Znacie takie powiedzenie, że jak coś głupio wygląda, ale działa, to wcale nie jest głupie? W tym przypadku pasuje jak ulał, bo na papierze zrzucanie bomb w sam środek pożaru wydaje się co najwyżej niezbyt sensownym pomysłem.

Susze obecne w ostatnim czasie w niemal całej Europie zbierają swoje żniwo. Kilka dni temu w Grecji doszło do tragedii, ponieważ w jednym z wielu pożarów śmierć poniosło kilkanaście osób. Szerokim echem obiła się też akcja strażaków w Szwecji, gdzie najliczniejszą grupę wsparcia stanowią nasi rodacy. Właśnie tam władze zdecydowały się na dość radykalny krok w ramach gaszenia ognia.

Pomysł, choć odrobinę szalony, to w gruncie rzeczy okazał się sensowny. Można go porównać do gaszenia świeczek na torcie. Dwa myśliwce wzniosły się nad opanowany ogniem teren, zrzuciły na niego bomby, a fala uderzeniowa spowodowała ugaszenie płonących roślin. Laserowo nakierowywane ładunki zrzucono z wysokości ok. trzech kilometrów, a na skutek eksplozji ogień znikał w promieniu ok. 90 metrów od miejsca uderzenia. Na rzecz misji użyto bomb o masie dochodzącej do 230 kilogramów. Nagła zmiana ciśnienia wywołana wybuchem dosłownie spowodowała „zdmuchnięcie” płomieni.

Oczywiście można się zastanawiać, na ile takie działanie jest niekorzystne z punktu widzenia ekologii… ale gdy natura jest nie do poskromienia, człowiek musi się chwytać różnych sposobów na walkę z żywiołem.

[Źródło: popularmechanics.com; grafika: thelocal.se]

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!