WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Testy

Test biurka dla graczy Genesis Holm 200 RGB

Gracze, z zasobnym portfelem, mogą korzystać z wielu ułatwień i akcesoriów umilających czas spędzony przed komputerem. Ale gadżety to nie wszystko, najpierw trzeba mieć gdzie ten komputer postawić. Genesis wychodzi z propozycją swojego biurka dla graczy, tylko czy warto wydać na nie kilkaset złotych?

Przyznam się szczerze, że nigdy nie widziałam potrzeby posiadania biurka z „bajerami”. Przy komputerze spędzam większość dnia zarówno grając jak i pracując, więc do tej pory skupiałam się na wygodnym fotelu, a biurko? Co do niego nie miałam właściwie żadnych wymagań, byleby miało sporą przestrzeń roboczą i było stabilne. Dopiero dostając do testów Genesis Holm 200 RGB doszłam do wniosku, że pewnych rzeczy potrzebowałam. Nie są one, oczywiście, niezbędne do życia, ale z pewnością ułatwiają i umilają pracę przy komputerze. Zaznaczę od razu, że typowym graczem nie jestem. Od lat korzystam z laptopów gamingowych i nie mam zamiaru przerzucać się na stacjonarkę, więc moje wymagania są dużo niższe niż przeciętnego gracza dysponującego zajmującym wiele miejsca sprzętem. I widać, że Genesis Holm 200 RGB przede wszystkich do nich jest skierowany, co mnie zresztą nie dziwi.

Zacznijmy od samej konstrukcji i strony wizualnej

Samo złożenie Genesis Holm 200 RGB nie przysporzyło mi najmniejszych problemów. Instrukcja była czytelna, choć przyznam się, że do manewrowania blatem podczas składania przydaje się jednak pomoc. Mimo wszystko biurko jest lekkie, ale solidne. Metalowe nogi są zamontowane na krzyż  i wzmocnione wspornikami, dzięki czemu nie musimy martwić się, że ustawiając nawet cały sprzęt na blacie konstrukcja nam runie. Zresztą stanęłam sobie na nim, tak z ciekawości. Żyję ja, żyje biurko i dalej ze sobą współpracujemy. Dodatkowo nogi mają zamontowane od razu specjalne nakładki antypoślizgowe, więc nic się nie przesuwa niepotrzebnie nawet na wyjątkowo śliskich panelach, a przy okazji jeśli sami mamy zamiar przemieścić biurko niczego nie porysujemy. Jednak po paru przesunięciach jedna z nakładek mi się odkleiła, więc fajnie byłoby, gdyby były one lepiej wykonane i solidniej zamocowane. Bez nich, niestety, metalowa noga potrafi zostawić niezłe rysy.

Spędzając przy biurku długie godziny łatwo jest zarysować blat czy zostawić wszędzie odciski palców, co zawsze rzuca się w oczy na ciemnych powierzchniach i wciąż trzeba je czyścić, żeby wyglądało jako tako. Tymczasem blat w Genesis Holm 200 RGB ma specjalną fakturę, na której zarówno ślady rąk jak i rysy są o wiele mniej widoczne. Wizualnie więc ta strona bardzo mi się podoba, ale nie byłabym sobą, gdybym nie miała kilku zastrzeżeń. Pierwszym jest, o dziwo, chwalona przeze mnie faktura, która nie sprawdza się w kontakcie z laserem myszki. Biurko kompletnie nie nadaje się do korzystania bez podkładki. Na szczęście zwykła podkładka kosztuje grosze, więc to minus niewielki. Drugi jest już bardziej istotny, przynajmniej dla mnie. O ile górne wykończenie krawędzi blatu jest łagodne i lekko zaokrąglone, to pod spodem krawędzie są dość ostre i można przypadkiem się o nie podrapać. Nie mocno, ale przyjemne to zdecydowanie nie jest. Dużo lepiej byłoby, gdyby zarówno góra jak i dół wykończone były w ten sam sposób.

Co fajnego ma Genesis Holm 200 RGB?

Sam blat zaopatrzony jest w kilka sympatycznych udogodnień. Mamy specjalny uchwyt na słuchawki i koszyczek na kubek/butelkę. Blat roboczy jest spory (60×110 cm), więc dodatkowe miejsce na napój nie jest może aż takie wow, ale te dedykowane słuchawkom znakomicie się sprawdza. Wcześniej odstawiałam je z miejsca na miejsce, a teraz grzecznie wiszą czekając na swój moment. Biurko wyposażone jest w jeszcze jeden koszyk umocowany pod spodem, w tylnej części i służy do trzymania w porządku wszelkiego okablowania. W samym blacie, tuz nad nim, mamy specjalne wcięcie, którym mają być poprowadzone przewody. Jeśli mamy komputer stacjonarny możemy tamtędy przełożyć np. kabel od klawiatury. Niestety mając laptopa to nie bardzo sprawdza. Do organizera włożyłam listwę i bezpiecznie umieściłam zasilacz, ale przewód od klawiatury, której czasem używam, nadal radośnie plącze mi się po biurku, chyba że jakoś fantazyjnie go poprzekładam by jak najbardziej ukryć. Samo wcięcie może stanowić problem w momencie, gdy nasz monitor wsparty jest na trójnogu, gdyż jedna z nóżek może wchodzić właśnie w tę dziurę.

Kolejnym bajerem, które oferuje biurko dla graczy Genesis Holm 200 RGB są trzy dodatkowe porty USB 3.0 umieszczone w blacie. Kabel możemy podłączyć do komputera, choć ja swój podłączyłam do ładowarki wpiętej w listwę pod spodem. W moim przypadku pozwalają ładować telefon, służą jako zasilanie listwy LED umieszczonej pod blatem (więcej o niej napiszę później) i w końcu mam gdzie wpiąć lampkę z Lordem Vaderem, która wcześniej była wciąż odłączana z powodu braku wolnych portów w laptopie. Korzystając z chłodzącej podkładki podczas grania mogę podłączyć ją do biurka, dzięki czemu nadal mam wolne gniazda USB.

A teraz wspomniana już listwa LED. Umieszczona jest na poprzecznej belce biegnącej pod blatem. Kabel zasilający możemy podłączyć do zamontowanych w biurku portów USB. Do sterowania listwą dostajemy specjalny pilot, którym możemy zmieniać wyświetlane kolory czy włączyć tryb demo, podczas którego kolory stale się zmieniają. Można też ustawić jasność i prędkość. Podświetlenie nie ma spełniać żadnych innych funkcji poza dekoracyjnymi, a w tym sprawdza się świetnie. Światło odbija się na ścianie za laptopem/monitorem, ale na tyle nisko, że nie rozprasza podczas pracy. W moim przypadku i tu pojawiła się jedna wada. Mając fotel Genesis Trit 500 RGB i używając dedykowanego do niego pilota zmieniam również podświetlenie biurka i odwrotnie. Niestety piloty nie są kompatybilne, więc ustawiając pożądany tryb w fotelu ten w biurku będzie już randomowy. To tylko drobny mankament wizualny, ale czasem potrafi zirytować.

Czytaj też: Testujemy biurko dla graczy Genesis Holm 300 RGB

Podsumowując test biurka dla graczy Genesis Holm 200 RGB

Po dwóch tygodniach korzystania jestem bardzo zadowolona, głównie z ułatwień dostępu, ale i samej strony wizualnej. Genesis Holm 200 RGB jest biurkiem eleganckim wykonanym w nieco industrialnym stylu. Ma wiele przydatnych dodatków, z których cały czas korzystam. Wykonanie jest solidne, więc posłuży mi jeszcze przez długi czas. W takim przypadku wydatek kilkuset złotych (849 zł na stronie producenta) nie jest aż tak bardzo odczuwalny. Biurko zapewnia komfort pracy, choć w tym momencie możecie powiedzieć, że blat na czterech nogach też się doskonale sprawdza. Nie zaprzeczę temu, ale jeśli po przeczytaniu mojego testu nadal tak uważasz, to widać Genesis Holm 200 RGB nie jest po prostu biurkiem dla Ciebie.

Jeśli jednak patrzysz teraz na swoje biurko nieco inaczej, to polecam Ci zakup Genesis Holm 200 RGB. To nie jest kolejny gadżet dla graczy, tylko solidnie wykonany, ułatwiający pracę mebel, który z pewnością umili godziny spędzone przy komputerze. Niezależnie czy będziesz grał, czy pracował. Do tego świeci! A wierzcie mi,  w nocy, przy zgaszonym świetle wygląda to naprawdę świetnie.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News