WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ

Sygnał Wow! lata temu poruszył astronomów. Teraz wiemy, skąd mógł pochodzić

Sygnał Wow! lata temu poruszył astronomów. Teraz wiemy, skąd mógł pochodzić

Alberto Caballero z kanału The Exoplanets Channel, znalazł dowody świadczące o pochodzeniu słynnego sygnału Wow! Aby tego dokonać, amator astronomii przeszukał bazę danych zebranych dzięki obserwatorium Gaia.

W 1977 r. astronomowie ze Stanów Zjednoczonych zarejestrowali nietypowy sygnał pochodzący z bliżej nieokreślonego miejsca w kosmosie. Był na tyle silny i niezwykły, że jeden z członków zespołu badawczego, Jerry Ehman, zapisał na kartce słowo Wow! Niestety, przez wiele lat nie udało się znaleźć jego pochodzenia, ani wyjaśnić, dlaczego trwał 72 sekundy.

Czytaj też: Astronomowie wykrywają sygnały od inteligentnej cywilizacji. Ale nie pozaziemskiej
Czytaj też: To na tych planetach może występować życie pozaziemskie
Czytaj też: Poszukiwania życia pozaziemskiego? Księżyc może być naszą tajną bronią

Łączenie tego odkrycia z potencjalnym życiem pozaziemskim nie powinno więc nikogo dziwić. Caballero sądzi, że jeśli sygnał pochodził od pozaziemskiej cywilizacji, to musiałaby ona zamieszkiwać jedną z egzoplanet krążących wokół gwiazdy przypominającej Słońce.

Sygnał Wow! został po raz pierwszy wykryty 15 sierpnia 1977 roku

Poszukiwacz stwierdził więc, że przeanalizuje bazę danych Gai, szukają takiej właśnie gwiazdy. Obserwatorium rozpoczęło swoje działanie w 2013 roku, a jego celem jest stworzenie dokładnej mapy nocnego nieba. Jak do tej pory astronomom udało się skatalogować około 1,3 miliarda gwiazd.

Czytaj też: Szukamy życia pozaziemskiego na niewłaściwych obiektach
Czytaj też: Życie pozaziemskie może zniszczyć naszą cywilizację. I to nie za sprawą zaawansowanej technologii
Czytaj też: Obserwatorium poszukujące życia pozaziemskiego uległo uszkodzeniu

Caballero sądzi, że sprawcą zamieszania mogła być gwiazda 2MASS 19281982-2640123, która przypomina Słońce i znajduje się w lokalizacji powiązanej z sygnałem Wow! W podobnym miejscu znajduje się więcej potencjalnych kandydatów, ale ten wydaje się najbardziej prawdopodobnym.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News