Czy przechadzając się po mieście i patrząc na budowane właśnie wieżowce zastanawiacie się, jak łatwo hakerzy mogą przejąć kontrolę nad pracującymi na nich żurawiami? Nie? A więc mamy coś wspólnego, choć to nie zmienia faktu, że nie możemy spać spokojnie!

Oczywiście samo przejęcie kontroli nad żurawiami brzmi równie groźnie, co wykradnięcie haseł z GaduGadu, ale wystarczy sobie tylko wyobrazić, jakie szkody mogą wyrządzić hakerzy na placu budowy… i nie tylko. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że według badacza Federico Maggi i Marco Balduzzi z Trend Micro takie włamanie nie jest wcale trudne… zapewne patrząc z punktu wiedzenia kogoś, kto siedzi w tym temacie:

Powyższy materiał ma na celu rozpowszechnić problem bezpieczeństwa cybernetycznego, które z roku na rok staje się ważniejsze. Zrobili to zarówno na tych zabawkowych, jak i prawdziwych żurawiach, wcześniej odbywając długą podróż po placach budowy we Włoszech i za zgodą tamtejszych kierowników włamywali się na system tego ciężkiego sprzętu. Cały proces hakowania sprowadza się do wykorzystania komunikacji pomiędzy żurawiami oraz ich mechanizmami kontrolnymi. Po przebadaniu sygnałów pochodzących z kontrolera, które wyłapują na danej częstotliwości radiowej, hakerzy uczą się poleceń, które następnie mogą bezprzewodowo przesłać żurawiowi.

Jak podsumowuje badanie:

Sedno problemu tkwi w tym, że te zdalne sterowniki przemysłowe, zamiast polegać na bezprzewodowych, standardowych technologiach, opierają się na zastrzeżonych protokołach RF, które mają dekady i koncentrują się przede wszystkim na bezpieczeństwie [pracowników – dop. red.] kosztem zabezpieczeń.

Czytaj też: Hackerzy zmienią Twój telefon w sonar by wykraść wzór do jego odblokowania

Źródło: BGR

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!