Czyżby nadchodził mały boom na gry detektywistyczne? Nie tak dawno na rynku pojawiło się T.I.M.E Stories (nie grałem, ubolewam), dopiero co recenzowałem Detektywa, a już nadchodzi polskie wydanie Sherlock Holmes – Consulting Detective. Szczerze? Bardzo się z tego powodu cieszę, takie gry dają mi ogromną frajdę z rozgrywki. Dzisiaj przyjrzę się innemu tytułowi z tego gatunku, Kronikom Zbrodni od FoxGames.

Co mamy w pudle?

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to bardzo wygodna wypraska. Jeśli dobrze widzę to pudełko Kronik Zbrodni spokojnie pomieści także planowane do niej dodatki. Jakościowo większych zastrzeżeń mieć nie mogę. Karty są dobrej jakości, podobnie jak plansza. Być może planszetki miejsc i konsultantów mogłyby być przygotowane na twardej tekturze, jednak nie jest to jakiś wielki problem.

Kroniki Zbrodni pudełko

Wizualnie Kroniki zbrodni stawiają raczej na lekko komiksowy klimat. Osobiście przypadło mi to do gustu.

Z czym się je Kroniki Zbrodni

Mam złą wiadomość dla zajadłych planszówkowych fanów nieuznających cyfryzacji. Bez aplikacji na komórkę nie zagracie w Kroniki Zbrodni. Nie pełni ona bowiem funkcji pomocniczej, ale właściwie cały trzon rozgrywki to działanie w aplikacji. Właściwie „fizyczna” część gry jest nam potrzebna wyłącznie do jednej rzeczy, tj. skanowania kodów QR. Jak więc wygląda sama rozgrywka? Ano dosyć prosto. Chcesz się wybrać do jakiejś lokacji? Zeskanuj jej kod w aplikacji. Następnie pojawi się nam tekst określający kogo w danym miejscu zastaniemy wraz z numerami ich kart. Podobnie wygląda przeprowadzanie przesłuchań – skanujesz kartę osoby, a następnie skanujesz to, o co chcesz zapytać. Proste prawda?

Historie w Kronikach Zbrodni

Udostępniona mi do recenzji kopia zawiera 6 scenariuszy. Pierwszy z nich to dość prosty samouczek mający wprowadzić nas w obsługę aplikacji. Przydatna rzecz, którą ukończymy w kilka minut. Oprócz tego do dyspozycji mamy kampanię złożoną z trzech połączonych scenariuszy oraz dwie pojedyncze misje dotyczące „Klątwy Faraonów” oraz zaginięcia modelki. W aplikacji można zakupić obecnie dwa kolejne, jednak nie wiem czy wymagają one kolejnych fizycznych kart.

Kroniki Zbrodni zawartość

Historie prezentują różny poziom. Bardzo podobała mi się mini-kampania złożona z trzech scenariuszy, nieco mniej sprawa zaginięcia modelki, choć ona również trzymała poziom. Natomiast „Klątwa Faraonów” zupełnie do mnie nie przemawia. Co warto zauważyć, w porównaniu do chociażby Detektywa czy Watson&Holmes poziom trudności poszczególnych spraw jest dość niski. Szybko idzie się domyślić co, kto i dlaczego.

Aplikacja

Oceniając Kroniki Zbrodni właściwie musimy ocenić aplikację (ver.1.0.9). Tutaj mam mieszane uczucia. Z jednej strony podoba mi się, że aplikacja sama nalicza nam czas. Przeglądanie miejsca zbrodni (z możliwością wykorzystania VR!) mimo pewnych wad również jest sympatycznym rozwiązaniem. Gorzej sytuacja przedstawia się z innymi aspektami. Podtytuł tej recenzji nie wziął się znikąd. Co chwilę coś skanujemy i szczerze mówiąc – na dłuższą metę jest to mocno upierdliwe. Zwłaszcza, że na początku dość często zapomnimy pożegnać się z rozmówcą i zadajemy mu pytanie, zamiast samemu sprawdzić trop/przepytać inną osobę. Tracimy przez to kolejne sekundy (naszego życia) i minuty (czasu gry). Minuty zaś mogą mieć wpływ na końcowy wynik. Na szczęście podejście do czasu jest w Kronikach Zbrodni dość liberalne, nie zabraknie nam czasu jak w Detektywie.

Chciałbym również zauważyć, że raz aplikacja nie chciała mnie przepuścić dalej z fabułą, prawdopodobnie coś „nie kliknęło”, bo po aktualizacji aplikacji wszystko wróciło do normy. Lekkim problemem było także nazewnictwo dowodów. W jednym miejscu leżące na ziemi kartki były dokumentami, w innym musiałem zeskanować „materiały biurowe”.

Ostatnią rzeczą, która nie przypadła mi do gustu to przeklikiwanie rozmów/opisów. Czasem z rozpędu wciśniemy „dalej”, a opcji powrotnej ani widu, ani słychu. Możemy sobie wrócić do wszystkich poprzednich rozmów dzięki wbudowanemu rejestratorowi rozmów, ale przydałaby się zwykła opcja „wróć”.

Tak szybko?!

Pamiętacie jak w Detektywie analiza dowodów w laboratorium trwała 3 godziny, a zwykła rozmowa przynajmniej godzinę? W Kronikach Zbrodni twórcy poszli w drugą stronę, co czasem wygląda komicznie. Przykładowa sytuacja, wpadamy na miejsce zbrodni, obok nas leży ciało, wokół przedmioty, z których zbieramy odciski. Odpalcie stoper, czas start! Znajdujemy ciało (minęło 5 minut), znajdujemy przedmiot z odciskami (kolejne 5). Dzwonimy do laboratorium, zdejmują odciski (5 minut). Kończymy rozmowę, dzwonimy do kryminologa, mamy właściciela śladów (tak, 5 minut). Następna rozmowa, prosektorium… w 5-10 minut przeprowadzają sekcję, znamy przyczynę śmierci. Całość zajmuje około 30 minut. Przy czym do tej pory nie wiem jak patolog przeprowadza w 5 minut sekcję denata leżącego obok nas. Teleport?

Kroniki Zbrodni miejsca

Regrywalność, czas trwania rozgrywki, skalowanie

Kroniki Zbrodni, co nie jest zaskoczeniem, to tytuł jednorazowy. Przy czym tu już nie ma kompletnie żadnego sensu wracać do raz skończonego scenariusza, ponieważ po podsumowaniu otrzymujemy kompletne rozwiązanie sprawy, z wyjaśnionym każdym ważniejszym wątkiem.

Kroniki Zbrodni plansza

Jak już wspomniałem, Kroniki Zbrodni są nieco łatwiejsze niż inne tytuły tego rodzaju, z którymi miałem styczność. Pudełko informuje nas o 60-90 minutach na scenariusz, ale zdarzyło mi się jeden z nich (modelka) ukończyć w czasie nawet poniżej 50 minut, kwestia wprawy.

Kroniki Zbrodni karty

Moim zdaniem dwie osoby to najlepszy układ do gry w Kroniki Zbrodni. Jedna osoba działa na aplikacji, druga notuje ważne fakty. Więcej osób to wyłącznie więcej głów do myślenia, mechanicznie raczej nie bardzo będą miały co robić. Granie solo może być problematyczne tylko w jednej kwestii – na obejrzenie miejsca zbrodni mamy jedynie 40 sekund. Trudno jednocześnie obserwować i wyciągać odpowiednie karty.

Podsumowanie

Kroniki Zbrodni, mimo że rozgrywka naprawdę mnie bawiła i wciągnęła, budzi we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony fabuły poszczególnych historii prezentują się bardzo sympatycznie, a aplikacja daje spore możliwość ciągłej rozbudowy tytułu. Z drugiej zaś nie mogę nie zauważyć upierdliwości ciągłego skanowania kart oraz niezbyt wymagającego poziomu trudności. Dla mnie Kroniki Zbrodni to dobra gra, ale jej potencjał nie został w pełni wykorzystany. Lub odkryty, w końcu kolejne sprawy są już zapowiedziane. Moim zdaniem Kroniki Zbrodni warto sprawdzić i mam szczerą nadzieję, że projekt się rozwinie.

Kroniki Zbrodni karty

Dziękujemy wydawnictwu FoxGames za przesłanie gry do recenzji!

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!