WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Testy

Samsung QE55Q85RATXXH – test 55-calowego cuda

Samsung QE55Q85RATXXH to 55-calowy QLED, który od razu przykuł moją uwagę, gdy usłyszałem o nowościach Samsunga. Po pierwsze dlatego, że nie mam zbyt wiele miejsca w domu na większe modele, więc 55-tka jest idealna pod względem wielkości. Z drugiej strony, bawiłem się nie raz innymi telewizorami tego producenta, więc najnowszy QLED był w “topce” moich celów do przetestowania. I udało się!

Miłe początki

Im więcej o nim czytałem, tym większą ochotę miałem sprawdzić tę linię produktów. Za 9 tys. zł dostajemy QLED-a z nowoczesnymi rozwiązaniami i świetną jakością wyświetlacza. Zachowana jest przy tym bariera psychologiczna 10 tys. zł, więc jakoś można wytłumaczyć zakup żonie, mężowi czy przed kim tam trzeba się tłumaczyć z naszych gadżetów.

Samsung kusi: 4K, świetne kontrasty dzięki Quantum HDR, szeroki kąt widzenia, różne tryby (w tym dedykowany grom).  A do tego inteligentna, automatyczna optymalizacja praktycznie każdego aspektu wyświetlania (poziom dźwięku dostosowywany do przestrzeni, jasność oświetlenia, rozdzielczość). I to wszystko na bieżąco, bez konieczności udziału widza.

Czy model QE55Q85RATXXH dał radę obronić swoją wartość, na którą wycenił go producent?

Samsung QE55Q85RATXXH – design

Minimalistyczna budowa sprawia, że mimo sporej wielkości ekranu (55 cali), telewizor nie zajmuje aż tak dużo miejsca i jego podstawa spokojnie mieści się nawet na małym stoliku RTV. To też kwestia masy, co jest dodatkowym plusem. Przy braku dodatkowych rąk do pomocy przy montażu, telewizor Samsunga można bez problemu “ogarnąć” samodzielnie. Ramka tego QLED-a jest naprawdę cienka!

Wspomniana podstawka jest bardzo dobrze wykonana – nie wygląda na taką, która dałaby radę udźwignąć ciężar tych 55 cali, ale pozory mylą. Rozkłada ciężar porządnie, wytrzymała też testy mniej “przyjazne”, czyli odwracanie telewizora jedną ręką. To kompletnie niedobre zachowanie, ale nie oszukujmy się, większość użytkowników nie stosuje się do zaleceń producenta. W tym wypadku Samsung pomyślał i o teorii, i o praktyce, więc podstawka nie była obluzowana po kilku takich “zabiegach”. 

Design to właśnie myślenie o użytkowniku, dlatego warto pochwalić prostotę montażu. Samodzielnie, oczywiście przy odpowiednim zabezpieczeniu telewizora, przygotowałem tego QLED-a do działania w niecałych siedem minut, łącznie z szybkim przestudiowaniem instrukcji. Montaż naścienny zająłby na pewno więcej czasu i tam już byłaby wymagana pomoc drugiej lub nawet i trzeciej osoby.

Samsung QE55Q85RATXXH jako element wystroju wnętrza

Ciekawie sprawdził się też tryb Ambient, czyli swoisty wygaszacz ekranu. Ma mnóstwo opcji konfiguracji, więc każdy esteta będzie zadowolony. Osobiście jestem zwolennikiem wyłączania nieużywanego w danym momencie sprzętu ze względu na zużycie prądu (minimalne, ale jednak jest), jednak trzeba Samsungowi przyznać, że cały design został świetnie przemyślany pod kątem tego trybu.

Wyświetlacz, o którym powiem zaraz nieco więcej, ma tak wspaniałe odwzorowanie barw, że ustawiając w Ambient mode konkretną grafikę zamiast wybranego tła telewizor przypomina obraz. Jeśli dodatkowo jest powieszony na ścianie, a nie, jak w moim przypadku, stoi na podstawce, wrażenie będzie z pewnością jeszcze lepsze. Samsung też chwali się na swojej stronie hasłem “dostrzeż obraz, nie telewizor”. I jak zazwyczaj mam duży dystans do reklamowych sloganów, w tym wypadku muszę przyznać producentowi rację!

Samsung QE55Q85RATXXH – jakość obrazu

Najprościej ujmę to tak – dla gracza, który lubi przy okazji filmy i seriale z dużą dawką efektów specjalnych, ten 55-calowiec to marzenie. Różne tryby pracy, dedykowane poszczególnym zadaniom (m.in. graniu i oglądaniu filmów), połączone z inteligentnym zarządzaniem wyświetlaczem, dają po prostu pełny zestaw przeżyć.

Genialne wręcz odwzorowanie barw i piękny kontrast wciskały mnie w kanapę. Zarówno kiedy włączałem najnowszą część Assassin’s Creed, kiedy oglądałem Punishera w 4K, jak i kiedy oglądałem zmontowane przeze mnie wideo (bo moje monitory aż tak dobrych parametrów wyświetlania nie mają). Tym bardziej doceniłem reklamowane przez Samsunga inteligentne skalowanie obrazu – widać było, że QE55Q85RATXXH filmów w jakości niższej od UHD nie zostawiał samych sobie. Oczywiście jeśli plik źródłowy był w UHD to żadna magia nie zrobi z niego rzeczywistego 4K. Ale telewizor Samsunga wyraźnie pomagał mi o tym zapomnieć.

Butelka dla skali!

Idealny obraz w każdym oświetleniu

Ani razu nie zauważyłem szumów (nawet przy kablowej telewizji w bardzo niskiej jakości). Za to zdecydowanie widać było różnicę między innymi monitorami (i telewizorem) podczas grania i oglądania filmów. Obraz zawsze był wyraźny, odświeżanie dostosowane do źródła, w czym dodatkowo pomagał filtr. Poza tym mam bardzo jasne mieszkanie, a okna w salonie są od strony południowej, więc latem wpada do niego mnóstwo światła. I niezwykle podobało mi się automatyczne dostosowywanie jasności do otoczenia. Można oczywiście zmieniać je również ręcznie.

Jedyne, czego mi w tej konstrukcji brakuje do całkowitego rozpłynięcia się, jest ambilight. Tę świetlną ciekawostkę mocno promuje konkurencja, Phillips, za to szkoda, że Samsung nie zdobył się na własną odpowiedź. Nie zrozumcie mnie źle – QE55Q85RATXXH nic nie brakuje pod względem jakości, ale mi osobiście tryb ambilight bardzo się podoba. I kiedy widzę, jak wiele pracy Samsung włożył w swoje najnowsze produkty, tym bardziej mam wrażenie, że można by je taką drobnostką dopieścić.

Samsung QE55Q85RATXXH – dźwięk

O obrazie już powiedziałem, więc pora na dźwięk. Samsung namawia do zainstalowania dodatkowo soundbara, co byłoby moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem, ale niestety go nie posiadam. I wiecie co? I kompletnie mi to nie przeszkadzało. Dźwięk był soczysty, nawet przy ustawieniu dość wysokiej głośności, QE55Q85RATXXH nie skrzeczał. Po prostu przyjemnie się oglądało, a nawet słuchało dzięki niemu muzyki.

Samsung QE55Q85RATXXH – pilot

Takie konstrukcje lubię! Minimalistyczne. Łącznie przycisków jest trzynaście, a sam kontroler ma długość przeciętnego smartfona. Pod jednym palcem są przyciski odpowiedzialne za trzy popularne na świecie playery – dla mnie liczył się z nich właściwie tylko Netflix, ponieważ z RakutenTV i Prime Video nie korzystam wcale, choć ten ostatni serwis ma w Polsce pewne grono odbiorców.

I przede wszystkim pilot ma też świetny zasięg – zdarzyło mi się nawet złapać sygnał z innego pokoju. Choć na początku, podczas konfiguracji, były problemy z połączeniem go z telewizorem, to potem już się to nie powtórzyło.

I to tyle! Więcej nie trzeba: mała liczba przycisków, bardzo poręczny design.

Samsung QE55Q85RATXXH – dodatki

Miałem już wcześniej telewizory ze stajni Samsunga, więc od razu połączyłem z QE55Q85RATXXH mój smartfon od tego samego producenta. Przy tak poręcznym pilocie, dla mnie to jedynie bajer, ale jednak fajnie było czasem szybko wyświetlić wideo ze smartfona na 55-calowym ekranie. Przydało się to, kiedy pokazywałem znajomemu zdjęcia z ostatniej wyprawy, bo zamiast przerzucać wszystko na kompa, wystarczyło uruchomić odpowiednią funkcję w telefonie.

Ponadto bardzo spodobało mi się dołączenie do zestawu filtrów ferrytowych na kable. Jeśli nie wiecie, co to jest, to w naprawdę telegraficznym skrócie taka nakładka na kabel ma redukować zakłócenia przesyłu. Cieszy mnie, że Samsung pomyślał o takim, bądź co bądź, nieoczywistym dodatku, który można zamontować na dowolnie wybrany kabel.

Najważniejszym dodatkiem, który tak właściwie jest integralną częścią telewizora, jest urządzenie nazywane przeze mnie “stacją-matką”. Dzięki temu genialnemu rozwiązaniu, bezpośrednio do telewizora podłącza się tylko jeden kabel, a wszystkie pozostałe właśnie do tego małego boxu (o wielkości mniej więcej ½ PS4 Pro). Dla każdego estety to marzenie – brak zwisających kabli. Wielu producentów kombinuje z rozmaitymi sposobami na organizację wspomnianych kabli, ale gdy podłącza się 2-3 HDMI, telewizję, dodatkowe głośniki, internet (jeśli nie chcemy Wi-Fi), to naprawdę upraszcza życie. Tym bardziej, że przy tym rozmiarze ekranu dostęp do tylnego panelu byłby w końcu utrudniony, szczególnie, gdyby zawiesić QE55Q85RATXXH na ścianie.

Podsumowanie

Za około dziewięć tysięcy złotych otrzymujemy genialną konstrukcję o świetnej głębi i ostrości obrazu, którą można “podrasować” soundbarem, ale co nie jest konieczne. W zestawie otrzymujemy bardzo dobre rozwiązanie do organizacji kabli i wszelkich połączeń, ciekawe dodatki oraz świetnie zaprojektowanego pilota.

Jeśli zastanawiasz się nad kupnem nowego telewizora i ustalisz budżet na maksymalnie dziesięć tysięcy – QE55Q85RATXXH powinien spełnić wszystkie Twoje oczekiwania. Niezależnie od tego, czy wolisz więcej grać, czy oglądać.