Zły Smok, dzielny Rycerz, Księżniczka w opałach – to standard większości baśni. Obecnie te standardy dość mocno się modyfikuje, co robi z powodzeniem chociażby Disney, jednak klasyk pozostaje klasykiem. Podobnie jest również w Portalowej Grajeczce, w której sami będziemy tworzyć własną baśń.

Zawartość

Czego by o grze nie mówić – jest ślicznie wydana. W pudełeczku Grajeczki znajdziemy 3 pomalowane figurki, 36 kart Stron oraz 15 kafli terenu. Normalnie nie zwracam aż takiej uwagi na ilość, ale biorąc pod uwagę cenę Grajeczki to jest bardzo dobry wynik, który warto wyróżnić.

Grajeczka pudło

Figurki, jak już wspomniałem, są ładnie pomalowane i sprawiają dobre wrażenie na stole. Jeśli się przyjrzymy to niestety widać wytrzeszcz oczu u Rycerza i Księżniczki… dlatego lepiej się nie przyglądać.

Grajeczka zawartość

Również bardzo dobrze prezentują się kafelki, które przedstawiają tereny górskie, lasy, równiny oraz zamki z lotu ptaka. Czy raczej w tym przypadku Smoka. Karty są dobrej jakości, a grafiki świetnie trzymają baśniowy klimat. A wszystko to mieści się w wygodnej wyprasce. Cóż mogę powiedzieć Portalowi o wykonaniu:

Zasady gry

Grajeczka ma bardzo proste zasady. Na początku rozdajemy graczom równą liczbę kart Stron, które pełnią rolę zadań do wykonania, oraz tworzymy planszę z 3 kafli początkowych. Następnie rozpoczyna się tura gracza. W niej możemy wykonać jedną z dwóch (a właściwie trzech) rzeczy: kontynuować opowieść lub przewrócić stronę.

Grajeczka figurki

Kontynuacja opowieści polega na przemieszczeniu naszej postaci lub dołożeniu nowego kafla Królestwa. Rycerz porusza się o 2 pola, Królewna o jedno, jednak może „teleportować” się z zamku do zamku, natomiast Smok zawsze porusza się do końca granicy królestwa w linii prostej. Przy dokładaniu nowego kafla musimy za to zwrócić uwagę na zasady budowania (przyleganie dwoma krawędziami do wcześniej położonych kafli, nie może przerywać biegu Rzeki).

Grajeczka żetony

Przewrócenie strony polega na położeniu na spód naszej obecnej karty Strony i dobraniu nowej, przy czym zyskujemy również magiczną moc, dzięki której będziemy mogli kontynuować opowieść dwa razy. Gra kończy się w momencie wypełnienia wszystkich zadań z kart Stron przez któregokolwiek z graczy.

Ile baśni w baśni?

Nie da się ukryć – nie jestem targetem Grajeczki, ta jest skierowana raczej do młodszych odbiorców. Na „wypożyczenie” odpowiednich graczy musiałem trochę poczekać, więc pierwsze starcia odbyliśmy w gronie prawie trzydziestoletnich byków. I nie było tak źle, jak myślałem, że będzie.

Grajeczka pomocy

Zasady Grajeczki są bardzo proste. Tacy starzy goście jak my nie mieli problemów ze zrozumieniem co, gdzie i dlaczego. Co nie znaczy, że łatwo było zejść z kart. Spełnienie warunków z kart Stron nie zawsze było łatwe. Ba, czasem zdarzały się sytuacje, w których było to niemożliwe. Z pomocą przychodziła wtedy akcja Przewrócenia strony, jednak objawił się tu także pewien problem. Losowość i wpływ szczęścia. Przynajmniej 3-4 razy na grę zdarzały się sytuacje, w których gracz nie musiał robić niemal nic, aby wypełnić swoją misję. Z kolei inny trudził się jak diabli przy czymś potencjalnie prostym. Nie mogę też nie zauważyć pewnego problemu z samymi zadaniami. Wszystkie zadania wymagające układania dużych obszarów jednego terenu lub ustawienia ich w jednej linii mogą być niemożliwe do spełnienia. Jeden z nas utknął zupełnie z zadaniem „3 góry w jednej linii”, ponieważ… nie było takiego miejsca na planszy i nigdy takie nie powstało. To rzadka sytuacja, ale warto o tym wspomnieć.

Grajeczka karty

Przemieszczanie się figurek nie jest takie proste, jak się początkowo wydaje. O ile Rycerza i Królewnę łatwo ustawić, o tyle ze Smokiem trzeba się nagimnastykować. Nie ukrywam, że w ferworze walki troszkę zapomnieliśmy o baśniowej otoczce. Ta powróciła dopiero po zakończeniu gry i odczytaniu opowieści. Tutaj od razu powiem, że tekst z kart czasem jest aż nadto wyrwany z kontekstu, choć ostatecznie baśń napisała się całkiem nieźle.

Okiem dzieci

Koniec końców udało mi się wypożyczyć dwie dziewczynki w wieku nieco poniżej sugerowanego na pudełku (Portal proponuje 8+). Duże wrażenie zrobiło na nich wykonanie Grajeczki, z samą rozgrywką również były zachwycone, przy czym trzeba było im czasem przypominać co oznaczają poszczególne karty i pilnować ruchów. Niemniej z tego co zauważyłem odczucia były bardzo pozytywne.

Czas trwania gry, regrywalność i skalowanie

Na Gajeczkę musimy poświęcić od 20 do 30 minut, niezależnie od składu osobowego. To, w ile osób gramy aż tak wielkiego znaczenia nie ma, ponieważ zawsze musimy pozbyć się takiej samej liczby kart. Problemem może być jedynie psucie naszych zaplanowanych działań przez współgraczy. Z tego też powodu najlepiej grało się nam w 3 osoby.

Grajeczka kafle

Regrywalność stoi na przyzwoitym poziomie. Zadań jest na tyle dużo, że raczej nigdy nie dostaniemy na rękę tych samych. Dodatkowo w Grajeczce wszystkie kafle terenu są dwustronne, przez co zbudowanie takiego samego królestwa jest mało prawdopodobne.

Podsumowanie

Dzieciakom się podobało, a starszym? Też. Wszyscy moi współgracze przymykali nieco oko na problemy gameplayowe Grajeczki, ponieważ podobała im się otoczka oraz traktowali to raczej jako rozgrywkę przeznaczoną dla młodszego gracza. Gdyby gra była skierowana do dorosłego odbiorcy to prawdopodobnie narzekalibyśmy dość mocno na spory wpływ szczęścia oraz mało gry w grze.

Grajeczka kafle

Osobiście uważam, że Grajeczka to dobry tytuł dla najmłodszych, ale starsi również nie zanudzą się przy nim na śmierć, jak to bywa czasem z grami dla dzieci. Biorąc pod uwagę także cenę i wykonanie Grajeczki to moim zdaniem warto ją kupić do pogrania z dziećmi w wieku wczesnoszkolnym.

Dziękujemy wydawnictwu Portal/2Pionki za przesłanie gry do recenzji!

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!