WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Technowinki

Test Huawei MateBook 13

Huawei niedawno zaprezentował nową serię laptopów. Jednego z przedstawicieli MateBook 13, udało nam się dostać do testów. Jak w nich prezentuje się ta konstrukcja?

Wygląd

Laptop zapakowany został w zwykły szary karton. Wraz z nim otrzymujemy ładowarkę USB-C (maksymalnie 20V / 3,25 A), instrukcję czy stację dokującą MateDock 2. Ta ostatnia umożliwia dostęp do takich złączy jak USB 3.0, USB-C, D-Sub czy HDMI. Jest ona niezbędna, ale dlaczego to dowiecie się później.

Huawei MateBook 13 wygląda dobrze, ale bez szału. Wersja srebrna jest elegancka, ale nie ma efektu „wow”. Wyróżnia się tak naprawdę tylko logo firmy a cała reszta jest jednakowa. Obudowa palcuje się, ale jest to widoczne tylko pod światłem. W innych przypadkach kompletnie tego nie widać.

Wymiary testowanego sprzętu to 286 mm (szerokość) x 211 mm (długość) x 14,9 mm (grubość). Wazy on ok. 1,3 kg. Jest to więc dosyć mały i lekki sprzęt – spełnia każdy warunek określenia go jako przenośny. Huawei MateBook 13, zgodnie z nazwą, posiada 13 calowy ekran IPS. Jest on dotykowy co powinno ułatwić obsługę. Maksymalna rozdzielczość wynosi 2160 x 1440 px, kąty widzenia 178°, pokrycie kolorów sRGB 100% oraz 70,8% NTSC, kontrast 1000:1 a jasność 300 nitów. Potwierdzimy to w testach kalibratorem. Warto tutaj wspomnieć o dosyć cienkich ramkach oraz 1 MP kamerze umieszczonej pośrodku nad ekranem.

Jakość wykonania całości jest bardzo dobra – nie mam praktycznie żadnych uwag ani nie dostrzegłem wad. Nic nie skrzypi, całość jest dobrze spasowana i sprawia wrażenie solidnej. Huawei przyłożyło się do tej kwestii.

Przejdźmy teraz do złączy – największej bolączki tej konstrukcji. Huawei MateBook 13 oferuje wbudowane dwa złącza USB-C (jedno do ładowania) oraz audio 3,5 mm. Jest to za mała ilość do użytkowania laptopa, stąd dodany MateDock 2. Jednakże moim zdaniem brak wbudowanego tradycyjnego złącza USB to porażka. Trzeba więc zawsze w pobliżu mieć stację dokującą bowiem nie podłączycie od razu większości pamięci USB. Nie wspominam już o braku czytnika kart SD czy złączy Thunderbolt. Pod tym względem minimalizm zdecydowanie wypadł na niekorzyść konstrukcji.

Sama klawiatura jest podświetlana, co pomaga w obsłudze laptopa w nocy. Poza tym jest ona całkiem wygodna oraz posiada klawisze funkcyjne. Pisze się na niej wygodnie i nie ma większych problemów. Gładzik jest duży jednakże są z nim lekki problemy. Palec nie śliga się odpowiednio i zacina przy dłuższym działaniu. Trochę to irytuje i gładzik powinien być lepszy. W prawym rogu, tuż nad klawiaturą, znajduje się przycisk włączający zintegrowany z czytnikiem linii papilarnych. Można więc szybko zabezpieczyć komputera i go odblokowywać.

Bateria ma pojemność 41,8 Wh. Deklarowany czas pracy wynosi do 10 godzin a ładowanie akumulatora przez 15 minut zapewnia do 2,5 h standardowego użytkowania. Na koniec pozostały mi więc głośniki. Znajdują się one na spodzie Huawei MateBook 13. Ich maksymalna głośność nie powala – imprezy nimi nie rozkręcicie. Natomiast jakość oceniam pozytywnie. Dźwięk jest czysty i wyraźny. Instrumenty są dobrze słyszalne, podobnie jak wokal. Natomiast nie ma co liczyć na basy – mocnej muzyce brakuje też kopa.

Warto też wspomnieć o funkcji Huawei Share, która pozwala na szybkie przesyłanie danych czy plików z telefonu na laptopa. Do tego potrzebny jest jednak smartfon Huawei – na innych to nie będzie działało.

Parametry techniczne

Huawei MateBook 13 otrzymałem w wersji z procesorem Intel Core i7-8565U. W sprzedaży jest też wersja z i5-8265U. Zastosowana pamięć RAM to 8 GB o prędkości 2133 MHz. Laptop posiada dwie grafiki – zintegrowaną UHD 620 oraz Nvidia GeForce MX150. W testowanej wersji jest dysk NVMe od WD o pojemności 512 GB, ale można też kupić laptopa z dyskiem 256 GB SSD. Na pokładzie znajduje się także Windows 10 Home.

Testy matrycy

Pokrycie kolorów sRGB wynosi 99% a AdobeRGB 78%. Są to bardzo dobre wyniki, które docenią osoby zajmujące się fotografią. Gamma jest równa 2,2 – jest idealna. Kontrast stabilizuje się na 770:1. Punkt bieli wynosi 7000K – powinien być bliższy idealnemu. Niejednorodność kolorów jest praktycznie idealna, ale gorzej jest z podświetleniem – 21% w prawym dolnym rogu to spora różnica. Maksymalna jasność wynosi 234,4 cd/m^2. Dokładność kolorów także jest świetna. Jedynie turkusowy nie jest idealny, ale to ma małe znaczenie. W ogólnym rozrachunku matryca wypada bardzo dobrze. Jej wadą jest tak naprawdę jedynie punkt bieli oraz niejednorodność podświetlenia. Poza tym wszystko wypada świetnie.

Testy wydajnościowe

Laptop wypadł w testach pozytywnie. Wydajność powinna pozwolić na uruchomienie prostszych gier typu League of Legends czy CS:GO. Warto też zwrócić uwagę na wydajność dysku – jest znakomita. Poza tym wyniki są zgodny z tym, czego mogliśmy oczekiwać po zastosowanych komponentach. Szkoda, że nie ma jednak 16 GB pamięci RAM – mogła by się ona przydać. Sama karta sieciowa chodzi dobrze – wyciąga maksimum prędkości z mojego łącza przy niskim opóźnieniu.

Testy pracy na baterii, głośności i temperatury

Obciążenie zostało zrealizowane za pomocą testu OCCT Power Supply. Spoczynek polegał na wyświetlonym samym pulpicie.

Czas pracy na baterii (spoczynek / obciążenie):

  • 7h 30 min / 1h 6 min

Temperatura (spoczynek / obciążenie):

  • CPU: 40°C / 74°C
  • GPU: 35°C /  64°C

Głośność (tło 34 dBA, spoczynek / obciążenie):

  • 34 dBA / 44,8 dBA

 

Czas pracy na baterii jest trochę krótki jak na ultrabooka. Szczerze mówiąc liczyłem na więcej niż 10 h i znacznie więcej pod obciążeniem – lekki zawód. Temperatury nie są wysokie, ale wynika to z throttlingu. Początkowo procesor wbija na ok. 4 GHz, ale zaraz szybko spada na ok. 3 GHz. Po 5 minutach zegary spadają na 2,5-2,6 GHz i na tym stabilizują się taktowania. Nie jest to jednak aż tak duży throttling jak ma to miejsce w przypadku konkurencyjnych konstrukcji. W spoczynku jest idealna cisza, ale pod obciążeniem laptop jest z pewnością trochę głośny. Nie jest to jednak odkurzacz, czyli nie jest źle.

 

Podsumowanie

 

Huawei MateBook 13 w testowanej wersji kosztuje około 5299 zł. Jest to z pewnością konstrukcja godna polecenia, ale nie została ona pozbawiona wad. Zacznę jednak od zalet.

Laptop jest świetnie wykonany – nie można jemu nic zarzucić. Jakość  naprawdę jest topowa i samo odczucie trzymania go w rękach daje sporo frajdy. Huawei MateBook 13 posiada świetną, dotykową matrycę. W testach wypadała ona prawie idealnie więc tutaj także ważny plus dla konstrukcji. Sama klawiatura także jest niezła. Laptop prezentuje niezłą wydajność i sprawdzi się w wielu zastosowaniach. W szczególności dysk prezentuje świetne wyniki. Laptop jest też lekki i przenośny. Plusem jest także obecność czytnika linii papilarnych wbudowanego we włącznik.

Wad jest niestety kilka. Gładzik nie należy do najlepszych i jego używanie może irytować. Kolejna wada to złącza – obecna są tylko dwa USB-C a MateDock 2 nie rozwiązuje tej kwestii. Bez odpowiedniego huba na USB-C użytkownik Huawei MateBook 13 może być problemowe. Także same czasy pracy na baterii nie zachwycają.

Huawei MateBook 13 jest na pewno wartą uwagi konstrukcją, ale należy pamiętać, że ma ona pewne minusy. Jeśli Wam one nie przeszkadzają to śmiało możecie brać laptopa – będziecie z niego zadowoleni.