WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ

Recenzja serialu Westworld – sezon 3. odcinek 2.

Recenzja serialu Westworld – sezon 3. odcinek 2.

Twórcy Westworld pokazują, że i 3. sezon nie obejdzie się bez komplikowania fabuły, choć tym razem to już nie będą zabawy z czasem. Sprawdźcie, co przygotowano dla nas w 2.odcinku.

Recenzja zawiera spoilery.

Nowy odcinek skupia się na wątkach Maeve i Bernarda, które w zasadniczym punkcie dają na obraz dwóch zupełnie różnych rzeczywistości. Wydaje się, że tym razem to właśnie będzie element, którym twórcy będą chcieli nam trochę namieszać. W poprzednich sezonach były to niezwykle pogmatwane linie czasowe, z których jednak mieli w tej odsłonie zrezygnować eksplorując inne tematy.

CZYTAJ TEŻ: Czy w Polsce mógł powstać dobry horror? Recenzja filmu W lesie dziś nie zaśnie nikt

Akcja drugiego odcinka rozpoczyna się tam, gdzie zakończył się poprzedni – na wątku Maeve umieszczonej w atrakcji rodem z III Rzeszy. Bohaterka spotyka Hectora, który wydaje się pamiętać kim jest i chce z nią uciec z parku. Niestety to tylko nowa narracja i nowa pętla, która została przygotowana przez scenarzystów. I choć ukochany Maeve nie zdaje sobie sprawy, czym jest ten świat, to ona tak. Zabijając się trafia do pomieszczeń serwisowych, gdzie odkrywa coś dzięki czemu znowu będzie umiała pokazać na co ją stać. To nadal ta sama zadziorna, stanowcza bohaterka, której podkręcona inteligencja i umiejętności może pomóc pokonać system, którego przecież sama jest częścią. Spotykając Lee Sizemora, scenarzystę parku rozrywki, który pomagał jej w poprzedniej odsłonie bardzo szybko orientuje się w strukturze otaczającego ją świata. To głównie w przypadku Maeve tak ciężko określić, gdzie kończy się sztuczna a zaczyna prawdziwa inteligencja i czym tak naprawdę jest ten czynnik czyniący nas ludźmi. Na razie twórcy wprowadzają zagadki i tajemnice, które od razu rozwiązują.

Najpierw w pomieszczeniach serwisowych Maeve spotyka dwóch techników, którzy pomagali jej w poprzednim sezonie. Obaj jej jednak nie poznają, a to od razu wiele nam mówi. Czyżby byli hostami? Potem Lee z obsesją i uczuciami do Maeve. W końcu, jak sama bohaterka zauważa, on wcześniej taki nie był. Ano nie był, bo również nie jest człowiekiem. A świat… świat jest tylko kolejną symulacją, choć tym razem już nie w wersji fizycznej a czysto cyfrowej. Ale nasza była burdelmama nie byłaby sobą, gdyby nie próbowała uciec i z tego miejsca. Udaje jej się to tylko połowicznie, bo choć wydostała się z programu, to trafiła do domu Seraca, głównego antagonisty granego przez Vincenta Cassela. Tam dostaje propozycję współpracy i polecenie zabicia Dolores. Gdy odmawia Serac uświadamia jej, że nie ważne jak o sobie myśli, jej ciało nadal jest tylko maszyną.

Wątek Bernarda to szybka podróż na wyspę gdzie mieści się Westworld, a raczej jego smętne pozostałości. To zupełnie inny obraz niż ten, który na początku widzimy w wątku Maeve. Na wyspie Bernard odnajduje Stubbsa, który również okazuje się być hostem. Obaj wyruszają na poszukiwania Maeve i sposobu na powstrzymanie Dolores. Po drodze widzimy pozostałości parku, znudzonych techników bawiących się eksponatami i słuchających średniowiecznych ballad. Wydaje mi się, że kilka rekwizytów zostało „ukradzionych” z Gry o Tron. Taki easter egg.

Podczas, gdy sceny z Maeve są wyjątkowo jasne, to w tych z Bernardem niewiele wiemy. Mężczyzna ponownie stara się sobie przypomnieć różne, związane z Dolores, rzeczy. Szuka jakiegoś błędu lub blokady, której zdjęcie może pomóc mu w pokrzyżowaniu planów Abernathy. Podane jest to w sposób dość enigmatyczny i jedyne co wiemy, to nazwisko człowieka, o którym tamta szukała informacji. Z jednej strony wiemy, że Dolores chce zemścić się na ludziach za lata krzywdzenia i wykorzystywania w parku. Ale z drugiej cały czas słyszymy o zlikwidowaniu świata. Cóż, to tylko sprawia, że jeszcze bardziej wyczekujemy kolejnych epizodów.

2. odcinek 3. sezonu Westworld ponownie pozostawia nas z kilkoma pytaniami i choć rozwija wątki kolejnych bohaterów, to tak naprawdę niewiele wnosi do całej historii, prócz Seraca i jego chęci zamordowania Dolores. Ale rozumiem, emocje i ekscytacja wstrzymywane są na wielki finał. W porównaniu z poprzednim epizodem ten wydaje się aż zanadto spokojny i opanowany, a nawet i trochę nudnawy. Daje jednak pojęcie, czego można spodziewać się w kolejnych odcinkach. Z pewnością zostanie rozwinięty wątek Maeve i Seraca, a także powrócimy sprawdzić co robi Dolores. Tymczasem musimy zadowolić się tym, co ten odcinek miał do zaoferowania wiedząc, że wiele rzeczy tam pokazanych prowadzi co o wiele istotniejszych dla całej historii elementów. Dlatego po prostu czekam na przyszły tydzień, by dowiedzieć się co dalej i  jak  fabuła się rozwinie.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News