State of Play (prawie) pokazało jak powinny wyglądać konferencje growe

state of play, ratchet and clank

Wczorajsza konferencja State of Play dostarczyła kilka nowych informacji na temat nadchodzących gier. Gdyby tylko było ich więcej…

Być jak State of Play

Jak powinna wyglądać idealna konferencja growa? Oczywiście przeładowana grami, zarówno takimi, o których słyszymy pierwszy raz oraz tymi, które mają coś jeszcze do powiedzenia, tuż przed premierą. Co na pewno nie jest jednak potrzebne w tym medium? Przeciągające się wywiady, prowadzący gadający przez kilka minut czy… prowadzący, którzy wyglądają, jakby nie do końca wiedzieli, o czym mówią. Ostatnią taką przegadaną konferencją/showcasem był Oculus Gaming Showcase, gdzie było zdecydowanie zbyt dużo prowadzącej, a za mało samych gier. No i to wklejenie prowadzącej w 21:37… Jakoś nieswojo się poczułem.

Zastanawia mnie także, czy któryś z Was, czytelników, obejrzał kiedyś w całości The Game Awards? Konferencja z 2020 roku trwała ponad 3 godziny i naprawdę podziwiam tych, którzy byli w stanie wytrzymać te wszystkie rozmowy (w większości o niczym) czy koncerty na scenie.

Czytaj też: Sprzedaż gier w marcu to dowód na sezon koronawirusowy

The Game Awards chwali się ogromną oglądalnością swojej transmisji. Rekord oglądalności Oscarów w ostatnich latach – 43,7 miliona. Rekord oglądalności The Game Awards – 83 miliony.

Ogromne liczby widoczne powyżej, które deklasują oscarową konkurencję, to jednak wynik niewskazujący liczby osób oglądających The Game Awards w jednym momencie, a liczba osób które, choć na chwilę rzuciły okiem na rozdanie growych nagród. Przez ponad trzy godziny mogło to być naprawdę sporo graczy. Ciekawe jest jednak to, ile procent graczy dotrwało od początku do końca?

Sam lubię konferencje growe, bo sprawiają, że na chwilę społeczność graczy jest w jednym miejscu i wszyscy patrzą na to samo, reagując, tweetując czy retransmitując z komentarzem. Na jakiś czas powstaje taka magiczna atmosfera, która jest nie do podrobienia.

Czytaj też: Ulubione platformy deweloperów. Dlaczego crunchują? Branża growa przebadana

Jak zatem powinny wyglądać współczesne transmisje dla graczy? Po części tak jak wczorajsze State of Play od PlayStation. Pierwsze minuty transmisji były po prostu idealne. Pojawia się logo, przywitanie i… od razu lecimy.

Subnautica Below Zero

Na start zwiastun Subnautica Below Zero. Dowiadujemy się, że gra zmierza na PlayStation 4 i PlayStation 5, a w tle cały czas widzimy fragmenty rozgrywki. Twórca gry podczas materiału podaje najważniejsze dla graczy informacje, bez gadania o tym, jaką to miłość włożyli do swojego projektu. Każdy twórca wkłada serce w dany projekt.

Materiał nietrwający nawet 2 minut zdradza nam, że tytuł pojawi się na konsolach Sony 14 maja, a posiadacze PS5 mogą liczyć na wsparcie dla bajerów kontrolera DualSense. Do tego dynamiczna rozdzielczość 4K przy 60 klatkach na sekundę. Co ciekawe, posiadacze zarówno cyfrowej, jak i pudełkowej wersji gry na PS4 mogą liczyć na bezpłatną aktualizację do wersji PS5, gdy tylko zdobędą swoją konsolę nowej generacji. Wszystko jasne? To pędzimy dalej.

Among Us

Na sekundę ekran gaśnie i… bez żadnego gadania poznajemy kolejny tytuł zmierzający na konsole PlayStation. Cóż, lepiej późno niż wcale. Racja, Among Us?

https://twitter.com/AmongUsGame/status/1387876005382029315?s=20

W tym przypadku nawet komentarz deweloperów nie był potrzebny. Among Us pokazało się w 35 sekund i tyle wystarczyło. Wiemy dzięki temu, że gra trafi na PlayStation 4 oraz PlayStation 5 (myślicie, że będzie 4K/60fps, hehe?), a gracze korzystający z platformy Sony założą skina inspirowanego Ratchet & Clank. Do tego tytuł będzie wspierał crossplay, więc zagramy online wraz z osobami z innych platform. 35 sekund, rozumiecie? Tak to się robi.

Ratchet and Clank Rift Apart

No i na koniec, długi materiał z Ratchet and Clank Rift Apart. Wczorajsze State of Play niestety było zapowiadane właśnie jako materiał skupiony na nowej grze Insomniac Games, więc już do końca transmisji oglądaliśmy nadchodzącego exclusive’a Sony.

Poznajemy bohaterów, dostępny arsenał i zbieramy szczękę z podłogi, nie mogąc się nadziwić tej oprawie graficznej. Kto nie widział wczoraj, niech obejrzy sobie wideo dzisiaj. To po prostu więcej tego, o czym już słyszeliśmy wcześniej, a dopiero kolejny zwiastun gry ujawni nowości, które zapowiedziano pod koniec powyższego wideo.

Gdyby tylko każda konferencja wyglądała jak początek State of Play, to chyba wiele osób byłoby zadowolonych z takiej formy transmisji. Informacja za informacją, nowa gra za nową grą, żadnego zbędnego gadania. Przecież to aż by się chciało oglądać. Chyba najbliższe perfekcji są konferencje Microsoftu na E3, ale i tak przydałoby się wyciąć z nich trochę gadania.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Obserwuj nas w Google News