„Dziwne” tematyki gier planszowych chodzą za mną od jakiegoś czasu. Zaczynam chyba dziwaczeć na starość i szukam czegoś oryginalnego w jakikolwiek sposób. Dlatego też Wingspan (tj. polskie Na skrzydłach) wydawało mi się ciekawym pomysłem na zakup. Bo jak często macie okazję zostać ornitologami?

Wykonanie

Bez owijania w bawełnę – Na skrzydłach wygląda fantastycznie. Karty ptaków prezentują się oszałamiająco, mamy do tego karmnik, ładne kości czy śliczne znaczniki w formie jajeczek.

Na skrzydłach pudło

Przy bliższym przyjrzeniu się można jednak dostrzec pewne niewielkie problemy jakościowe. Karty oraz plansze graczy mają tendencję do lekkiego wyginania się, prawdopodobnie przez swoją mocną reakcję na jakąkolwiek wilgoć. W mojej wersji karmnik również był lekko nie spasowany – dach nie do końca pasował do reszty. Moim zdaniem można jednak przymknąć oko na te problemy.

Zasady gry (skrót)

Naszym celem jest zdobycie jak największej liczby punktów na koniec gry. Te zaś dostajemy za wykonywanie specjalnych celów z żetonów, własnych kart bonusowych czy z kart ptaków na naszej planszy.

Na skrzydłach zawartość

W swojej turze gracz wykonuje jedną z 4 akcji. Możemy więc zagrać kartę ptaka z ręki po opłaceniu kosztu zagrania, zdobyć pożywienie potrzebne do zagrywania kart, złożyć jaja lub dobrać dodatkowe karty ptaków na rękę. To wszystko umożliwia nam tworzenie coraz dłuższych kombinacji dzięki zależnością występującym na kartach.

Wrażenia

Ogarnięcie zasad Na skrzydłach zajmuję dosłownie chwilę, ale przełożenie wiedzy jak grać na praktykę to nieco inna bajka. Zwykle jestem sceptycznie nastawiony do stwierdzeń kolegów po fachu pt. „nie wiem jaki jest target tej gry”, ale w tym wypadku podpisuje się rękoma i nogami pod tym tekstem. Same zasady są bardzo proste, jednak mamy tu sporo tekstu na kartach. Do tego musimy choć trochę ogarniać jak tworzyć comba z kart. To nie jest oczywiste dla początkujących. Z kolei bardziej zaawansowani gracze nie znajdą tu raczej niczego aż tak ciekawego, za to będzie irytowała ich spora doza losowości (o czym później). Wydaje mi się, że Na skrzydłach celuje raczej w niewielki wycinek graczy średnio-zaawansowanych. Czy to źle czy to dobrze – nie mnie oceniać.

Na skrzydłach jajka

Sama rozgrywka jest dość przyjemna, ale potrafi przytłoczyć początkujących. Widziałem, że jeden z moich znajomych mimo zrozumienia zasad nie do końca wiedział jak ma grać. Po kilku ruchach było już lepiej, ale pojawił się kolejny problem. Czas trwania tury graczy potrafi być naprawdę długi. Nic dziwnego, jest nad czym się zastanawiać.

Kolejnym, największym moim zdaniem, problemem jest losowość, która potrafi dokopać. Pierwszym problemem jest dobór kart. Jeśli mamy pecha i nie dochodzą nam do ręki karty ptaków, którymi można tworzyć comba, to prawdopodobnie przegramy. I niewiele możemy z tym zrobić. Jednak to nie jedyny problem z kartami. Część ptaków pozwala nam dobrać kolejne karty bonusowe, dzięki którym zdobywamy punkty na koniec gry. Nie dobrałeś takiej? Peszek.

Na skrzydłach żetony

Drugim, równie uciążliwym problemem z losowością, są kości pożywienia w karmniku. W skrajnych przypadkach (tj. łącząc pech na kościach z pechem w kartach) zostajemy odstawieni przez przeciwników jeśli nie przypasują nam symbole na kościach. Owszem, da się ten problem zniwelować podczas gry, ale jest on wyraźnie widoczny.

Temat gry, tak ciekawy i oryginalny, właściwie nie istnieje. Mamy do czynienia z wypraną z klimatu grą euro. Właściwie moglibyśmy włożyć w tę mechanikę jakąkolwiek inną tematykę.

Czas trwania gry, regrywalność i skalowanie

Na skrzydłach jest grą stosunkowo szybką, choć bardzo dużo zależy od tego jak długo myślą gracze. Zwykle partie trwają pudełkowo, tj. od 40 do 70 minut. Regrywalność określiłbym jako dużą. Kart ptaków jest całe mnóstwo, nie ma szans, żebyśmy wykorzystali wszystkie w jednej rozgrywce.

W Na skrzydłach możemy grać o 1 do 5 osób. W tryb solo zagrałem raz. Uprzedzając – przegrałem. Wydaje się on w miarę ciekawy, ale jeszcze bardziej losowy niż gra z ludźmi. Do komfortowej gry polecałbym składy 2-3 osobowe. 4 osoby to dla mnie max, a już wtedy tury graczy potrafią się dłużyć. Nie grałem w 5 osób, ale po wrażeniach z czteroosobowej partii – nie ciągnie mnie do tego.

Podsumowanie

Piękne wykonanie i przyjemna rozgrywka to dla mnie nieco za mało, by uznać Na skrzydłach za wart uwagi zakup. Nie zrozumcie mnie źle, to jest naprawdę przyzwoita gierka. Sęk w tym, że moim zdaniem jest na rynku całe zatrzęsienie lepszy gier. Nawet dla tego targetu, w który celuje Na skrzydłach. Jeśli nie przeszkadza ci sporo doza losowości (zwłaszcza na grę euro) i trafisz na ten tytuł w rozsądnej cenie to warto spróbować. Zakup w ciemno jednak raczej odradzam. Dla mnie to nie był udany zakup.

Na skrzydłach karmnik

EGZEMPLARZ WŁASNY

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej