W pewnym momencie swojego życia każdy z nas zetknął się z porno. Ba, być może stykacie się z nim codziennie. Jeśli tak, to prawdopodobnie natknęliście się kiedyś na stronę Pornhub. Trzeba przyznać, że marketingowo właściciele serwisu działają świetnie. Kapitalna reklama na Dzień Dziadka, zorganizowane akcje oczyszczania miast z liści, a teraz… gra karciana. Zaintrygowani? Przed Państwem Red Light: A Star is Porn.

Zawartość pudełka

Od razu widać, że Pornhub nie umie (jeszcze) w karcianki. Red Light: A Star is Porn zostało wydane w niewielkim tekturowym pudełeczku otwieranym od góry. Panowie, tak się nie robi, uszkodzenia będą na nim widoczne bardzo szybko. Mój egzemplarz już jest lekko wyrobiony, a przecież dostałem grę raptem na początku miesiąca. Jakość kart również nie powala, koszulki są niezbędne. I mówi to osoba, która praktycznie nigdy nie koszulkuje kart.

Red Light: A Star is Porn pudło

Z drugiej strony pomyślano nawet o malutkiej wyprasce. Fakt faktem karty w koszulkach ledwie się mieszczą, ale udało mi się je upchnąć. Jednak najbardziej cieszy to, co powinno się rzucać w oczy. Grafiki są FANTASTYCZNE! Oczywiście na swój lekko perwersyjny i humorystyczny sposób. Na kartach możemy znaleźć nawet kilka znanych…eghm…twarzy, takich jak Nyomi Banxxx, Manuel Ferrara, Paris Hilton czy Megan Rain. Przynajmniej mój kolega tak mówił. Żadna z kart nie jest fakt faktem imiennie podpisana, ale zaznajomieni z tematem z pewnością znajdą swoje ulubione gwiazdy. Mała uwaga – na okładce Red Light: A Star is Porn możemy znaleźć informacje, że za ilustracje odpowiada Milo Manara. To nie do końca prawda, na tyle pudełka jest sprecyzowanie, że przygotował on ich jedynie 25.

Red Light: A Star is Porn karty

PS: Na potrzeby tego tekstu wybrałem karty „bezcyckowe”, dzięki czemu nie musiałem cenzurować kart. Nie znajdziemy jednak w pudełku żadnych kart pokazujących narządy rozrodcze. Przynajmniej wprost. Moim zdaniem 15+ to rozsądny wiek do pokazania Red Light: A Star is Porn. Nie oszukujmy się, w tym wieku widziało się już sporo.

Zasady gry (skrót)

Zasady są banalnie proste. Naszym głównym celem jest zdobycie czterech Nagród Filmowych. Karty, które mamy do dyspozycji, dzielą się na 4 rodzaje. Pierwszym z nich, najważniejszym, są aktorki. Każda z nich ma swoją unikalną umiejętność oraz trzy statystyki: Sławę, dzięki której możemy zbierać karty Filmów i Nagród Filmowych, Charyzmę (usuwanie aktorek przeciwnika) oraz hmm Nerve (Tupet?), który jest odpowiednikiem HP. Drugim są karty Wydarzeń, pełniących funkcję zaklęć z każdej innej karcianki. Filmy natomiast pomagają podbić statystyki naszych aktorek. Ostatnimi kartami są nasze cele – Nagrody Filmowe. Nie są one jednak wyłącznie celem, same w sobie są kartami z potężnymi umiejętnościami.

Red Light: A Star is Porn karty

Jak wygląda tura gracza? Dość prosto. Dobieramy karty z głównego stosu, jeśli dobraliśmy jakąś aktorkę to natychmiast kładziemy ją przed sobą. W swojej turze możemy zagrać tyle kart Wydarzeń, ile tylko chcemy, a następnie przydzielić nasze aktorki do filmu lub Nagrody Filmowej. I to właściwie tyle teorii.

Wrażenia

Nie będę nikogo oszukiwał, kupiłem Red Light: A Star is Porn ze względu na tematykę. W tym aspekcie absolutnie się nie zawiodłem. Humor na kartach, rysunki, podpisy, a nawet mechanika gry – wszystko to naprawdę świetnie buduje klimat walczących o nagrody porno-wydawnictw. Warto mieć jednak na uwadze dwie rzeczy.

Po pierwsze, jeśli nie buszowaliście zbyt mocno po stronach z filmami przyrodniczymi, to możecie nie zrozumieć niektórych pojęć. Nie każdy musi wiedzieć, co to jest Rim Job. Wiecie, to taka sytuacja, kiedy jeden z partnerów… albo wygooglujcie sobie. Mamy tu też do czynienia z kilkoma ostrzejszymi fetyszami. Nadal są one przedstawione w sposób humorystyczny, jednak wrażliwych może to razić. Humor? Film, w którym Pinokio zamiast nosa ma powiększonego beniza zawsze będzie mnie śmieszył. A takich smaczków jest więcej.

Red Light: A Star is Porn karty

Po drugie, niektórym mogą także nie spodobać karty spod szyldu LGBT. Nie jest ich dużo, bo chyba raptem z 5, jednak, że tak powiem, rzucają się w oczy. Jeśli zbytnio rażą cię takie karty to przykro mi – Red Light: A Star is Porn nie jest dla ciebie.

Sama rozgrywka jest banalnie prosta, zasady można dosłownie wytłumaczyć w kilka chwil. Od razu chciałbym jednak zdementować pogłoski o nastawieniu wyłącznie na śmieszne obrazki. Red Light: A Star is Porn jest mechanicznie pełnoprawną karcianką. Owszem, zasady ma bardzo proste, ale już odpowiednie wykorzystanie naszych kart Wydarzeń i umiejętności aktorek wymaga nieco wprawy. Spora liczba kart na ręce potrafi pomóc, ale jak wiadomo – liczy się technika, a nie rozmiar. Podoba mi się, że każda karta w decku jest unikalna, chociaż na dłuższą metę sprawia to pewne problemy. Wracając do rozgrywki w Red Light: A Star is Porn, gra się bardzo przyjemnie… przynajmniej przez pierwsze kilka partii. Przerzucamy się złośliwymi Wydarzeniami, pozbywamy się aktorek przeciwników, zabawa jest przednia…

Red Light: A Star is Porn karty

…dopóki nie trafi nas szlag jasny. Z Red Light: A Star is Porn mam podobny problem, co kiedyś z Walecznymi Pikselami. Gra się naprawdę fantastycznie, aż do momentu, w którym wynik zaczyna ustawiać losowość. Tutaj niestety mamy jeden, wspólny deck, więc nasz dociąg ma ogromne znaczenie. Zwłaszcza, że balans kart jest bardzo słaby. Duża część jest fantastyczna zawsze, niektóre są mocno sytuacyjne, a jeszcze inne nie nadają się właściwie do niczego. Mogę w Red Light: A Star is Porn zagrać 1-2 partyjki i dobrze się bawić, ale kolejne już tylko mnie frustrują.

Czas trwania gry, skalowanie, regrywalność

Red Light: A Star is Porn gramy około 40-50 minut. Wbrew pozorom to dość długo, jak na taką małą, nieco zbyt losową gierkę. Wydaje mi się, że najlepiej grać w 2-3 osoby, maksymalnie w 4. Przy większej liczbie graczy gra staje się diabelnie chaotyczna, na dodatek downtime zaczyna powoli przeszkadzać.

Regrywalność? Właściwie nieograniczona. W talii mamy  100 kart ze wspólnej talii, także ich układ będzie zmieniał przy każdej rozgrywce.

Podsumowanie

Red Light: A Star is Porn nie jest grą wybitną. Nie jest nawet grą bardzo dobrą. Jest to niezła karcianeczka, której losowość potrafi niestety mocno dać się we znaki. Owszem, mógłby to być tytuł „do piwa”, jednak przeczy temu zarówno czas gry, jak i wymóg skutecznego planowania naszych działań. Ostatecznie jest całkiem nieźle, ale nie wykorzystano potencjału tematu.

Red Light: A Star is Porn karty

Teraz jednak powiem coś, z czym niektórzy się nie zgodzą. Uważam, że ukazanie się na rynku Red Light: A Star is Porn jest bardzo korzystne dla branży gier planszowych. Nadal istnieje przekonanie, że planszówki to zabawki dla dzieciaków, ewentualnie dla nerdów bez życia. Jeszcze kilka lat temu słyszało się to samo o grach wideo. Tymczasem właśnie takie, „poważniejsze” tematy wpływają na inne postrzeganie całej branży. Mam szczerą nadzieję, że będzie pojawiało się coraz więcej gier, a szersze grono osób zauważy, że planszówki to nie tylko zabawki.

Red Light: A Star is Porn karty

EGZEMPLARZ WŁASNY

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej