Rosja faktycznie może zbudować rakietę napędzaną energią jądrową

Władimir Koszlakow, szef rosyjskiego Keldysh Research Center chce stworzyć rakietę napędzaną energią jądrową. 

Przy okazji Koszlakow znalazł chwilę by skrytykować Elona Muska. Jego zdaniem ten południowoafrykański wizjoner wykorzystuje jedynie istniejące już technologie. Rosjanin z kolei chciałby zaprojektować coś nowego, a dokładniej chodzi o tzw. TEM. Transport and Energy Module miałby być pojazdem o silniku jądrowym. Sęk w tym, że owa rakieta będzie wykorzystywała technologię stosowaną już dziesiątki lat temu.

Zarówno Stany Zjednoczone, jak i Związek Radziecki przez dziesięciolecia badały rakiety jądrowe, a ten nowy projekt jest bezpośrednim następcą tych programów. Specyficzna konstrukcja napędzanego energią jądrową silnika rakietowego może się diametralnie różnić. Najbardziej popularna wersja wymaga użycia małego reaktora atomowego do generowania ogromnych ilości ciepła. Ciepło to jest następnie przekazywane do zbiornika, najczęściej zawierającego wodór. Szybkie nagrzewanie tego paliwa powoduje jego ekspansję i wytwarzanie ciągu.

W Stanach Zjednoczonych pierwszym programem, który próbował rozwinąć ten rodzaj rakiety – nazywanej rakietą jądrową – był projekt Rover. Został on rozpoczęty przez NASA i Komisję Energii Atomowej w 1955 roku. Projekt Rover działał przez dwie dekady, produkując garść testów silniki w Los Alamos. Tymczasem Sowieci rozwijali własną nuklearną rakietę cieplną, RD-0410. RD był znacznie mniejszy niż jakakolwiek z rakiet Project Rover. Testowanie RD-0410 rozpoczęło się dopiero po zakończeniu projektu Rover. Pierwsza próba wystrzelenia rakiety nastąpiła w 1978 roku.

Opracowany dzisiaj silnik rakietowy TEM jest bezpośrednim następcą RD-0410. Projekt opiera się na nowoczesnych materiałach i metodach budowy. Dodatkowo zapożycza co nieco zarówno z sowieckich, jak i amerykańskich dokonań.

[Źródło: popularmechanics.com; grafika: Roscosmos]

Czytaj też: Rosja wyjaśnia problemy z rakietą Sojuz