Nauka poprzez granie? Czemu nie, każdy sposób na zachęcenie dzieciaków do nauki jest dobry. Podobnie zapewne myśli wydawnictwo Edgard, które właśnie wypuściło na rynek swój kolejny produkt – Bójka na słówka.

Wykonanie

Tutaj niestety należy się lekka bura dla wydawnictwa. Wiem, że cena gry nie jest wysoka, ale wykonanie pudełka to zupełna pomyłka. Od pierwszego dotknięcia ma się wrażenie, że pudełko się rozłazi i zaraz rozsypie się w naszych rękach. Dodatkowo wypraska była już uszkodzona, także prawdopodobnie nie wytrzymała w transporcie. Nieco lepiej jest z samymi kwadratowymi kartami Bójki na słówka. Mogłyby być wprawdzie nieco grubsze, ale dają radę zarówno jakościowo, jak i wizualnie.

Bójka na Słówka pudełko

Zasady zabawy

Bójka na słówka proponuje nam rozgrywkę w trzech różnych wariantach. Posiadają one jednak cechy wspólne łączące ze sobą konieczność znajomości słówek, refleks oraz spostrzegawczość. Wykładamy na stół karty, znajdujemy wspólny element i… to właściwie tyle. Poszczególne warianty zmieniają jedynie nieco poziom trudności rozgrywki oraz warunki zwycięstwa.

Bójka na Słówka zawartość

Wrażenia

Już od pierwszej partii w Bójkę na słówka wiedziałem, że nie jestem targetem gry. Produkt ten wyraźnie skierowany jest do dzieci w wieku wczesnoszkolnym lub osób znających jedynie podstawy języka angielskiego. Z tego też powodu moje rozgrywki w „Bójkę na słówka” opierały się raczej na refleksie i przyjęły charakter imprezowy na wzór Jungle Speed. Czy to źle? Niekoniecznie, warto utrwalać nawet najprostsze słownictwo. A samych słówek na kartach jest całkiem sporo, dodatkowo mamy dwa ich zestawy – prostszy na fioletowym tle i trudniejszy na pomarańczowym.

Żeby sprawiedliwe ocenić Bójkę na słówka musiałem „wypożyczyć” dzieci od znajomych. Te ochoczo zabrały się do gry i miały pozytywne odczucia, aczkolwiek ze względu na nieznajomość niektórych słówek potrzebowały czasem lekkiego wsparcia.

Bójka na Słówka karty

Miło, że rozgrywka jest bardzo prosta, jednak po kilku „partiach” nie chce się już powtarzać kolejny raz tego samego. Brakuje tutaj jakichś ciekawszych wariantów. A szkoda, bo nawet prosty set-collector byłby sporym urozmaiceniem.

Podsumowanie

Nie jest łatwo ocenić mi „Bójkę na słówka”. Z jednej strony doceniam prostotę i wartość powtarzania słownictwa. Z drugiej strony to produkt wyłącznie dla dzieci/nieznających niemal zupełnie języka angielskiego. Mam nieodparte wrażenie, że szybko się znudzi. Dla mnie jedynie bardzo niska cena ratuję „Bójkę na słówka” i dlatego wystawiam ocenę „TAK”, choć nie ukrywam, że akurat ta pozycja wydawnictwa Edgard zupełnie mnie nie porwała.

Dziękujemy wydawnictwu Edgard za przesłanie gry do recenzji,

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej