Kto nie lubi smacznych, soczystych jabłuszek? Ich słodkiego miąższu, chrupkiej skórki? Na pewno nie mogą tego powiedzieć gąsienice, które pędzą ile sił w pierścieniach, żeby wygrać wyścig o rumiane kąski.

Niestety tutaj następuje konflikt interesów, ponieważ nie można im pozwolić, by zajadały się z takim trudem wyhodowanymi owocami! Musimy zrobić wszystko, żeby to nie im przypadł w udziale pierwszorzędny deser!

Co się składa na gąsienicowy raj?

W pudełku z grą znajduje się dwadzieścia pięć kart akcji (dwadzieścia kolorowych ptaków, ogrodnik, wiatr, deszcz i dwa motyle), jedna karta jabłka oraz piętnaście żetonów gąsienic w pięciu kolorach i trzech rodzajach (gruba, normalna i chuda). Na początku rozgrywki umieszcza się owoc na samym środku, a wszystkie robaki zakryte losowo na około, w pewnej odległości od ich celu. Wszystkie karty akcji tasuje się razem i gra rozpoczyna się, kiedy najmłodszy z graczy zainicjuje pierwszą turę.

Uczestnicy po kolei będą dobierali po jednej karcie. Jeśli odkryli ptaka, wybiera się dowolny żeton gąsienicy i ujawnia go. Gdy kolor na karcie i żetonie się zgadza, zabiera się robaka do swojej puli i kończy turę. A kiedy kolor jest inny, odkłada się go na planszę, ale przysuwa bliżej jabłka. Kolejnym razem robak może już wgryźć się w owoc. Inne karty oznaczają natychmiastowy efekt (np. możliwość zamienienia dwóch żetonów miejscami, czy podglądanie ich).

Gra kończy się w momencie, kiedy wyczerpie się stos do dobierania, lub w jabłku znajdą się trzy robaki. W pierwszym wypadku wygrywa gracz, któremu udało się zebrać największą ilość znaczników, w drugim natomiast wszyscy przegrywają.

Jak wygląda życie robaka?

Kolejne tury toczą się momentalnie, a cała rozgrywka kończy się w ciągu kilku minut. Ta cecha w połączeniu z banalnymi zasadami sprawia, że można w Gąsienice grać również z dziećmi. Brak planszy ułatwia wykorzystywanie jej w niemal każdych warunkach. Wystarczy odrobina płaskiej powierzchni. Mankamentem gry jest jednak spora losowość – gracze dobierają przypadkowe żetony i liczą na łut szczęścia. Jeśli ono nie dopisze, robak idzie w kierunku jabłka, ale już wszyscy wiedzą jak wygląda, co sprawia, że pierwsza osoba, która dobierze ptaka w danym kolorze, od razu otrzymuje robaka. Jako, że pojawia się tylko pięć kolorów, na taką sytuację nie trzeba długo czekać. Stosunkowo trudno doprowadzić do sytuacji, żeby rzeczywiście szkodniki zepsuły owoc.

Inne niż ptaki karty akcji również mają niewielkie praktyczne znaczenie w rozgrywce. Możliwość podejrzenia jednego żetonu za cenę kolejki absolutnie nic nie daje. Szczególnie, że oczywistym jest, że podejrzany przez gracza żeton będzie naturalnym celem kolejnej osoby, by tylko nie dać nikomu przewagi. Tak samo możliwość zamieniania miejscami dwóch robaków – czy zamienia się dwa losowe, czy dwa powszechnie znane – nic to nie zmienia i nie daje nic danemu uczestnikowi. Bardziej opłacalne są ptaki, którymi można żeton zdobyć do swojej pluli. Te jednak używane są w przypadkowy sposób.

Niestety to, że znaczniki gąsienic są malutkie i przez to niezbyt urodziwe sprawia, że dzieciom niekoniecznie mogą się podobać. Karty za to są sporej wielkości i prezentują się przyzwoicie.

Smaczne jabłuszko!

Gąsienice to gra skierowana do młodszych graczy, którym nie przeszkadza spora losowość i brak możliwości planowania ruchów. Szkoda tylko, że gra nie przyciąga szkrabów grafiką, która mogłaby troszkę zrównoważyć ten mankament. Dorośli gracze mogą pobawić się w nią z pociechami, jednak banalne zasady i brak szczególnej możliwości wpływania na wynik, będące dla młodszych zaletami, dla starszych stanowią wadę. Dlatego, jeśli potrzebujecie gry, w którą będziecie mogli pobawić się przez kilka minut z pociechami, Gąsienice mogą wam to zapewnić. Jeśli jednak chcecie rozerwać się w gronie dorosłych, zabraknie w niej elementów logicznych czy humorystycznych.

Autor: Paweł Olejniczak

Dziękujemy wydawnictwu Fabryka Kart Trefl-Kraków za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!