Czy film, w którym nic nas nie zaskakuje może być dobry? Wdowy pokazują, że w pewnym sensie tak. Reżyser Steve McQueen zaserwował nam przewidywalny schemat w dynamicznej otoczce. Jak w ogólnym rozrachunku wypadają Wdowy? Przekonajcie się sami. Zapraszam do przeczytania mojej opinii.

Fabuła

Życie gangstera nie jest usłane różami. Każdy „wypad do pracy” to igranie ze śmiercią. I od śmierci właśnie rozpoczynamy swoją przygodę z tym filmem. Sekwencja pościgu wprowadza nas jednocześnie w życie rodzinne wszystkich uczestników i ich relacje z żonami. Dzięki temu już wówczas poznajemy przyszłe główne bohaterki. Zwykle, gdy mężowie umierają, pozostałe po nich wdowy mają czas na żałobę. Jednak nie w tym przypadku. Posiadanie męża – przestępcy ma swoje skutki. Lider grupy, Harry Rawlings (Liam Neeson) zamiast wspomnień zostawił po sobie ogromny dług, który spłacić musi wdowa po nim – Veronica (Viola Davis).

Gdy do jej drzwi puka Jamal Manning (Tyree Henry) i domaga się spłaty zobowiązań, kobieta musi odrzucić żal i zebrać się w sobie, by zawalczyć o swoje życie. Postanawia zebrać pozostałe wdowy, które również mają kłopoty finansowe. W ten sposób tytułowe Wdowy wkraczają na tę samą ścieżkę, co ich mężowie. Veronica wraz z Lindy (Michelle Rodriguez) i Alice (Elizabeth Debicki) planują skok, który ma rozwiązać ich wszystkie problemy. Harry bowiem prócz długu, zostawił żonie również plan pewnego napadu.

Recenzja filmu Wdowy

Aktorstwo

Aktorstwo w filmie Wdowy wywołało we mnie mieszane uczucia. Bezwzględnie jestem oczarowana grą Violi Davis. W genialny sposób przedstawiła wszystkie targające nią emocje, będąc przy tym niezwykle autentyczną. Michelle Rodriguez osobiście zawsze uwielbiam i przyjemnie było zobaczyć ją w roli, która wymagała od niej zmiany typowego dla niej schematu. Niezdecydowanie i niepewność też jej wychodzą. Elizabeth Debicki zobaczyłam tu pierwszy raz, ale z rolą uprzedmiotowionej „laleczki” poradziła sobie całkiem dobrze.

Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że postacie wydają się płaskie i jednowymiarowe. We Wdowach tylko Veronica zdaje się rozwijać, reszta kobiet idzie utartym szlakiem jakby miały klapki na oczach. Mimo, że pierwsze skrzypce grają tu postacie żeńskie, mamy także kilku mężczyzn. Colin Farrell wcielający się w złego polityka,  Jamal Manning (Tyree Henry) żądający spłaty długu i jego nieco psychopatyczny i agresywny brat Jatemme ( Daniel Kaluuya). Wśród mężczyzn zaznacza się właśnie Kaluuya. Jak dla mnie on i Viola Davis pociągnęliby ten film sami. Wybijają się na tle reszty, sprawiając jednocześnie, że reszta wypada dość blado. Fajnie za to sprawują się postacie drugoplanowe, charyzmatyczny Robert Duvall, wyrazisty Kevin J. O’Connor i silna Cynthia Erivo.

Recenzja filmu Wdowy

Na co cierpią Wdowy?

Na przerost ambicji, tak mi się wydaje. To naprawdę mógł być bardzo dobry film. Może nie mógł być zaskakujący, bo w ten schemat naprawdę ciężko wpisać jakieś dobre plot twisty. Ale gdyby McQueen nie chciał uczynić go dobrym we wszystkim to oglądałoby się go dużo, dużo lepiej. Motywy gangsterskie, polityczne, feministyczne, do tego typowe heist movie i wielowątkowość. Ach, no problemy na tle rasowym również są poruszane. Tego po prostu jest za dużo. A przynajmniej dla mnie tego było za dużo.

Jakiś czas temu recenzowałam wam minimalistyczny i klaustrofobiczny thriller Winni. Pokazał on, że mniej znaczy lepiej. We Wdowach brak napięcia właściwego temu gatunkowi. Wydaje mi się, że to właśnie przez ten natłok wszystkiego. Gdyby trzymać się tylko części motywów, wyciąć parę wątków i zrezygnować z tego pożałowania godnego plot twistu… cóż, byłoby wówczas znacznie lepiej.

Recenzja filmu Wdowy

Podsumowując

Sama nie wiem czy warto, czy nie warto. Jak przypominam sobie Violę Davis i Daniela Kaluyę to sądzę, że mimo wszystko warto się przejść do kina, żeby ich zobaczyć. Ogólnie jednak nie jest to na pewno pozycja, którą trzeba zobaczyć. Mnie nie zachwyciła, nie wywołała u mnie napięcia i nie wywołała jakichś większych emocji. Wdowy balansują pomiędzy przeciętnym a dobrym filmem. Są tak pośrodku. Sami musicie ocenić, czy chcecie na niego iść. Tym razem powstrzymam się od zachęcania lub odradzania.

Czytaj też: Recenzja filmu Winni

Zdjęcia i trailer: 20th Century Fox 

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!