloty. Nawiasem mówiąc, w tej roli widzimy Joe’go Alwyna, który pojawił się w filmie Maria, Królowa Szkotów. Nie może chłopak zaznać filmowej miłości, bo albo mu nie wolno, albo jego wybranka nie widzi niczego, poza jego tytułem i pozycją. Z drugiej strony zaś Rachel Weisz, bez upiększeń, nieco podstarzała, ale nadal zachwycająca w roli Sarah. Niezwykle silna, zdeterminowana, ale również chłodna. Kocha Annę, zrobi dla niej bardzo wiele, ale nie zatraca w tej miłości siebie. Ona dba o swoje i męża interesy, podobno działa w imię kraju. To typ wojowniczki. Nie ważne jak będzie źle, ona się nie podda.

Olivia Colman in The Favourite (2018)

I pomiędzy obiema Faworytami jest królowa Anna Stuart, w którą wcieliła się Olivia Coleman. Co ta kobieta zrobiła ze swoją rolą, to ciężko opisać. Spektrum jej zachowań jest tak szerokie, że możemy odkryć jej przeróżne oblicza. Od bezradności i rozpaczy, przez strach, niemal obsesyjną miłość a na stanowczości i tyranii kończąc. Coleman pokazuje, że królowa może spoufalać się z innymi, może pokazywać swoje słabości, ale jednak nadal jest królową. A cała reszta, mimo ich wydumanych ambicji i pozycji, to tylko jej służący. Postać Anny wzbudza sporo emocji podczas seansu. Odziera wizerunek monarchini z wydumanego splendoru i pokazuje kobietę. Silną, ale jednocześnie targaną traumami, chorobami i chęcią bycia kochaną. Lanthimos daje nam obraz człowieka.

 

To, podobnie jak Maria, królowa Szkotów, film o kobietach w świecie władzy.

Jednak, inaczej niż w produkcji Josie Rourke, widać, że ci mężczyźni coś znaczą. Wiedzą, że chcą coś osiągnąć i mają pewien plan. Czy gra jest warta świeczki, to już zupełnie inna kwestia. Nicholas Hoult jako przywódca opozycji, ma okazję w końcu pokazać na co go stać. Chyba w żadnej swojej dotychczasowej roli nie sprawdził się tak dobrze, jak w filmie Faworyta. Mimo peruki, tony pudru i dziwnych, naklejanych pieprzyków na twarzy.

Czytaj też: Wrażenia z filmu Nienawiść, którą dajesz

Faworyta to nieodrodne dzieło Lanthimosa

Patrząc na poprzednie dzieła tego reżysera trzeba przyznać, że w jego dorobku Faworyta jest raczej filmem dla większego grona odbiorców. Nie jest taki mroczny, intrygę przedstawiono w sposób zrozumiały, dialogi, choć soczyste, nie zostały udziwnione. Jednak to nie znaczy, że grecki reżyser zatracił swojego ducha. Potrafił jednak doskonale dostosować typowy dla siebie absurd do historii. Mamy więc sceny iście infantylne, ocierające się o kicz i perwersję, a w opozycji do nich sztywne konwenanse i formalizm. W rezultacie dostajemy zniekształcony obraz szydzący wręcz z ówczesnego angielskiego dworu.

Nicholas Hoult, James Smith, and Olivia Colman in The Favourite (2018)

Faworyta nie jest grzecznym filmem kostiumowym. Porusza wiele kwestii nam współczesnych, balansuje między jakimiś tam faktami historycznymi, a fantazją twórców. Wzbudza niepokój, ciekawość i naprawdę silne emocje. Treść doskonale współgra z obrazem i muzyką. Ścieżka dźwiękowa potrafi wywołać ciarki, a zmiana głośności i tempa podkreśla to, co dzieje się na ekranie w sposób perfekcyjny. Wydaje mi się jednak, że reżyser najwięcej zadziałał światłem. Trzeba zaznaczyć, że filmowanie odbywało się przy naturalnym świetle, ale i przy świecach. Efekt jest piorunujący, a przecież to nie lada sztuka. Podczas seansu pojawiają się sceny, gdzie zastosowano „rybie oko”. Na początku wprowadza to pewien chaos, ale później odkrywamy w nim metodę i sens.

Całokształt

Faworyta to film pod każdym względem pełen barokowego przepychu. Stroje, wnętrza, muzyka – to wszystko potrafi zachwycić. Film podzielono na akty dodając mu wrażenia teatralności, a jednocześnie dzieląc historię na pewne znaczące epizody, które splatają się w spójną całość. Faworyta intryguje, wzbudza napięcie, czasem niechęć, a czasem współczucie. Ciekawie gra z naszymi odczuciami. Pozwala samemu odkryć, jak bardzo jest to współczesna opowieść, tylko w pięknych kostiumach z epoki. Choć wizualnie i scenariuszowo jest naprawdę bez zarzutu, to nadal mam wrażenie, że to produkcja skupiająca się, przede wszystkim, na trzech głównych aktorkach. To ich popisy zapadają w pamięć. I muzyka, którą zapamiętam na długo.

Rachel Weisz and Joe Alwyn in The Favourite (2018)

Nominacje do Oscara w 10 kategoriach, liczne nagrody i mnogość kolejnych nominacji do przeróżnych statuetek. To świadczy samo za siebie. Jednak jestem zdania, że Faworyta wielu osobom nie przypadnie do gustu. Tematyka i klimat produkcji jest dość specyficzny. Pamiętajmy, że mimo uwspółcześnienia, a może właśnie z nim, jest to film kostiumowy. Nie każdy to lubi, nie każdy się w nim odnajduje. A nawet jeśli ktoś jest entuzjastą tego typu produkcji, to Faworyta nie jest grzeczną i bezpieczną Dumą i Uprzedzeniem. Lanthimos niczego nie zamiata pod dywan. Ja jestem zachwycona i mam nadzieję, że dla Faworyty posypią się Oscary.

Czytaj też: Recenzja filmu Green Book

Trailer i zdjęcia: foxsearchlight.com

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!