Od samej zapowiedzi modelu MX Vertical przez Logitecha w ubiegłym roku zdecydowanie nie byłem do niego pozytywnie nastawiony. Nie wiem, czy los daje mi szansę na podtrzymanie tego zdania, czy może przekonanie się, że cena tego myszki jest jednak czymś uzasadniona. Tak czy inaczej, zapraszam do testu.

Czym jest MX Vertical?

Na samym początku warto zaznaczyć, że ta propozycja Logitecha nie zalicza się do rynku typowo-gamingowych myszek, a takich, które powstały z myślą o wyposażeniu biura, czy ułatwieniu sobie pracy w zaciszu domowym. Dlatego też dla kogoś, kto stawiał swoje pierwsze wirtualne kroki na tradycyjnej myszy, przestawienie się na zupełnie nowy kształt będzie cholernie trudne. Sam tak miałem i choć w przeszłości było mi dane testować takie warianty konstrukcji, to nadal potrzebowałem kilka godzin, aby zyskać odpowiednią pewność ruchów. Zapomnijcie i tak o precyzji znanej z tradycyjnych myszek, bo wysokość takiego modelu wręcz to uniemożliwia.

Najważniejszą cechą MX Vertical jest jednak właśnie jej kształt, który został już dawno zaprojektowany z myślą o osobach, które zwyczajnie odczuwają dyskomfort, lub ból podczas długiego korzystania z myszek. Stąd też kąt 57 stopni, „zapewniający lepsze ułożenie nadgarstka”, który podobno „redukuje obciążenie mięśni o 10% i umożliwia bardziej ergonomiczne ułożenie dłoni”. Osobiście jednak nie mogę tego potwierdzić, bo nigdy nie miałem problemu z korzystaniem z normalnych modeli. Po kilku pierwszych godzinach z MX Vertical przyzwyczaiłem się więc na tyle, że nie zwracałem na nią uwagi, choć naturalnie przenosiłem się na inną mysz przy sesji z jakąś grą.

Wyposażenie

Design, materiały i wykonanie

Oddać jednak trzeba firmie Logitech, że w kwestii wykonania i wyglądu często ma wiele do powiedzenia. MX Vertical przyciąga wzrok nie tylko swoją „innością”, ale też finalnym wykończeniem, którego próżno szukać u konkurencji. Sam kształt myszy wertykalnych zwykłem wizualizować innym w prosty sposób – wystarczy, że po prostu obrócicie swoją tradycyjną myszkę na bok… i otrzymacie przynajmniej odrobinę tego, jakie wrażenie sprawia mysz wertykalna. Oczywiście ta ma znacznie bardziej ergonomiczny kształt i przedłużony do skrajnych rozmiarów bok, ale lepsze to, niż nic.

W przypadku MX Vertical mamy do czynienia z wymiarami 78,5 mm × 79 mm × 120 mm i sporą wagą, bo wynoszącą aż 135 gramów. Ta nie jest jednak aż tak odczuwalna w porównaniu do tradycyjnych myszy, więc to może tego rodzaju niuanse budują wyjątkowość wertykalności? Kwestię materiałów i wykonania trzeba tutaj wręcz omówić, bo w grę wchodzą trzy główne elementy – plastikowa podstawa, korpus i aluminiowy wierzchołek z dodatkowym przyciskiem. Cała wyjątkowość modelu sprowadza się jednak do korpusu, który został wykonany z grubego i pojedynczego płata gumy otaczającej praktycznie całą mysz. Swoją przyjemną w dotyku fakturą i charakterystycznym garbowaniem na tyle.

Pozostałe elementy nie budzą już aż tak wielkich emocji, bo sprowadzają się do oddzielonych dobrej jakości rolką plastikowych skrzydełek głównych, dwóch bocznych przyciskach na lewym panelu (nad kciukiem) i dwóch wąskich ślizgaczy na całej długości jajowatej podstawy. Na niej znalazł się też sensor, przełącznik on/off i przycisk do wyboru jednego z trzech trybów, który służy nam tak naprawdę do przypisania odbiornika.

Jeśli już przy trybie bezprzewodowym jesteśmy, to muszę wręcz wspomnieć o obecności na pokładzie MX Vertical 240 mAh akumulatora, którego ładujemy za pomocą niestety niezaślepionego portu USB-C. Do tego potrzebujemy oczywiście przewodu z zestawu, który nie tylko ładuje akumulator w szybkim standardzie (po pełnym naładowaniu możemy podobno korzystać z myszy przez 4 miesiące), ale też może służyć za awaryjny tryb przewodowy, kiedy pojawią się problemy z bezprzewodową łącznością.

Funkcje z górnej półki

Jako że ten model jest przeznaczony do środowiska pracy, to Logitech zadbał, aby udostępnienie w jego ramach technologii Logitech Flow, która pozwala poniekąd na „połączenie” komputerów, ale wyłącznie, jeśli idzie o kopiowanie tekstu, czy plików pomiędzy nimi. Wymaga to wcześniejszej konfiguracji i obecności komputerów w jednej sieci lokalnej, a na dodatek połączenia się albo za pomocą pary odbiorników, albo wbudowanym w sprzęt modułem Bluetooth. Choć wszystkie swoje sprawy załatwiam na jednym sprzęcie i z pomocą chmury, to mogę sobie wyobrazić, jak bardzo Logitech Flow jest przydatny przy pracy na kilku sprzętach w jednym momencie.

Na więcej tak przydatnych dodatków nie możemy liczyć, bo całą resztę dopełnia aplikacja Logitech Options. W niej dostosujemy tradycyjne parametry myszy oraz samą czułość sensora w zakresie od 400 do 4000 DPI z przeskokami co 50 jednostek. To jesteśmy też w stanie zrobić „w locie”, a dokładnie po przytrzymaniu dodatkowego przycisku na samej górze. Ten służy nam też do przeskakiwania pomiędzy dwoma wcześniej określonymi poziomami.

Precyzja

Logitech chyba słusznie przemilczał to, jaki sensor zastosował w tym modelu, bo ten niestety do najlepszych nie należy. Wprawdzie korzystanie z niego w typowo-biurowych programach nie jest żadnym wyzwaniem i szczerze mówiąc, nie odczułem żadnego problemu na poziomie 800 DPI, ale test to test, więc oto wyniki w programach:

Nie radzę jednak przekraczać pułapu 1200 DPI, bo wtedy wyczuleni na precyzję kursora użytkownicy, mogą już wyczuć delikatne negatywne zjawiska.

Czy MX Vertical jest wart tak wiele?

Dochodzimy więc do finalnego werdyktu świetnie wykonanej, nietypowej bezprzewodowej myszki skręconej z dobrej jakości materiałów i oferującej kilka przydatnych funkcji z wytrzymałym akumulatorem, choć niemającej specjalnie precyzyjnego sensora i kosztującej nie 200, a całe 400 złotych. Coś jednak czuje, że Logitech po prostu musiał wycenić ją tak wysoko, ponieważ jest na tyle niestandardowa, że nie kupi jej wiele osób, a jakoś przecież trzeba zarabiać. Osobiście nie uważam, żeby była warta takiej ceny, ale jeśli ta nie gra dla Was roli i poszukujecie wertykalnego modelu, to może powinniśmy powiedzieć MX Vertical „Tak”?

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!