Post-apo czy fantasy? Dla mnie wybór jest oczywisty. Jeśli miałbym wybrać przeciętnego przedstawiciela obu gatunków, to zawsze wybiorę fantasy. Z tego co wiem na świecie również przeważają fani tego gatunku. Nic więc dziwnego, że Portal ostatecznie zdecydował się na przeniesienie mechaniki mega popularnej w naszym kraju Neuroshimy Hex w świat fantastyczny. I tak powstała Monolith Arena.

Monolith Arena a Neuroshima Hex

Wstyd się przyznać, ale w fizyczną wersję Neuroshimy Hex nigdy nie zagrałem. Jak wspomniałem we wstępie – postapo jakoś mnie nie grzeje. Oczywiście wybitne tytuły doceniam, ale sam z siebie raczej po nic w tych klimatach nie sięgnę. Dodatkowo screeny z rozgrywki wyglądały dla mnie brzydko i nieczytelnie. Dopiero niedawno zapoznałem się z Neuroshimą Hex dzięki aplikacji. Jestem jednak za mało „ogarnięty” w temacie, żeby wyrokować czy zmiany mechaniczne w Monolith Arena w stosunku do poprzedniczki są aż tak znaczące.

Monolith Arena pudło

Wygląd

Spodziewałem się malutkiego pudełeczka, a dostałem całkiem solidnych rozmiarów pudło. W środku pudełka Monolith Arena znajdziemy kafle 4 dostępnych w grze nacji, planszę, planszetki nacji oraz instrukcję i żetony. Jeśli chodzi o jakoś komponentów to przedstawia się ona bardzo solidnie, jedynym małym minusem jest to, że planszetki frakcji nie są sztywne.

Monolith Arena zawartość

W kwestii graficznej natomiast Monolith Arena mnie nie porwał. Ot generic fantasy theme. Po rozłożeniu gry miałem takie same odczucia jak patrząc na screeny z Neuroshimą Hex. Zupełnie mi to nie podchodzi. Lubię ładne gry i nie ukrywam, że prawdopodobnie na Monolith Arena po prostu nie zwróciłbym uwagi przez to jak wygląda.

Zasady gry (skrót)

Cel jest prosty – zaciupać Sztandar Wytrzymałości przeciwnika. Mają one po 20 punktów wytrzymałości. W swojej turze gracz dobiera do 3 żetonów ze stosu swoich armii, jeden z nich odrzuca, a kolejne może zagrać lub zachować na później. Swoje wojska możemy rozmieszczać dowolnie na całej planszy, a do walki dochodzi jedynie w momencie zagrania przez któregokolwiek z graczy odpowiedniego rozkazu.

Monolith Arena frakcje

Co mnie grzeje

Niewątpliwie ogromnym plusem Monolith Arena są banalnie proste zasady. Pierwszą partię w ten tytuł rozegrałem ze znajomym, który właściwie nie gra w gry planszowe i nie miał on większego problemu ze skopaniem mi tyłka. Później opiszę dzięki czemu. Mimo to gra daje spore możliwości. Typowy przykład easy to play, hard to master.

Podoba mi się kwestia inicjatywy. To ona warunkuje kolejność rozpatrywania poszczególnych starć. Dzięki temu Monolith Arena potrafi stać się małą grą logiczną, w której naszym celem jest odpowiednie ustawienie całego łańcucha starć. Kapitalna sprawa.

Monolith Arena plansza

Być może zbyt pochopnie, biorąc pod uwagę liczbę rozegranych partii, ale pochwaliłbym balans gry. Poszczególne frakcje mimo zasadniczych różnic prezentują akceptowalnie zbliżony poziom siły, nie widać tu również faworytów w niektórych matchupach. Osobiście miałem wrażenie, że niebieska frakcja Smoczego Imperium jest nieco słabsza, ale równie dobrze mogła być to moja wina. Nie każdy „deck” każdemu pasuje, ten po prostu nie jest w moim stylu. Tak naprawdę na porządną ocenę balansu przyjdzie czas nie po „-nastu” ani nawet kilkudziesięciu, a po setkach partii.

Mechanizm monolitu – bardzo fajna rzecz, choć wymagająca wprawy. Na czym to polega? Ano na tym, że w odpowiednim momencie możemy „rozłożyć” nasz Sztandar, pod którym ukryte są 2 dodatkowe kafle. Dzięki temu szybko zmienimy sytuację na planszy. Przy czym jak wspomniałem – to już raczej opcja dla bardziej zaawansowanych.

Co mnie ziębi

Poza stylem graficznym, przy czym trzeba mu oddać, że jest czytelny, przede wszystkim drażni mnie dociąg kafli. Pewnie włożę kij w mrowisko, ale zaryzykuję stwierdzenie, że jest fatalny. Dociągasz 3 kafle, z który jeden i tak musisz odrzucić. Ta prosta zasada dość często generuje dwie denerwujące sytuacje. Sytuacja pierwsza: dobieramy 3 kafle, z których wszystkie 3 w obecnej sytuacji właściwie są do bani i najchętniej wywalilibyśmy wszystkie. Sytuacja numer dwa: dobieramy 3 świetne kafle… no ale któryś trzeba odrzucić. Czyli leci na śmietnik coś, co najchętniej byśmy zostawili. Grr… Monolith Arena to mocno „skillowa” gra, ale zdarzają się nie raz, nie dwa sytuacje tak badziewnego dociągu, ze właściwie z góry jesteśmy skazani na porażkę. Nigdy nie byłem zwolennikiem tak małej puli do zagrania, nie dziwi mnie również fakt, że istnieje fanowska modyfikacja dociągu w Neuroshimie Hex do bodajże 6. Oceniam jednak to, co jest w pudle. 3 kafle to za mało.

Inne rzeczy, które mnie uwierają, rozumiem pod względem koncepcyjnym i gameplayowym, ale po prostu nie ciężko mi się do nich przekonać po dziesiątkach rozgrywek w PCtowe gry taktyczne. Nie mogę zdzierżyć rozstawienia kafli na całej mapie. Dlaczego? Dlaczego ktoś nagle może mi się zrespić przy moim Sztandarze? Rozumiem zamysł i widzę, że to działa, ale kłóci mi się to z moim, że tak powiem, naturalnym porządkiem rzeczy :-) Drugą taką rzeczą jest walka jedynie na rozkaz. Aż chciałoby się od razu zaatakować. To jednak jestem w stanie przeboleć.

Czas trwania gry i regrywalność Monolith Arena

Monolith Arena to 4 armie, więc matchupów nie ma aż tak dużo, jednak nie narzekałbym na regrywalność. Poznanie wszystkich aspektów gry trochę zajmie. A potem możemy dorzucić sobie tytułowy monolit do zasad.

Monolith Arena kafle

Czas trwania gry to około 30-50 minut, w moim przypadku raczej bliżej 30. Jest szybko, jest dość dynamicznie, ale jest się nad czym zastanowić.

Podsumowanie

Niewątpliwie Monolith Arena to bardzo dobra gra taktyczna. Dość szybka, posiadająca proste zasady, dająca jednak przy tym spore możliwości kombinowania. Do tego każda frakcja w grze jest unikalna, balans stoi na dobrym poziomie. Gdyby nie ten dociąg to byłbym zachwycony. A tak jestem jedynie zadowolony. Mimo wszystko uważam, że w Monolith Arena warto zagrać i sam zawsze chętnie dołączę do rozgrywki.

Dziękujemy wydawnictwu Portal za przesłanie gry do recenzji !!!

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!